Samo zaistnienie tej sprawy jest skandalem. Skarżącej odmówiono ujawnienia informacji publicznej, a gdy wygrała proces przez sądami administracyjnymi (Wojewódzkim i Naczelnym) to nadal, jak to w państwie rządzonym przez PiS informacji jej nie udostępniano i skarżąca musiała znowu isć do sądu ze skargą na przewlekłość, którą równiez wygrała. Sprawa zakończyła się tym właśnie orzeczeniem.

Z PiS jest tak, że trzeba mu wszystko wyszarpać z zębów. Kiedyś zapytał mnie jeden człowiek, że jak mogę twierdzić, że PiS jest niepraworządny, skoro nie ma definicji praworządności. Na takim paliwie PiS i jego zwiloennicy jadą. Dlatego wykonują tylko te wyroki, które im się podobają, chociaż czasami się nadzieją, jak ostatnio Jarosław Kaczyński, który przegranego wyroku z Radosławem Sikorskim nie wykonał i teraz musi płacić.

Równiez i w tym postępowaniu nadział się PiS. Sąd Administracyjny stwierdził bowiem, że państwo budowane przez partię rządzącą to przegnita dykta, trzymającą się w kupie bo jest akurat jeszcze trochę mokra. Kiedyś był drut, ale ktoś ukradł.

Stwierdzono tam:

Nie można również uznać, że wszczęcie postępowania przed Trybunałem Konstytucyjnym w sprawie o sygn. akt K 21/19 może być podstawą zawieszenia postępowania przez Naczelny Sąd Administracyjny. Należy bowiem wskazać, że od dnia 3 grudnia 2015 r. w Trybunale Konstytucyjnym pojawiły się osoby (obecnie M. Muszyński, J. Piskorski i J. Wyrembak), powołane na to stanowisko sędziego ze złamaniem przepisów Konstytucji RP, ponieważ objęli oni stanowiska w miejsce prawidłowo powołanych sędziów. Nielegalność zajęcia stanowiska sędziego TK przez ww. potwierdzona została zarówno wyrokiem polskiego Trybunału Konstytucyjnego z dnia z dnia 3 grudnia 2015 r., sygn. akt K 34/15, jak i wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 7 maja 2021 r. w sprawie Xero Flor Sp. z o.o. przeciwko Polsce, sygn. 4907/18. Obecność w składzie TK nieprawidłowo powołanych sędziów powoduje, że cały polski Sąd Konstytucyjny został niejako „zainfekowany” bezprawnością, a zatem utracił w sensie materialnym zdolność do zgodnego z prawem orzekania, ponieważ istnieje duży stopień prawdopodobieństwa, że w składzie orzekającym znajdzie się przynajmniej jeden z tzw. „dublerów”. W takiej sytuacji zawieszenie postępowania sądowoadministracyjnego i zdanie się na „na ślepy traf”, że być może w składzie orzekającym w sprawie K 21/19 nie będzie jednego z „dublerów”, jest obarczone zbyt dużym ryzykiem, aby Naczelny Sąd Administracyjny mógł oczekiwać na orzeczenie TK. Nadto wskazany już art. 45 ust. 1 Konstytucji RP w zw. z art. 7 P.p.s.a. nakazują rozstrzygnąć sprawę tak szybko jak to jest możliwe. Tymczasem rzeczą powszechnie znaną, potwierdzoną również w rocznych sprawozdaniach TK jest, że polski Sąd Konstytucyjny obecnie rozpoznaje sprawy niezwykle opieszale, a niektóre wnioski czekają na orzeczenie dłużej niż pięć lat. Stąd zawieszanie postępowania sądowoadministracyjnego i czekanie na ewentualne orzeczenie TK faktycznie oznacza znaczne, być może wieloletnie przedłużenie postępowania. Tymczasem oczywistym jest, że w sprawach z dostępu do informacji publicznej olbrzymie znaczenie posiada kwestia jak najszybszego otrzymania przez wnioskodawcę żądanej informacji, ponieważ we współczesnym świecie o wartości danych decyduje również (o ile nie przede wszystkim) ich aktualność. Sprawa z wniosku K.G. została wszczęta w dniu 25 stycznia 2018 r., gdy złożyła ona wniosek do organu o udostępnienie informacji publicznej. Trwa zatem już cztery lata. W sytuacji braku sprawności działania TK zawieszenie postępowania sądowoadministracyjnego z powodu zawisłości sprawy przed nim – spowoduje jeszcze dłuższe oczekiwanie na rozstrzygnięcie wniosku z dnia 25 stycznia 2018 r. Może to w istocie doprowadzić do sytuacji, gdy nawet jeżeli wniosek zostanie zrealizowany – ujawnione informacje staną się bezwartościowe, co z stoi w sprzeczności z założeniami ustawy o dostępie do informacji publicznej, która jest tak skonstruowania, choćby poprzez krótkie terminy udostępnienia informacji, aby wnioskodawca otrzymał informację jak najbardziej wartościową, a więc również aktualną.

Zainfekował nam PiS zło, którego na codzień nie widać. Jak pisał Cyceron (Actio secunda in Verrem, I.XV.39):

Hoc vero occultum, intestinum, domesticum malum, non modo non existit, verum etiam opprimit, antequam perspicere atque explorare potueris (Ale to zło ukryte w sercu własnego domostwa człowieka nie tylko pozostaje niewidzialnym, lecz również zaskakuje go, nim je dostrzeże i rozpozna.

Jedynym możliwym sposobem na to, żeby zło nas w końcu nie zakoczyło nim je dostrzeżemy i rozpoznamy jest odsunięcie PiS od władzy w najbliższych wyborach.

Kartagina musiała zginąć, a PiS musi trafi do ław opozycji w celu dokonania autorefleksji.