Podniecenie skierowaniem przez Prezydenta Andrzeja Dudę ustawy o Sądzie Najwyższym, w której zawarte zostały rozwiązania rzekomo odblokowujące pieniądze z Unii Europejskiej, do Trybunału Konstytucyjnego, że ma to dowodzić kłótni w PiS-owskiej rodzinie, jest nieuzasadnione.

Raczej jako pewnik trzeba przyjąć, że kolejny raz POpaprana opozycja (Koalicja Obywatelska, Lewica, Hołownie i inne PSL-y) została przez Jarosława Kaczyńskiego wspólnie z Prezydentem politycznie „wykolegowana”.

Tych pieniędzy unijnych – trochę parafrazując słynnego ministra od Tuska Vincenta von Rostovskiego – nie było, nie ma i nie będzie, bo UE ich Polsce dać nie chce. Wymyśla coraz to nowe warunki ich przekazania (w skrócie – wiatraki, owady jako dodatek do mąki itd.). No bo po co miałaby je Polsce dawać, to zaszkodziłoby potencjałowi gospodarczemu Niemiec, a to one przecież trzęsą UE.

Prezydent, odsyłając więc ustawę o Sądzie Najwyższym do Trybunału Konstytucyjnego, zadbał też o swój wizerunek. Dlaczego pod dyktando UE Sejm RP miałby podważać jego ustawowe kompetencje – do mianowania sędziów? Prezydent także zapobiegł w ten sposób wojnie w Zjednoczonej Prawicy. Przecież, gdyby tę ustawę podpisał, to minister Zbigniew Ziobro poczułby się urażony i jednocześnie uderzyłoby to w program Solidarnej Polski. Musiałby więc Ziobro zareagować wyciągając haki przeciw ludziom PiS-u albo też położyć uszy po sobie i przyznać, że przegrał z Morawieckim/Kaczyńskim. Prezydent okazał się tu mistrzem. Pewnie też po konsultacjach z prezesem Kaczyńskim, o których nic się nie mówi i pisze.

Z powodu odesłania do Trybunału Konstytucyjnego nie płacze też premier Mateusz Morawiecki. Gdyby okazało się, że na bieżący socjal zabraknie pieniędzy, to pewnie czując się zagrożony, pomstowałby na decyzję Prezydenta. Ale pieniądze na ten bieżący socjal są i zapewnia je rządowi prezes Daniel Obajtek. Zapewnia pieniądze podwójnie – dywidenda od akcji Orlenu (bo zysk koncernu jest przeogromny i pójdzie do skarbu państwa) i wysokie podatki od ceny paliw na stacjach. Obajtek zapewnia też PiS-owi piar. Najpierw bowiem cenę ropy, benzyny i gazu wywindowano na niebotyczne poziomy, a w ślad za nią cenę innych produktów. Dodano do tego umiejętnie propagandę napędzającą popyt (cukier tego przykładem). Dzięki tej operacji do kasy państwa wpłynęły grube miliardy z podatków, akcyzy i innych opłat nałożonych na surowce, działalność gospodarczą. Te grube miliardy poszły na zaspokojenie programów socjalnych PiS-u. A teraz cenę paliw się obniża, choć z punktu widzenia dostępności surowców do ich produkcji nic szczególnego się ani przed podwyżką, ani teraz, nie zdarzyło. W ten sposób Obajtek pokazuje, że PiS działa na korzyść wszystkich Polaków. A, że przy okazji kreuje się i jest kreowany na mistrza gospodarczego, to już inna sprawa.

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.