W przyszłym roku będziemy obchodzić jedną z najważniejszych rocznic w naszych dziejach.

2025 będzie 1000-leciem koronacji Bolesława Chrobrego na suwerennego monarchę niepodległego państwa polskiego.

Ten „arcychrześcijański władca” (jak ujął to kronikarz Adam z Bremy) czerpał inspirację do swych działań i rozwijał w naszej ojczyźnie dziedzictwo zachodniej cywilizacji chrześcijańskiej, o czym w piękny sposób pisze Teodor Parnicki w „Srebrnych orłach” (polecam!).

Jego koronacja nie była w smak Cesarstwu. Z pogardą patrzący na Polaków Niemcy pisali, iż nasz mężny król „do głębi zatruł się trucizną pychy”.

Bolesław Chrobry wykorzystał moment dziejowy – śmierć skrajnie mu wrogiego cesarza Henryka II (z którym wygrał wcześniej wojnę) i podporządkowanego mu papieża Benedykta VIII.

Dwa fragmenty z niemieckich kronik o koronacji monarchy.

1) Kronikarz Wipo: „W roku 1025 Bolesław Słowianin, książę Polan, przywłaszczył sobie, na wzgardę króla Konrada, insygnia królewskie i imię króla, czego ZUCHWAŁOŚĆ niebawem śmierć unicestwiła”.

2) Roczniki Kwedlinburskie: Bolesław, książę Polski (…) ZUCHWALE odważył się po namaszczeniu nałożyć sobie koronę, za którą to jego zarozumiałości śmiałością ducha rychło spotkała go zemsta Boga, albowiem wkrótce zszedł poddany smutnemu wyrokowi śmierci”.

Już 1000 lat temu dla Rzeszy Niemieckiej ambicja, odwaga i determinacja Polaków, by wybić się na niepodległość i budować własne, silne państwo, to „zuchwałość” i „zarozumiałość”.

Warto, by współczesna Rzeczpospolita potrafiła godnie uczcić tę ważną i piękną rocznicę.