Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś 20 stycznia 2023 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

„Co dalej, Ukraino?”

Omówiliśmy poprzednio możliwe kierunki działań Rosjan i potencjalne zagrożenie wynikające z ewentualnej próby rozpoczęcia aktywnych działań zaczepnych. A co z Ukrainą?

Sytuacja strategiczna

Po niemal jedenastu miesiącach trwania działań wojennych sytuacja ukraińskich sił zbrojnych powinna zostać określona mianem „całkiem znośnej”. Oczywiście, w stwierdzeniu tym zawierają się nie tylko pozytywy aktualnego położenia prowadzącego śmiertelne zmagania kraju, ale także ciemne strony. By je odpowiednio zbilansować musimy wyostrzyć słuch i wytężyć wzrok na najdrobniejsze detale, które mogą mieć kluczowy wpływ na kształt zagadnienia. Zatem od początku…

Rosjanie mimo sporych sukcesów terenowych sił ukraińskich późnym latem i jesienią ubiegłego roku nadal okupują spora część Ukrainy. Choć znaczna część tych terytoriów zajęta została podczas pierwszej odsłony obecnego konfliktu, nabytki zajęte od lutego 2022 roku nadal komplikują położenie sił ukraińskich z uwagi na ukształtowanie linii frontu i jego długość – oczywiście abstrahując od zdolności sił rosyjskich do wykorzystania tej sytuacji. Nawet teraz, przy bierności ogromnej większości frontu południowo-wschodniego sytuacja wymaga stałej obsady bardzo długiego pasa obrony, co utrudnia dowództwu ukraińskiemu potencjalną koncentrację znaczących rezerw strategicznych, zdolnych do wpływania na przebieg działań wojennych. Owszem, można dość szybko i sprawnie przemieszczać jednostki, wykorzystując niewątpliwą zaletę ukształtowania frontu – działania z pozycji środkowej, niemniej jednak, Rosjanie napierając stale na ukraińskie pozycje jak dotąd skutecznie utrudniali powstanie takiej masy manewrowej wojska ukraińskiego nauczeni boleśnie pod Bałakliją, że nie powinni dopuszczać do koncentracji sił ukraińskich na stosunkowo wąskim, a zwłaszcza słabo obsadzonym odcinku. Kolejnym problemem jest długość granicy z Rosją, oraz z nieprzyjazną Białorusią – nawet jeśli mamy świadomość, że ryzyko wystąpienia poważnej operacji zaczepnej na biernych odcinkach granicznych jest w istocie niewielkie, lub wręcz żadne, nie zwalnia to ukraińskiego dowództwa naczelnego z konieczności zabezpieczenia obecnie „martwych” kierunków operacyjnych. Zatem nadal występuje znany od początku działań wojennych czynnik polegający na konieczności utrzymywania na odległych od punktu ciężkości działań granicach pewnych sił bojowych. Należy o tym pamiętać, gdyż siły zbrojne Ukrainy osiągnęły, jak uważam, szczyt swojej liczebności. Oczywiście rezerwy ludzkie nie zostały wyczerpane, ale jak sądzę, dalsze tworzenie jednostek poziomu brygady jest niemożliwe z powodu braku adekwatnych ilości sprzętu, a przede wszystkim, z powodu niezdolności do logistycznego zabezpieczenia prawidłowego funkcjonowania liczniejszej armii.

Jeśli jesteśmy w tym punkcie, musimy oczywiście w naszych rozważaniach skupić się na narastającym już od miesięcy problemie braków amunicji i części zamiennych, co ma spory wpływ na zdolność bojową ukraińskich sił zbrojnych. Przedmiotem szczególnej troski jest stan zaopatrzenia w amunicję dedykowaną do posowieckich systemów uzbrojenia, wciąż stanowiących znakomitą większość podstawowego wyposażenia bojowego sił zbrojnych Ukrainy. Ewidentnie pora na budowanie zapasów nawet kosztem drastycznego zmniejszenia dziennego zużycia, gdyż w przypadku poważniejszej operacji zaczepnej Rosjan to właśnie na barkach jednostek posiadających na uzbrojeniu posowieckie działa i czołgi spocznie główny ciężar bitwy. Zresztą Rosjanie od tygodni zmniejszają aktywność swojej artylerii właśnie w takim celu. Oczywiście, można tutaj zauważyć, że spadek ten jest też konsekwencją konieczności oddalenia głównych magazynów od linii frontu, oraz wyczerpywania się zgromadzonych przez dekady zapasów, jednakże fakt, że Rosjanie nadal prowadzą aktywne działania w sposób wskazujący na pogodzenie się z koniecznością ponoszenia wielkich strat w ludziach w zamian za oszczędności w zużyciu amunicji artyleryjskiej ewidentnie wskazuje na próbę wyczerpania przeciwnika w połączeniu z choć częściowym odtworzeniem zdolności własnej projekcji ogniowej.

Kolejnym istotnym czynnikiem kształtującym obecną sytuację strategiczną, jest konsekwentny brak adekwatnych do przeciwnika sił pancernych. W tej kwestii sytuacja pomimo zdobycia wielkiej liczby czołgów rosyjskich jest znacznie gorsza niż w przededniu rozpoczęcia działań wojennych. Obecna mozaika pozyskanych z pomocy zachodniej wozów bojowych i wyremontowanych czołgów zdobycznych stanowi amalgamat bardzo trudny w utrzymaniu logistycznym z uwagi na mnogość typów i podtypów czołgów, ale także (choć nie jestem ekspertem), śmiem powiedzieć – stanowi znaczny krok wstecz w stosunku do stanu parku pancernego sprzed wojny. Rosjanie mają w tej kwestii coraz większą przewagę techniczną, co dostrzegają od dawna kombatanci ukraińskich sił zbrojnych. O rosnących trudnościach w walce z rosyjskimi T-90 mówił dwa dni temu weteran z dziesięcioletnim doświadczeniem, dowodzący kompanią czołgów porucznik Ołeksand Romańczuk, który stwierdził wprost – w walce z tymi pojazdami potrzeba mieć przewagę jak jeden do trzech, lub mnóstwo szczęścia. Bez znaczenia jest tutaj nasza ocena jakości i wartości bojowej rosyjskich czołgów na tle konstrukcji zachodnich, po prostu w rękach ukraińskich czołgistów pozostaje sprzęt pozostający w tyle zarówno w kwestii jakości amunicji, opancerzenia i obserwacji pola walki.

Zdecydowanie poprawiła się zdolność do uzyskania kontroli na przestrzenią powietrzną. Dostawy nowoczesnych, lub zmodernizowanych zestawów przeciwlotniczych powodują, że w przypadku próby zmasowanego użycia sił powietrznych przez Rosjan, przy ich słabości w dziedzinie walki w przestrzeni radioelektronicznej i cyfrowej obrona rakietowa sił ukraińskich jest obecnie w stanie w stopniu znacznie lepszym, niż w lutym 2022 roku zapewnić osłonę swym własnym jednostkom. Mimo wszystko, uważam jednak, że dowództwo ukraińskie powinno wykorzystywać najnowsze zestawy rakietowe do walki z rosyjskim lotnictwem frontowym, niż do osłony celów cywilnych. Jeśli zajdzie taka potrzeba, baterie IRIS-T, czy NASAMS można próbować przemieścić do strefy walk lądowych ze szczególną aktywnością rosyjskich sił powietrznych, ale manewr taki jest bardzo niebezpieczny, gdyż podczas przemarszu baterie rakiet przeciwlotniczych są całkowicie bezbronne. Podczas odwrotu w pierwszych dniach wojny sporo zestawów przeciwlotniczych padło ofiarą rosyjskich śmigłowców i to nauka, z której też należy wyciągnąć wnioski.

Siły zbrojne Ukrainy osiągnęły swój szczyt liczebności, ale w kwestii materiału żołnierskiego sytuacja jest bardzo zróżnicowana. Armia stanowi obecnie szczególny amalgamat jednostek o dużym, lub bardzo dużym doświadczeniu bojowym, połączony z jednostkami odtworzonymi od podstaw, lub wprost sformowanymi w czasie działań wojennych. Na chwilę obecną nie istnieją jakieś jaskrawe przesłanki mogące świadczyć o dużej różnicy wartości bojowej poszczególnych jednostek, za wyjątkiem słabych wyników działań brygad pancernych na tle brygad zmechanizowanych lub desantowych. To jednak wynika w przeważającej mierze ze struktury organizacyjnej tych jednostek i jak mówiłem wcześniej, z narastającej różnicy w jakości wyposażenia na tle wroga. Na pewno warto przypomnieć o dużej różnicy dzielącej siły regularne lub Gwardii Narodowej od stanowiącej bardzo dużą cześć całości wojsk lądowych jednostek Obrony Terytorialnej. Choć niektóre brygady zostały poważnie dozbrojone i zyskały wielkie doświadczenie w walce, Obrony Terytorialnej nie możemy nadal w swych rachubach traktować jako jednostek zdolnych samodzielnie utrzymywać wyznaczony pas obrony wobec rosyjskich sił regularnych, bez wsparcia.

Na sytuację strategiczną Ukrainy nadal pozytywny wpływ będą miały dostawy kolejnych partii uzbrojenia i wyposażenia z Zachodu. Niezależnie od tego, jak bardzo chcemy krytykować rządy poszczególnych krajów wspierających Ukrainę, nawet dostawy metodą „kroplówkową” w znacznym stopniu podniosły zdolność bojową ukraińskich sił zbrojnych i wypada mieć nadzieję, że Zachód nie zrezygnuje z pomocy, ani jej nie ograniczy. Celowo nie zamierzam się tutaj wdawać w dyskusję na temat ewentualnych dostaw czołgów dla Ukrainy, ponieważ niezależnie od tego, czy będą miały miejsce, czy nie, jest za późno, by mogły mieć wpływ na rozwój sytuacji w przeciągu kolejnych dwóch miesięcy. Na pewno w kwestii problemu przewagi rosyjskich sił pancernych znaczenie będą miały szybkie dostawy bojowych wozów piechoty wyposażonych w przeciwpancerne pociski kierowane, jeśli nastąpią naprawdę szybko. Nie dadzą one armii ukraińskiej nadzwyczajnej zdolności ofensywnej, ale z uwagi na uzbrojenie ułatwią dalsze prowadzenie walk w defensywie.

Perspektywy

Oczywiście nie mam najmniejszego pojęcia co zamierza zarówno w wymiarze strategicznym, jak i operacyjnym gremium decyzyjne władz Ukrainy. Mogę jedynie odnotować to, co z mojego punktu widzenia byłoby rozwiązaniem dla Ukrainy najkorzystniejszym. Zatem w obliczu obecnego położenia i perspektywy dalszego wzmacniania potencjału liczebnego sił przeciwnika, oraz z uwagi na własne „wąskie gardła” zalecałbym pozostanie w strategicznej defensywie. Nie wydaje mi się możliwe w najbliższej perspektywie przeprowadzenie skutecznego i dostatecznie silnego uderzenia na pozycje rosyjskie, które mogłoby w znaczący sposób poprawić położenie ukraińskich sił zbrojnych, albo wręcz dać argumenty polityczne do politycznego rozwiązania konfliktu. Pozostanie w strategicznej defensywie w oczekiwaniu na ruch Rosjan jest o tyle mądrym rozwiązaniem, że pozwoli na odpowiednie przygotowanie się do odparcia rosyjskiego wystąpienia zaczepnego. mamy jasność w kwestii zdolności rozpoznania finalnej fazy rosyjskich przygotowań do operacji w dużym stylu i wiemy doskonale, że nie da się jej w żaden sposób zamaskować, ukryć. Pozostaje zatem cierpliwe oczekiwanie na ruch z ich strony i przygotowanie zawczasu odpowiednio głębokich pozycji obronnych na kierunkach uznanych za zagrożone. Rosjanie niczym zaskoczyć nie mogą nie tylko w kwestii przygotowań strategicznych, ale także w przestrzeni sztuki operacyjnej i taktyki działania. Nawet, jeśli zdołają w pewnej części odtworzyć swe strategiczne zapasy amunicji artyleryjskiej (co uważam za kluczowy czynnik ich zdolności do prowadzenia dużych operacji zaczepnych), prowadzenie przez nich działań nie będzie przypominać letniej kampanii, choć cel pozostanie dokładnie ten sam. Teraz, kolejna próba „zmielenia” armii ukraińskiej polegać będzie na próbie wykorzystania zgromadzonych zasobów ludzkich. działania będą zatem bardziej statyczne i krwawsze, a czynnik logistyczny będzie odgrywał jeszcze większą rolę niż dotychczas.

Przeciw ewentualnym próbom zaczepnym ze strony sił ukraińskich przemawia także fakt znacznego wzmocnienia rosyjskich pozycji obronnych. Nie tylko w kwestii ich inżynieryjnego przygotowania, ale przede wszystkim, w kwestii znacznie liczniejszej obsady. Przełamanie rosyjskich pozycji obronnych jest obecnie zadaniem bardzo trudnym, gdyż nawet jeśli uda się zgromadzić potrzebne do uderzenia siły, to warunki pogodowe i głębokość rosyjskiego ugrupowania muszą spowodować szybkie „grzęźnięcie” jednostek szturmowych, co naraża je na szybkie rosyjskie kontrataki pancernych odwodów. Widzieliśmy to kilkukrotnie przy okazji kolejnych ukraińskich uderzeń podczas walk na przyczółku chersońskim i obecnie żaden kierunek operacyjny nie daje Ukraińcom szans na uzyskanie powodzenia w przypadku podejmowania prób zaczepnych. Byłyby zatem takie próby zwyczajnym marnowaniem sił i środków. Najrozsądniejszym wydaje mi się obecnie utworzenie poważnej rezerwy w postaci zgrupowania w sile sześciu – ośmiu brygad, nawet kosztem skracania linii frontu i oddawania obszarów nie mających większego znaczenia operacyjnego i strategicznego. Takie zgrupowanie stanowiło by dostatecznie silną pięść, zdolna do zatamowania kolejnej rosyjskiej próby ofensywnej.

W każdych innych okolicznościach i w obliczu każdego innego przeciwnika odczuwałbym silny dyskomfort widząc objawy kontynuowania prób zmęczenia sił ukraińskich wojna o wybitnie materiałowym obliczu, ale w kwestii Rosjan i Rosji zachowuje spory spokój i pewna dozę optymizmu. Nie wierzę po prostu w nagłą odmianę systemową rosyjskich sił zbrojnych i ich przemysłowo-technologicznego zaplecza. I to bez względu na ilość wykrytych malwersantów, czy drakońskich kar wymierzanych dla przykładu. Nie zmieni oblicza tego kraju i tej armii także nieustanne żonglowania dowódcami wszystkich szczebli, ani także przewaga tej, czy innej frakcji w bezpośrednim otoczeniu Putina. Mówiąc wprost, uważam, że z każdym kolejnym miesiącem prześladować będą Rosjan coraz bardziej ich własne ograniczenia i uprzednie zaniedbania. Sądzę, że władze Ukrainy o tym wiedzą i na spokojnie i bez zbędnych emocji przygotują się na kolejną fazę wojny. Nie wiem, czy będzie to punkt szczytowy działań zbrojnych, ich kulminacja. Wiem natomiast, że będzie to krwawa haratanina, z której wyjdzie zwycięsko ta strona, która zaprezentuje więcej zdrowego rozsądku i inteligencji w sposobie działania.

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
buycoffee.to/marcin_jop