Polecam samorządowcom co to potępiali gender.
Przed 1975 rokiem przewodniczący Powiatowej Rady Jan Kurczych, który był władcą absolutnym z własnym kierowcą – inwestował w powiat. Wtedy powstały służące do dzisiaj mieszkańcom domy kultury i remizy (Lanckorona, Nidek, Brzeźnica, Głębowice, Ponikiew itd).
Siedzib administracji nie budował, bo od 1868 roku powiat wynajmował od Dworaka budynek na pl. Kościuszki i miał też dom Korna na ul. Mickiewicza.
Dzisiaj Starostwo ma 4 obiekty na administrację (1 postawili, 1 kupili, 5 przejęli po PRL-u z tym że 1 sprzedali). Do tego powiat ma budynek po przychodni na plantach, policji na Lwowskiej a za chwilę obiekty po straży pożarnej na Wojska Polskiego. No i internat w Gorzeniu.
Liczba ludności w stosunku do lat PRL-u się nie zwiększyła, ani zakres obowiązków. Jest nawet mniejszy, bo odpadło im szkolnictwo podstawowe, zdrowie podstawowe i wojsko ale administracja trzykrotnie wzrosła.
W 1999 roku przywrócono powiaty czyli trójstopniowy system administracyjny państwa. Powodem były względy polityczne jak w 1975 roku za Gierka. Wtedy silne gospodarczo województwa zaczęły zagrażać monopolowi partyjnemu Warszawy, to je rozparcelowano na 49 województw.
Z perspektywy lat ten okres był korzystny dla rozwoju prowincji i pozwolił nowym województwom na rozwój. Bielsko, Tarnów czy Nowy Sącz nie miałyby takiej szansy jako powiaty.
Wydawało się, że dla nowej samorządowej Polski, opartej o gminy jako podstawowe jednostki terytorialne, istniejące 49 województw były idealne dla dwustopniowego systemu samorządowego: gminy i sejmiki wojewódzkie. III RP miała opierać się o świadome demokracji społeczeństwo obywatelskie, gdzie samorządy były podstawą zdecentralizowanej władzy.
Po wyborach w 1990 roku gminy przejęli jednak lokalni liderzy i harnasie, wspierani przez klany, środowiska i plebanów. Obsadzali tedy urzędy zaufanymi i rozwijali administrację, bo bezrobocie sprzyjało finansowej kolaboracji. To była istna rewolucja administracyjno – społeczna.
Usuwano doświadczoną, sprawną kadrę PRL-u a zatrudniano swoich, często przypadkowych analfabetów, byle nie skażonych pracą w PRL-u . W taki sposób budowano trwałe, lojalne zaplecze polityczne. To że ze szkodą dla gospodarki i społeczeństwa – nie muszę przypominać, bo Wadowice są tego modelowym przykładem. /cdn/
Autor: Zbigniew Jurczak Wadowiczanin, regionalista, wychowanek harcerstwa. Od czasów liceum był animatorem życia artystycznego i kulturalnego. Jest muzykiem, malarzem, publicystą. Jego praca zawodowa, działalność społeczna, polityczna i wielopłaszczyznowa twórczość artystyczna zawsze były ze sobą powiązane. Był założycielem Klubu Pracy Twórczej „Beskidnicy”, Towarzystwa Miłośników Ziemi Wadowickiej, Galerii Sztuki Współczesnej BWA, współorganizatorem Klubu „Garsoniera”, regionalnej „Solidarności”, Muzeum Historycznego Wadowic, Muzeum Emila Zegadłowicza, pomysłodawca i redaktor almanachu „Beskidnicy” i „Nadskawie”, gazety „nad Skawą”, orędownik tradycji regionalnej „Czartaka”.
Zostaw komentarz