Na pogorzelisku w Nowej Białej tradycyjnie jak w przypadku każdej tragedii ludzkiej pojawili się żądne lansu „ludzkie pany” z rządu. Przybył pan tzw premier wraz z posłanką Paluch, kobietą o wyjątkowym tupecie i niesłychanej arogancji, których to cech nie spotkałem w swoim czterdziestokilkuletnim życiu u żadnej kobiety.

Obiecali po 6 tysięcy i jakąś „inną pomoc”…te 6 tysięcy byłbym nic nie mówił, gdyby rzucili ze swojej kieszeni, ale można założyć, że to akurat pochodzi z podatków od restauratorów z Podhala, których ta delegatura/egzekutywa przez półtora roku gnębiła sanepidami i policją nie pozwalając pracować na swoje utrzymanie.

Czytam dziś, że ci właśnie restauratorzy z Podhala i Spisza zapewniają 1500 posiłków dziennie dla tych mieszkańców i wolontariuszy pracujących w czynie społecznym na miejscu… mówi się, że prawdziwi bohaterowie nie noszą peleryn i tu akurat stało się to faktem.

Natomiast grymasy, powykrzywianych jak szesnasty paragraf niby we współczuciu polityków po kilkunastu miesiącach gnębienia ludzi, przed którymi też stała przed oczami wizja straty swojego całego dorobku jest hipokryzją, która sięga Himalajów… zdaje się, że w przypadku obecnych, fasadowych polityków nie ma ona kresu i jak wszechświat rozszerza się bezgranicznie…

Zdjęcie pochodzi z portalu wGospodarce… na zasadzie cytatu.