„Kto radość sieje, ten szczęście zbiera” – piszr Kasia Dominik.
Kiedy człowiek jest w śpiączce farmakologicznej podobno nie wie, co się z nim dzieje, jest jak roślinka usychająca bez wody… Podobno?!
Nic bardziej mylnego. Przekonałam się o tym na własnej skórze, i muszę przyznać, że choć było to traumatyczne doświadczenie, to jednak bardzo pouczające. Wręcz natchnione.
Prawdą jest, że już niejednokrotnie byłam w takim stanie. Były momenty, że tak dobrze mi się spało, iż onkolodzy czyniąc wiele starań, nie byli w stanie mnie wybudzić. Wielokrotnie się zastanawiałam, czy to oni nie byli w stanie, czy to może ja nie chciałam się obudzić?
Jakkolwiek, jednego jestem pewna – dni spędzone w letargu były dla mnie swego rodzaju podrożą w nieznane, oczyszczeniem… duszy i umysłu.
Podczas jednej z takich sennych podróży doznałam olśnienia, i to w dosłownym znaczeniu tego słowa. Albowiem od dnia, kiedy po raz pierwszy usłyszałam diagnozę, moje życie nabrało innego wymiaru.
Zaczęłam robić rachunek sumienia, przewartościowywać dotychczasowe życie, analizować, dodawać, odejmować, dzielić , mnożyć, etc. Jednym słowem, wówczas zaczęłam żyć pełną piersią. Pewnie zastanawiacie się dlaczego dopiero wtedy, skoro mając zaledwie 18 lat, tak naprawdę świat stał przede mną otworem?!
Otóż, „dopiero wówczas” przejrzałam na oczy, spojrzałam na życie przez pryzmat możności utraty go w każdej chwili, a nawet sekundzie. Jakże bliski stał się mi cytat z Ewangelii św. Matusza (Mt 25, 12 – 13) z Przypowieści o pannach roztropnych i nierozsądnych: „Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny”.
I ja zaczęłam czuwać nad każdym oddechem.
Tak było przez kilkanaście lat. Nauczyłam się żyć z piętnem choroby, każde kolejne diagnozy przyjmowałam ze stoickim spokojem. Onkolodzy i transplantolodzy wpierw byli zdumieni moją postawą, a później przywykli, że góralskiej krwi nie można tak łatwo „zbrukać”. I tak zostałam dziewczyną z gór.
Jednak wszystko ma swoje granice, które de facto do niedawna przekraczałam, z mniejszym bądź większym wysiłkiem. Niemniej w ostatnich tygodniach wiele się zmieniło. A może to ja się zmieniłam, może weszłam w stadium głębszego „Ja”. W końcu każda śpiączka farmakologiczna, prócz obaw przed nie wybudzeniem, niesie ze sobą nowe doświadczenia. Sama nie wiem… ale gdy już otwieram oczy, błogosławię widok i dziękuję Bogu za jeszcze jedną szansę – oj chyba jestem rekordzistą w tej kategorii.
Po ostatniej podróży w głąb siebie, dorosłam do pewnych przemyśleń. Tak, tak – dorosłam, dojrzałam, doznałam olśnienia…
Otóż dotychczas, co prawda dziękowałam Bogu za każdego człowieka (dobrego czy mniej dobrego), który pojawił się na moje drodze, ale nie dziękowałam tej konkretnej osobie. Pomyślicie: absurd, postradała zmysły, bądź uszkodzili jej piątą klepkę! Zgadzam się z wami. Wielokrotnie podkreślałam niezaprzeczalny fakt, i nadal to czynię, że do normalnych nie należę. Niemniej zdarza się mi mieć przejawy zdrowego rozsądku, rzadko, bo rzadko, ale jednak.
Tym razem zdrowy rozsądek został uśpiony, a przebudziła się nadświadomość. Kiedy tak sobie słodko spałam, prowadziłam wewnętrzny dialog. Wpierw myślałam, że sama z sobą, ale teraz jestem przekonana, że rozmawiałam z Przyjacielem. Dziwne, może kiedyś – teraz już nie.
Podczas tego dialogu, zadałam pytanie jak to jest z tą miłością? Dlaczego ludzie pragnący być kochanymi, tak bardzo krzywdzą innych? I tu pojawiło się olśnienie. Doszło do mnie, że kiedy modlimy się do Boga o coś i tego „coś” nie otrzymujemy, zaczynamy się buntować, kopać, gryź. Jesteśmy jak małe dziecko, które nie dostało upragnionej zabawki – rozżaleni, wściekli, zagniewani. Tym samym swoje emocje posyłamy w wszechświat, który zwraca nam z nawiązką to, co od nas otrzymuje. Najprościej mówiąc/pisząc działa „zasada lustra”. Gdy się uśmiechamy patrząc w zwierciadło, i ono się uśmiecha, a gdy płaczemy, ono też łzy roni, etc. Parafrazując cytat z Księgi Ozeasza (8,7): kto radość sieje, ten szczęście zbiera.
Zatem jeśli modlimy się o odwagę, miłość, przyjaźń – Bóg, który umiłował nas pond wszystko, daje nam miliony sposobności, okazji abyśmy tą odwagą, miłością, przyjaźnią mogli się wykazać (wkłada nam w dłoń ziarna, z których wyrośnie piękny plon. I tylko od nas zależy, czy i gdzie je zasiejemy). Albowiem to czego poszukujemy w innych, wpierw musimy znaleźć w sobie. Nie możemy dać tego, czego nie mamy.
Jest też drugie dno. Jeśli otrzymujemy coś ot tak, po prostu, z łatwizną, nie dbamy o to tak jak powinniśmy. Natomiast, kiedy na coś ciężko zapracujemy, otaczamy to „coś” największą troską i miłością, gdyż wiemy ile nas to kosztowało wysiłku, potu, wyrzeczeń.
Dlatego postanowiłam, że gdy będę się modlić o zdrowie, przyjaźń, miłość, zamiast wyczekiwać cudu – choć i on niejednokrotnie zdarzał się w moim życiu, wezmę sprawy w swoje ręce. Zamknę oczy i otworzę szeroko umysł, oczyszczę duszę i serce napełnię miłością. Już dawno zaufałam Bogu, niemniej teraz z każdym dniem ufam coraz bardziej, że cokolwiek dla mnie przygotował jest dobre. Jest dla mnie błogosławieństwem.
I pomimo, że moje ciało – zewnętrzna powłoka – umiera, to ja – to dziecko, które we mnie jest – odradzam się niczym Feniks. Im gorsze kolejne wieści Hiobowe, tym mocniejsza staję się od środka. Czy to ma sens? Wiem, że tak.
Wierzę, że kiedy przeminę tu na ziemi, to w waszych sercach żyć będę wiecznie. To wy jesteście tym darem, o który się tak długo i gorliwie modliłam. Jesteście największym dobrem jakie spotkało mnie w życiu. Nie przypuszczałam nawet w najśmielszych pragnieniach, że kiedy będę modlić się o to, aby być dobrym, lepszym człowiekiem dla innych, Bóg pośle mi was, byście mnie tej dobroci nauczyli.
I jak tu nie byś wdzięczną?! Dajecie mi siłę, pokazujecie jak być dobrą, jak kochać i dzielić się tą miłością. Teraz pojmuję dogłębnie znaczenie słów, że przyjaźń jest rozpaloną miłością.
Że dziękując Bogu za to co od niego otrzymałam, kiedy będę prosić dane mi będzie o niebo więcej.
Toteż jestem wdzięczna za każdą łzę, nieprzespaną noc, ból i cierpienie, każdą szpilę wbitą przez człowieka, kamyk uwierający w bucie, czy cierń w sercu – bo dzięki temu jestem tym, kim jestem – zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa z niezwykłymi PRZYJACIÓŁMI przy boku. Błogosławię choroby jakie niszczę mnie od zewnątrz, albowiem dzięki nim, choć to może zabrzmieć absurdalnie, dane mi było was poznać i pokochać.
Strona autorska: Droga do Emaus
Urodzona w 1982 roku. Historyk, absolwentka studiów doktoranckich, publicystka, pisarka, poetka, dziennikarka, beletrystka, korektor i edytor tekstów. Laureatka licznych konkursów literackich, poetyckich, fotograficznych oraz kulinarnych, zarówno polskich, jak i międzynarodowych, m.in. Turnieju Jednego Wiersza zorganizowanego przez Stowarzyszenie Autorów Polskich O/Warszawa II czy Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów, Autorów, Dziennikarzy, Prawników Virtualia Art. w Belgii.
Propagatorka i ambasadorka DKMS Bazy Dawców Komórek Macierzystych Polska oraz animatorka lokalnej kultury i krzewicielka regionalnej tradycji. Jako ambasadorka Dobczyc w kraju i poza jego granicami, wnosi nieoceniony wkład w promocję Gminy i Miasta Dobczyce.
Jest aktywną działaczką Stowarzyszenia Pacjentów Po Przeszczepie Szpiku Kostnego w Katowicach, Fundacji Lokujmy w Dobro, Stowarzyszenia Literackiego Tilia oraz Zrzeszenia Literatów Polskich im. Jana Pawła II w Chicago, a także członkinią Klubu Literackiego „Rubikon” i portalu „E-literaci – pokoje współczesnej literatury pięknej”. Redaktor „Furor Poeticus – Półrocznika poetycko-artystycznego” oraz „Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego – KREATYWNI”.
Wiersze Katarzyny Dominik są publikowane na portalach społecznościowych, w antologiach grup literackich, na stronach i portalach: „E – Literaci.pl”, Wywrota.pl”, „Twoje Wiersze”, „Wydawnictwoj”, „Kuźni Literackiej”, „Poezja ma głos”, w czasopismach i gazetach: „Gazeta Myślenicka”, „Ypsilon – Kwartalnik artystyczno-literacki”, „Wiadomości Brzozowskie – Brzozowski Miesięcznik Społeczno-kulturalny”, „Akant – Miesięcznik Literacki”, „Bezkres – pismo literacko-artystyczne”, „Brzozowska Gazeta powiatowa”, „Furor Poeticus – Półrocznik poetycko-artystyczny”, „Miesięcznik Społeczno-Kulturalny KREATYWNI”, Artis – Niezależna Inicjatywa Poetycko-satyryczna, „Wytrych – Wolna Inicjatywa Artystyczna”, Kwartalnik, Miesięcznik „Odra”, „Epea” – Pismo literackie, „Moja Przestrzeń Kultury”, Kwartalniku Kulturalnym „Kozirynek”, e-Dwutygodniku Literacko-Artystyczny Pisarze.pl, „Z małej litery”, Nieregularnik literacki – poezja, Wyd. Synapsyda, „Przypływ – Magazyn literacki” 2022 oraz wyświetlone są na murach przy ul. Brackiej 2 w Krakowie w ramach międzynarodowego, wielojęzycznego serwisu społecznościowego poświęconego poezji, a w szczególności publikowaniu i tłumaczeniu wierszy – Emultipoetry.eu.
Twórczość poetki jest także czytana podczas różnych spotkań i wieczorków literacko-poetyckich, m.in. w Piwnicy pod Baranami w Krakowie, w Kawiarni Literackiej w Krakowie czy chociażby w Klubie „Anna” we Wrocławiu przez członków Wrocławskiego Stowarzyszenia Twórców Kultury, czy też grupy Literackiej „Pociąg do Pióra”.
Ponadto są tłumaczone na języki: angielski, niemiecki, włoski, rosyjski, węgierski, chorwacki i serbski, m.in. w książkach wydawnictwa The Amazon Book Review, CreateSpace – Amazon.com, Lulu Press (Morrisville, North Carolina, USA), Antologia Internazionale Ponte Poetico (Mediolan), na międzynarodowej portalu Spillwords Press (Spillwords.com) oraz prezentowane na wernisażu: Vernissage Vienna dream 2020 wystawy autorstwa Jacka Rozmiarka, „Takt” Kulturkeller Ingen-Housz-Gasse 2 oraz Vienna Dream 2021.
W latach 2020 – 2022 otrzymała nominację w kategorii Publication of the Year (International) przez międzynarodowe forum poetyckie do nagrody Spillwords Press, a w 2021 r. do publikacji miesiąca marca, nagrody „Publiczności” miesiąca maja Spillwords Press oraz tytuł „CrEUro: Kreatywna Europejka: pozytywna, kreatywna, solidarna” . Również w 2021 r. otrzymała nagrodę Burmistrza Gminy i Miasta Dobczyce w dziedzinie kultury, Nagrodę Literacką Dziennika Literackiego „E-Literaci” im. Barbary Mazurkiewicz, nagrodę Grupy „Słowo wierszem pisane…” – Kreatywność Literacka oraz nagrodę za twórczość dobczyckich artystów – poetów w postaci Dobczyckiego Lauru Poetyckiego. W 2021 r. uczestniczyła w Narodowym Czytaniu w Miejskiej Bibliotece Publicznej im. Józefy Bergelówny w Dobczycach.
Należy nadmienić, że utwory Kasi Dominik stanowią repertuar poezji śpiewanej Marka Cichonia, Mateusza Szczurka i Grzegorza Olejnika oraz audycji radiowych. Prezentowane są także na antenie radia m.in.: „Plus – Kraków”, „PLUS Gryfice”, „Kraków”, „Alfa”, „Guardian” „Sigma Fm”, „Radio Music Is My Life”, „Radiosigmafm.pl”, „Ty i Ja”, „Slonski-musikbox.de”, „Radio Młodzi – Wolni – Pozytywni – Kreatywni – Solidarni (radio.vilogdansk)” miesięcznika „Kreatywni” oraz w audycjach poetyckich „Pióro Feniksa” oraz w telewizji: Myślenice iTV Telewizja Internetowa-Region Południe i polskiej komercyjnej stacji telewizyjnej TVN.
Poezja Kasi Dominik gościła także m.in. na deskach Piwnicy Pod Baranami w Krakowie, w Muzeum Regionalnym im. Władysława Kowalskiego w Dobczycach, w Regionalnym Centrum Oświatowo-Sportowym w Dobczycach, w Miejskiej Bibliotece Publiczna im. Józefy Bergelówny w Dobczycach, w Domu Greckim oraz Muzeum Niepodległości w Myślenicach, w Domu Ludowym oraz Wyższym Seminarium Misyjne w Stadnikach, w Winnicy w Stadnikach podczas Vienna Dream 2021, w Centrum Kultury i Turystyki w Wieliczce, Pod Katarynką oraz w Laboratorium SCENA w Krakowie, jak również podczas wernisaży: Vernissage Vienna Dream wystawy autorstwa Jacka Rozmiarka, „Takt” Kulturkeller Ingen-Housz-Gasse 2 w latach 2020- 2021.
Z zawodu historyk, ale z zamiłowania pisarka. Autorka licznych publikacji naukowych i historycznych. Od wielu lat propagatorka swojego rodzinnego miasteczka Dobczyce, na temat którego pisze wiersze i opisuje jego historię, tę znaną, jak i jeszcze nieodkrytą. Wierzy, że każdy nowy dzień to kolejna szansa na lepsze życie. To „dziewczyna z sąsiedztwa” – zawsze uśmiechnięta, wiecznie w drodze, z plecakiem na ramieniu. Przyjaciele poeci nazywają ją Haśką (Halszką), Haliną Poświatowską XXI wieku.
Swoją przygodę z poezją zaczęła od wydania tomiku zatytułowanego Dobczyckiej poezji czar – wiersze zebrane (2012). W kolejnych latach wydała: Kropla krwi – życia bezcenny dar (2013), Słowa zaklęte w poezji… (2014), Moje Eldorado (2016), Nie umykaj… (2016), Droga do Emaus (2017), Są słowa (2017), Elizjum (2018), Exodus – wewnętrzna emigracja (2019), Nowe Jeruzalem (2020), Język Babilonu (2020), Genezaret – niebo nad ziemią (2021), Genesis – na początku było Słowo (2021), W Getsemani wszystko się zaczęło (2022).
Współautorski dorobek literacki to przeszło 50 dialogów i trialogów oraz ponad 350 antologii i almanachów polskich i międzynarodowych (m.in.: Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów Autorów Dziennikarzy Prawników, Virtualia Art. (Belgia), Internazionale – selezione testi scadenza 1 dicembre (Mediolan)., Stowarzyszenia Autorów Polskich O/Warszawa II), w których zostały zamieszczone wiersze poetki oraz posłowia napisane do publikacji poetyckich przyjaciół po piórze.
W 2022 roku ukazała się płyta, na której znalazł się wiersz poetki: Rodzimy się i umieramy (Obnażeni, Mateusz Szczurek, Studio nagrań LeyPan Studio Proszowice, Proszowice 2022).
Obecnie pracuje nad 16. już autorskim tomikiem oraz kolejnymi dialogami i antologiami poetyckimi.
Zostaw komentarz