KSeF sprzedaje się dziś jako symbol postępu. Problem w tym, że prawdziwy postęp w gospodarce powinien upraszczać życie przedsiębiorcom – a nie zamieniać je w codzienną walkę z systemem.
Dobra administracja tworzy rozwiązania proste, jasne i zrozumiałe. Takie, które pozwalają pracować, zarabiać i rozwijać firmę. Tymczasem KSeF wygląda jak projekt pisany zza biurka, z myślą o modelowej firmie z działem IT, a nie o realnej gospodarce – tej opartej na jednoosobowych działalnościach, rzemieślnikach i drobnych usługodawcach lub małych firmach, które stanowią siłę polskiej gospodarki. Mikroprzedsiębiorstwa (do 9 pracowników)generują około 27,9-30,6% PKB i stanowiąc ponad 95-97% ogółu firm. W sektorze MŚP pracuje łącznie 6,9 mln osób, a mikrofirmy zapewniają 42,2% tych miejsc pracy. Kiedyś
Korwin-Mikke -z którym można się w wielu rzeczach nie zgadzać – trafnie obrazował problem przerostu regulacji: zwracał uwagę, że konstytucja Stanów Zjednoczonych mieści się na kilku stronach, podczas gdy europejskie regulacje potrafią liczyć setki stron nawet w sprawach drobnych i przyziemnych. Sens tej uwagi jest prosty – dobre prawo powinno być zrozumiałe dla obywatela, a nie stanowić labirynt, w którym gubią się nawet specjaliści.Powiedział też : „Demokracja to rządy ludzi, którzy nie znają się na niczym i decydują o wszystkim.” Ten rząd, ten zlepek dziwolągów, jest tego kapitalnym przykładem. System został stworzony bez realnego zrozumienia codziennej praktyki gospodarczej.
Dla małych przedsiębiorców faktura była dotąd narzędziem pracy – szybkim, czytelnym i funkcjonalnym. Teraz ma stać się elementem scentralizowanej machiny wymagającej sprzętu, stabilnych systemów i ciągłego pilnowania procedur. To nie jest ułatwienie. To dokładanie ciężaru ludziom, którzy i tak działają często na granicy opłacalności.
Już dziś widać zapowiedź chaosu. Każda centralizacja na taką skalę oznacza ryzyko błędów, opóźnień i zatorów, które mogą uderzyć w tysiące firm jednocześnie. A skutki takich decyzji często wychodzą dopiero po czasie -wtedy, gdy nie ma już prostego odwrotu.
Systemy dla przedsiębiorców powinny być maksymalnie proste. Jeśli stają się skomplikowane, przestają służyć gospodarce – zaczynają ją destabilizować. Bo przedsiębiorca ma pracować, a nie walczyć z administracyjnym eksperymentem i ponosić tego koszty.