Zmarł Mirosław Chojecki, kawaler najwyższego polskiego odznaczenia Orła Białego, ale także człowiek potraktowany przez Polskę tak podle, jak się tylko dało. Jeden z założycieli KOR-u, wydawca słynnego Biuletynu Informacyjnego KOR, twórca Niezależnej Oficyny Wydawniczej NOWA, któremu zawdzięczamy filmy dokumentujące realia stanu wojennego i PRL. Długo by pisać o jego zasługach, każdy ma Google, ale ja nie o tym.
Facet miał pecha. bo w latach 70′ pracował w Instytucie Badań Jądrowych, gdzie podpisał zobowiązanie do informowania służb o zagrożeniach w miejscu pracy, co wedle prawa jest takim samym zobowiązaniem do współpracy ze służbami PRL, jak każde inne. Jakby ktoś nie zrozumiał. Chemik zobowiązał się do informowania służb, jakby dowiedział, że ktoś np. wynosi materiały promieniotwórcze. Sprawa kompletnie apolityczna, wszyscy o tym wiedzieli, czego wyrazem był ten Orzeł Biały, zaproszenia do komitetów honorowych Tuska i Nawrockiego, a mimo to aż do śmierci ten kryształowo czysty facet w świetle prawa był jak każdy inny esbecki kapuś.
Nikt przez ponad 20 lat nie potrafił zmienić krzywdzącego go prawa. Znaleziono czas na przywrócenie emerytur esbekom, ale żeby Chojecki mógł się dostać poza kolejką do lekarza, otrzymywać kombatancki dodatek do emerytury już nie.
Będzie miał pewno pogrzeb państwowy na Powązkach, ale to państwo powinno się tam spalić ze wstydu…
Podobno trwają prace nad nowelizacją ustawy o kombatantach, ale teraz można ją sobie w d*** wsadzić, bo jedyny facet, którego dotyczyła od kilku godzin tam ją właśnie ma…
Autor: Krzysztof Panek
Zostaw komentarz