Wg jednej, ludzie powstrzymują się przed posiadaniem dzieci, gdyż żyje im się trudno, są wciąż zajęci pracą, a państwo nie oferuje usług opiekuńczych.
No to takie tam zrzuty ekranowe z Gazety Wyborczej…
Niestety – Polacy nie chcą mieć dzieci nie dlatego, że jest im niedobrze, ale właśnie dlatego, że jest im w sumie bardzo dobrze! Dotyczy to zwłaszcza Polek.
Między bajki należy włożyć lewicowe dyrdymały o „zaharowanych, ciemiężonych kobietach w Polsce”! Nieustanne pozowanie na „ofiarę patriarchatu” i domaganie się przez kobiety kolejnych benefitów oraz akcji afirmatywnych prowadzi wprost do zapaści dzietności.
Prawda bowiem jest taka, że jak tylko dobrobyt otworzy przed kobietami atrakcje życia, to większość z nich „chce sobie pożyć” i odkłada macierzyństwo w nieokreśloną przyszłość, aż są już za stare na dzieci, a w dodatku już w ogóle nie wyobrażają sobie „życia z bachorem”.
Dziećmi nie chcą zajmować się już ani potencjalne mamy (bo szkoda życia) ani babcie (bo to postarza).
Aż 68 proc. Polek w wieku 18-45 lat nie chce lub nie wie, czy chce powiększyć rodzinę – wynika z badania CBOS „Postawy prokreacyjne kobiet”. Tylko 32 proc. Polek odpowiada z pewnością: planuję potomstwo. „Ponadto wśród kobiet młodszych, do 30 r. ż., spadł odsetek mających plany prokreacyjne w nieodległej przyszłości, a wzrósł w ogóle nieplanujących potomstwa” – czytamy w raporcie CBOS.
Co gorsza – nie lepiej jest tu z facetami. Wg innego badania CBOS („Aktualne problemy i wydarzenia” – maj 2023), kobiety jedynie nieco częściej niż mężczyźni w ogóle nie chciałyby mieć dzieci (10 proc. wobec 6 proc.) i jedynie nieco częściej chciałyby mieć tylko jedno dziecko (12 proc. wobec 10 proc.)
Dlaczego Polacy nie chcą mieć dzieci?
Ankietowanym zadano otwarte pytanie o przyczyny takiej decyzji. Badani, uzasadniając, dlaczego nie chcieliby mieć dzieci, najczęściej odwoływali się do sytuacji osobistej (55 proc.). Argumentowali, że po prostu nie chcą dzieci, nie lubią ich (18 proc.), tak odczuwają, że to jest ich sprawa osobista (10 proc.), że to zbyt duża odpowiedzialność (10 proc.).
Wśród odpowiedzi pojawiała się również wygoda i potrzeba niezależności (7 proc.) oraz odpowiedź, że na razie jest zbyt wcześnie na dziecko (7 proc.). Rzadziej pojawiały się powody jak nieheteronormatywność czy brak partnera, brak stałego związku.
Jedynie niewielka część w ogóle nieplanujących potomstwa uzasadniała swoją decyzję sytuacją materialną (14 proc.). Respondenci mówili w tym kontekście o wysokich kosztach utrzymania, o inflacji, a także ogólnie o braku warunków.
Czas spojrzeć prawdzie w oczy i odrzucić lewackie brednie!
Przyczyną bezdzietności są przede wszystkim zmiany kulturowe, a nie sytuacja materialna czy życiowa. Ludzie na Zachodzie nie chcą mieć dzieci, bo dzieci to kłopot: przeszkoda w karierze i korzystaniu z życia. Bilans korzyści i strat wypada na niekorzyść prokreacji i czas najwyższy, aby sobie to uświadomić. Jedyna rozsądna polityka, to polityka kija i marchewki: wysoki podatek dla bezdzietnych i znaczące dopłaty dla posiadających dzieci. Czas najwyższy powiedzieć to wprost: państwa nie stać na bezdzietność! Życie musi stać się niewygodne dla osób, które decydują się na bezdzietność.
Tak – wiem, że taka polityka zaraz wygeneruje swoje własne problemy. Pojawi się jakieś podziemie oferujące preparaty na bezpłodność (bo przecież zaraz „obrońcy praw człowieka” zaczną krzyczeć, że nie można podatkiem od bezdzietności obciążać bezpłodnych) i zaczną się pojawiać niekochane dzieci poczęte wyłącznie dla pieniędzy… ale cóż. Tak to jest… Problemy będą, to jasne, ale lepsze to niż pchać ogromne sumy w rozdęty socjal, który i tak niczemu nie służy, poza zaspokajaniem lewackich wyobrażeń o świecie. I pewno lepsze to niż imigracja z Afryki, która przynosi jedynie rosnące napięcia społeczne, nie rozwiązując tak naprawdę żadnych problemów.



Zostaw komentarz