„Okropności wojny, każdej wojny obrażają najświętsze imię Boga. A jeszcze bardziej obrażają Go gdy Jego imię jest wykorzystywane do usprawiedliwiania takich niewypowiedzianych rzezi” – czytamy we wstępie do „Encykliki o wojnie na Ukrainie” opublikowanym w poniedziałkowym numerze włoskiej gazety „Corriere Della Sera”. Zawiera ona zbiór przemówień papieża Franciszka na temat konfliktu na Ukrainie.
Papież nawiązał też w nim do orędzia radiowego Piusa XII wyemitowanego 24 sierpnia 1939 roku, w którym apelował by „ludzie wrócili do negocjacji’. „Negocjując z dobrą wolą i poszanowaniem praw drugiej osoby, przekonają się, że szczere i aktywne negocjacje nie wykluczają honorowego sukcesu” – przywołał tamte słowa. Trzeba Franciszkowi przyznać, że ma racje. Negocjacje są lepsze od bezmyślnego przelewu krwi i cierpień tysięcy niewinnych ludzi: dzieci, kobiet, osób starszych. Jest jednak jeden problem, co zresztą zauważa papież, negocjacje muszą być szczere, a każda ze stron biorąca w nich udział, musi się wykazać szacunkiem dla drugiej. To wstępny warunek do rozmów, które mają przynieść, satysfakcjonujące obie strony porozumienie, oraz zakończyć tę bezsensowną wojnę. Tymczasem Rosja, a właściwe Putin, odmawiają Ukrainie tak godności jak i praw do samostanowienia. Wielokrotnie wyrażał się z pogardą o Ukrainie oraz jej demokratycznie wyłonionych władzach nazywając jej „nazistami”. Wydając rozkaz bombardowanie infrastruktury cywilnej: elektrowni, linii energetycznych, szpitali itd. pokazał, że ma za nic zdrowie i życie niewinnych ludzi, których tysiące już zginęło pod gruzami. To także dowód, że na to, że ani myśli o negocjacjach, ale o rzuceniu Ukrainy na kolana. Putin nie spełnia podstawowych warunków, przywołanych przez papieża we wstępie do encykliki. I nic nie wskazuje na to by cokolwiek w przyszłości się zmieniło na lepsze. Putin dąży do unicestwienia Ukrainy, nie do pokoju. Tak jak Hitler w 1939, dla którego rozpętana wtedy wojna miała dać Niemcom przestrzeń życiową, kosztem pobitych i zniewolonych narodów. Hitler, podobnie jak Putin, przed agresją na Ukrainę, wielokrotnie zapewniał zachodnich polityków, że nie chce wojny choć rozbiór Czechosłowacji świadczył coś zupełnie odwrotnego. Ówcześni rządzący chcieli wierzyć w te kłamstwa, tak jak do agresji na Ukrainę, większość przywódców europejskich wierzyła Putinowi. Jak można zatem negocjować z oszustem i zbrodniarzem jakim jest w istocie pan na Kremlu? Czy papież Franciszek tego nie widzi, że prezydent Rosji jest notorycznym kłamcą i owładniętym mocarstwową manią, mordercą ?
Trzeba sobie powiedzieć jasno. Dopóki Rosja okupuje część Ukrainy, dopóki prowadzi działania zbrojne nie może być mowy o szczerych i z poszanowaniem praw drugiej osoby, negocjacjach. Putin czas rozejmu może wykorzystać do przegrupowania i wzmocnienia wojsk okupacyjnych, po to by uderzyć z jeszcze większą mocą. Tylko wygrana Ukrainy może go skłonić do negocjacji o zakończeniu konfliktu. Tylko taki język Putin rozumie. Język siły. Oczywiście, ostateczna decyzja należy do samych Ukraińców, ale obserwując determinację z jaką się bronią, nie sądzą by byli na jakiekolwiek ustępstwa terytorialne oraz polityczne. A zatem, czas na negocjacje z Rosją, jak chciałby papież Francieszek, jeszcze nie nadszedł.
Artykuł pierwotnie opublikowano na Belsat.eu
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz