Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!
Mamy dziś 22 października 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.
W ostatnich dniach nie obserwowaliśmy poważniejszych działań obu stron, a toczone w kilku punktach operacje bojowe nie mają ani rozmachu, ani znaczenia operacyjnego. Jedyną forma intensywnej aktywności Rosjan jest nowa kampania ostrzału za pomoca rakiet balistycznych, pocisków manewrujących i amunicji krążącej ukraińskiego zaplecza ze szczególnym naciskiem na infrastrukturę krytyczną. Zwłaszcza ten ostatni zwrot media w minionych dniach użyły w każdej możliwej formie i odmianie – nic dziwnego. Nie da się obronić wszystkiego i mimo konsekwencji dowództwa ukraińskiego w ściąganiu z obszaru przyfrontowego rakietowej artylerii przeciwlotniczej i myśliwców do osłony atakowanych obiektów na głębokich tyłach straty są poważne. Rzecz jasna administracja ukraińska spisuje się wyśmienicie i z godna podziwu sprawnościa usuwa kolejne szkody, jednak na dłuższą metę kampania Rosjan prowadzona jest bardzo tanim kosztem i jest to jak najbardziej realny sposób na „zamęczenie” obrony.
Rosjanie używają amunicji taniej – albo nabywanej w Iranie, albo magazynowej przez dekady od czasów ZSRR, więc fakt, że ponad połowa pocisków okazuje się niesprawna, a z z tych, które osigągną rejon celów duża część jest zestrzeliwana na nikim na Kremlu nie robi wielkiego wrażenia. Liczy się tylko presja, którą w ten sposób wywiera się na władzach w Kijowie i to wywiera się skutecznie – ukraińskie siły powietrzne właściwie zaprzestały operacji wymierzonych w system radarowego dozoru przestrzeni powietrznej i kontroli pola walki. Otrzymywane zestawy przeciwlotnicze najnowszej konstrukcji (NASAMS i IRIS-T) także kierowane są do obrony głębi kraju. W tych okolicznościach nie może nikogo dziwić brak aktywnych działań ukraińskich wojsk lądowych.
Sporo mówi się o kształcie i wysokości amerykańskiej pomocy finansowej i materiałowej dla Ukrainy. Dotychczas Waszyngton wydatkował na ten cel już ponad 65 miliardów dolarów, ale potrzeba znacznie większej kwoty. Podstawowym problemem nie jest tutaj wcale postawa Republikanów, którzy bynajmniej nie usiłują storpedować działań administracji Prezydenta Bidena. Pojawiające się pytania i wątpliwości dotyczą jednak priorytetów i konkretnych celów, co nie jest dla Białego Domu szczególnie kłopotliwe. Kłopotliwe będzie, jeśli debata wydostanie się do przestrzeni publicznej – wówczas poruszane tematy będą stanowic dla rosyjskich analityków znakomitą mapę drogową ukraińskich słabości i wąskich gardeł. A tego byśmy przecież nie chcieli, a tymczasem już teraz jednemu z kluczowych reprezentantów Republikanów wymsknęło się, że omawiana kwota 12 miliardów dolarów pomocy nie wystarcza Ukrainie na przetrwanie kolejnych dwunastu miesięcy. To jasne i oczywiste, ale casus ów wskazuje jasno, że drzewiej praktykowany zwyczaj dawania gówniarzom po pysku za niedyskrecję skreśliliśmy może nieco zbyt pochopnie?
Obecnie wiele się mówi za oceanem wśród „anonimowych pracowników Pentagonu”, że Ukraińcy mogą wiele osiągnąć w ciągu najbliższych tygodni w Obwodzie Ługańskim i w rejonie Chersonia. Im bardziej się „mówi”, tym silniej nabieram przekonania, że nie będą to cele kolejnej tury działańz aczepnych Sił Zbrojnych Ukrainy. Myślę, że o ile przyczółek na Dnieprze będzie atakowany, to pomysł na parcie w kierunku Ługańska jest tak absurdalną formą „maskirowki”, że nie przejdzie nawet na Kremlu.
Trudno powiedzieć jak przebiega proces odtwarzania i uzupełniania rosyjskich jednostek bojowych, gdyż niewiele szczegółów przecieka do mediów, ale niewątpliwie dzieje się to i nie czuję się z tego powodu zbyt szczęśliwy, ponieważ mam świadomość, że zakończona w Rosji „częściowa mobilizacja” to nic innego, jak tylko kolejna bariera psychologiczna, którą ludzie Putina przerwali. Pociesza coraz gorszy stan rosyjskiej gospodarki i coraz gorsze jej perspektywy. Z drugiej strony – ceny paliw i energii w Europie Zachodniej stabilizują się. Na wysokim poziomie, ale nie takim, by faktycznie wstrząsnąć ekonomicznymi posadami Unii Europejskiej. Co równie ważne – Komisja Europejska i inne organa wskazują swoimi ostatnimi działaniami, że jakiekolwiek gesty w stronę Putina nie są mile widziane – podobnie jak reprezentanci pro rosyjskich opcji politycznych w różnych krajach. Póki co, ulubiony do niedawna temat mediów – o kapitulacji Europu wobec Rosji jest tak samo realny, jak realnym jest wybór mojej skromnej i niezbyt poważnej osoby na ewentualnie waujący stolec arcybiskupi w Kolonii.
Kończąc moje wywody chciałbym zwórcić uwagę Państwa na dwie sprawy. Po pierwsze, mimo znużenia wojną i jej kosztami nie traćcie proszę z oczu potrzeb Ukraińców mieszkających w Polsce, Niemczech i w innych krajach Europy. Po prostu pomagajmy dalej, tak jak robiliśmy to uprzednio. Po drugie zaś, niechciałbym, aby oczekiwanie na jakiś spektakularny cios ce strony sił ukraińskich nie zamieniło się w rozbuchiwanie do rozmiarów bitwy kurskiej każdego drobnego starcia. Przyjdzie nam troszkę poczekać na kolejna rundę ukraińskiej reconquisty, więc nie traćmy ducha z powodu bezruchu frontu, lub bombastycznych nagłówków mediów niefachowych. Przecież już to przerabialiśmy. Tymczasem załączam link do spektakularnej katastrofy rosyjskiego MiGa-31 w rejonie Baalbeku. Minęło już trochę czasu od tego zdarzenia, ale niech nie umyka nam fakt, że to kolejny rosyjski samolot rozbity z powodu usterki technicznej – taki znak/sygnał.
Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
buycoffee.to/marcin_jop
Zostaw komentarz