Był jednym z pięciu najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jego książki miały 150 przekładów na 20 języków, w tym urdu i japoński. W sumie – 80 milionów egzemplarzy.  Udoskonalił, a może raczej stworzył, nowoczesny reportaż podróżniczy.

Jeszcze niedawno znany włoski pisarz Tiziano Terziani odkrywał Mongolię śladem Ferdynanda Antoniego Ossendowskiego i z jego książkami w bagażu.

Na pewno to wszystko wiecie, ale ja nie wiedziałam. Dopiero teraz przyjrzałam się Ossendowskiemu.

To biografia w wielu aspektach typowa dla tysięcy Polaków urodzonych po Powstaniu styczniowym. Dysponujące ogromnymi zasobami imperia tworzą siłę przyciągania. Rosja wchłaniała najzdolniejszych na dwa sposoby: wiodąc ich do siebie w kajdanach albo ‘po dobroci’ – oferując możliwości wzbogacenia się, kreowania przemysłu, handlu, a często też… badań naukowych. Pozbawieni perspektyw u siebie Polacy zostawali w Rosji odkrywcami, naukowcami, przedsiębiorcami. Lecz ani pieniądze, ani naukowe wyzwania, nie powstrzymywały ich przed angażowaniem się w każdy bunt przeciw caratowi. Tak też było z Ossendowskim.

Urodził się w 1876 roku w Lucynie (dziś Łotwa) w zubożałej rodzinie szlacheckiej. Zaczął rosyjskie liceum w Kamieńcu Podolskim, a skończył w Petersburgu. Tam też studiował nauki przyrodniczo-matematyczne. Z prof. Szczepanem Zalewskim prowadzili pionierskie badania nad Jenisejem i Bajkałem. Przy okazji odwiedził Chiny, Japonię i Indie.

W tamtym czasie azjatycka część Rosji była słabiej opisana niż Afryka.

Po rozruchach studenckich w 1899 r. uciekł przed represjami do Paryża, gdzie studiował chemię. Wrócił do Rosji by wykładać na Uniwersytecie Tomskim. W 1905 w Mandżurii prowadził laboratorium metalurgiczne. Został przywódcą Polonii i poparł antycarską rewolucję. Skazany na śmierć, jakoś się wywinął, a więzienie zainspirowało go do napisania wstrząsającej książki „W ludzkim pyle”.
Był pragmatykiem: pisał po rosyjsku, potem po angielsku. Zresztą znał 7 języków, w tym chiński i mongolski. Po polsku zaczął pisać dopiero gdy był już gwiazdą. Sławę przyniosła mu częściowo autobiograficzna relacja z trwającej ponad rok ucieczki z bolszewickiego piekła. „Przez kraj zwierząt, ludzi i bogów” stało się światowym bestsellerem, który dziś można czytać także w internecie pod adresem: wolnelektury.pl/media/book/pdf/ossendowski-ludzie-zwierzeta-bogowie.pdf

Wściekle inteligentny, potrafił zdobywać informacje i łączyć kropki, a monstrualność rewolucji bolszewickiej testował na własnej skórze. Najważniejszą pozycją w jego portfolio okazała się demaskatorska biografia Lenina – kolejny światowy bestseller. Gdy sowiecka propaganda budowała kult szlachetnego Wodza Rewolucji Ossendowski rozbijał w proch tę bujdę z mchu i paproci serwowaną w latach 30. zachodniej opinii. Ukazał manipulatora podżegającego do masowych zbrodni, który na trupach 5 milionów ludzi skonstruował totalitarną machinę. Zapewne to dzięki Ossendowskiemu wielbicieli Lenina było na Zachodzie mniej, niż było w roku 1968 adoratorów Mao.

Choć Lenin od dawna suszył się w swoim mauzoleum, sowiecka zemsta nie ulegała unieważnieniu. Gdyby pisarz szczęśliwie dla siebie wcześniej nie zmarł, zostałby zamęczony. W styczniu 1945 r. NKWD intensywnie go szukało. I znaleźli, ale w grobie. Odkopali trumnę, fotografowali i porównywali uzębienie z dokumentacją. Znów im się wymknął, tym razem ostatecznie.

Ale nie odpuścili. Nazwisko pisarza zostało obłożone cenzorską klątwą. Z bibliotek usunięto wszystkie jego książki, nawet te czysto podróżnicze.

Od roku 1989 można oczywiście Ossendowskiego wydawać i czytać, lecz niemal 40 letniego zamilczenia nie da się odrobić.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.