Więc chcecie mi powiedzieć, że darcie się „a wy przez osiem lat” z jednej strony, i „a wy, niemiecka koalicjo”, z drugiej, od czego czasu robi się mniej, a pieniędzy w portfelach i spokoju w sercach na pewno nie robi się więcej – jest OK? A rozmowa z przywódcami dwóch śmiertelnie skłóconych Polsk, tak by sprawdzić, co i jak można dla wspomnianej Polski zrobić – to zdrada, hańba, i to OK nie jest?

Zostanę przy swoim zdaniu. Polaryzacja, która ma właśnie przedśmiertne drgawki (obozy obu wielkich przywódców „pogodzi” za chwilę brunatna, proruska, antysemicka nowa „trzecia droga”), nie jest lekarstwem, jest rakiem naszej polityki. A ja polityce oddałem pięć lat swojego życia, zdrowia i rodziny nie po to, by mówić Wam tylko rzeczy, które chcecie usłyszeć i za które dostanę lajeczki. Ale również i te, które, zwłaszcza w ciężkich, niepewnych czasach, powiedzieć po prostu trzeba.

Dlatego współtworzę Koalicję 15.X. Chcę jej zdynamizowania, restartu nadziei, którą przyniosła dwa lata temu. Bo już po pierwszych trzech wiecach w kampanii prezydenckiej miałem jasność, gdzie jesteśmy i czym się skończy: „ważne, że nie PiS”, „business as usual”.

Dlatego też nie planuję koalicji z PiS, który wciąż jest – czego zrozumieć nie mogę – dumny z rzeczy, które robił źle.

Ale wyjaśniam i uprzedzam: tak, jak rozmawiam z najważniejszymi politykami rządzącej koalicji (czasem w miejscach ich zamieszkania, o porach znacznie późniejszych niż 21.30), tak zamierzam też spotykać się i rozmawiać z liderami opozycji. Także poza moim gabinetem, gdy tak akurat układa się dzień pracy. Choć przyznaję: następnym razem lokalizacje tych spotkań będę wybierał mądrzej.

Rozmowa z opozycją wydaje mi się szczególnie istotne teraz, gdy ustalać trzeba, czy – przy wszystkich oczywistych różnicach – są punkty styczne. Jakie są możliwości współpracy z opozycją, w tym nowym prezydentem, w kluczowych dla Polski kwestiach, takich jak wojsko, Ukraina, relacje z USA. One dotyczą bowiem i jednej, i drugiej, i tej trzeciej Polski, która nie zmieściła się ani w tych, ani w tamtych 10 milionach.

Zaganianie mnie do „demokratycznego” kojca, obelgi które wylewają na mnie koalicjanci i ich fanbaza, nie robią na mnie wrażenia. Współtworząc K15X, i współdecydując o tym, że to Donald Tusk będzie premierem, nie zapisywałem się do sekty, w której kontakt z kimś z zewnątrz, oznacza zaciągnięcie rytualnej nieczystości. Konfesyjne wzmożenie tych, którzy dziś chcą kamienować „Judasza”, który „pod osłoną nocy wyszedł, by zdradzić Pana”, budzi we mnie, jako osobie z religijnym przygotowaniem, uśmiech szczerego wzruszenia.

Powtarzam więc: tak, jak rozmawiam z Tuskiem, Kosiniakiem – Kamyszem i Czarzastym, tak rozmawiałem i będę rozmawiał z Dudą, Nawrockim, Kaczyńskim, Błaszczakiem. Tak robię, i tak będę robił. Być może jestem w tej chwili (oby nie na zawsze) jedynym politykiem w popękanej Polsce, który jest w stanie to robić. I tym bardziej jestem przekonany, że trzeba.

Sytuacja polityczna jesienią – przewiduję – będzie pewnie, przy nowym prezydencie, dynamiczna. Ja mogę już dziś powiedzieć, że w listopadzie zostawię Sejm, w którym rządzi koalicja, ale naprawdę wygrała cała Polska. Sejm otwarty na media, na setki tysięcy zwiedzających. Sejm, w którym na każdym posiedzeniu rozpatruje się projekty opozycji, W którym ma ona w ogóle prawo głosu, Gdzie po raz pierwszy w historii – marszałek zaprasza do udziału w Konwentach Seniorów nie tylko wielkich – kluby, ale także przedstawcieli kół poselskich (czyli struktur najmniejszych). Który ma relacje z innymi parlamentami (a to bezpieczeństwo) rozbudowane na nieznaną dotąd skalę.

Sejm, w którym – wbrew namowom do zamachu stanu – koalicyjny marszałek zaprzysięgnie opozycyjnego prezydenta, w którym – znów po raz pierwszy w historii – tysiące obywateli konsultować mogą poselskie ustawy.

To zabawne, gdy „dziecinadę” zarzucają mi dziś dzieci obruszone na to, że rozmawiam nie tylko z Jasiem, ale i z Małgosią, z którą Jaś od dwudziestu lat kłóci się o grabki, a ich pomysł na Polskę jest tak prosty, jak znany hymn strongmana Pudziana („Dawaj na ring, dawaj na ring, zaraz cię zniszczę, zaraz cię zniszczę!”).

Mówię to jasno, prosto, twardo: interesuje mnie pokój, a nie wojna. Zamierzam konsekwentnie iść tą drogą z tymi, którzy tego samego sobie i nam wszystkim życzą.

Autor: Szymon Holownia
Urodził się 3 września 1976 r. w Białymstoku. Przed wejściem do polityki był dziennikarzem, publicystą, felietonistą, pisarzem, prezenterem telewizyjnym i działaczem społecznym.

W latach 1997-2019 publikował w najważniejszych gazetach i czasopismach – m.in. w dziennikach „Gazeta Wyborcza” i „Rzeczpospolita”, tygodnikach „Newsweek Polska” i „Wprost” oraz „Tygodniku Powszechnym”. W swej karierze dziennikarskiej związany także z rozgłośniami radiowymi – Radiem Białystok, Radiem Vox FM, Radiem PiN oraz największymi stacjami telewizyjnymi (TVP i TVN). Autor licznych tekstów i kilkudziesięciu książek o tematyce społecznej i religijnej, setek audycji i programów.

Laureat nagrody Grand Press – w 2006 r. w kategorii wywiad i w 2007 r. w kategorii dziennikarstwo specjalistyczne. Otrzymał również m.in. nagrodę „Ślad” (2007 r.), MediaTory (2008 r.) oraz telewizyjnego Wiktora Publiczności (2011 r.).  Jednak szczególnie ceni sobie Odznakę Honorową za Zasługi dla Ochrony Praw Dziecka, przyznaną przez Rzecznika Praw Dziecka w 2016 r.

Jako działacz społeczny przez lata pracował na rzecz wyrównywania szans. Założył Fundację Kasisi i Fundację Dobra Fabryka, pomagające tysiącom ludzi w Afryce, Azji i w Europie, m.in. finansujące działalność domu dziecka w Zambii, ośrodka leczenia głodu w Demokratycznej Republice Konga, czy spółdzielni rolniczej w Burkina Faso. Był też ambasadorem Celów Zrównoważonego Rozwoju ONZ.

W wyborach prezydenckich w 2020 r. zajął trzecie miejsce, osiągając wynik 13,87 proc. W tym samym roku powołał Stowarzyszenie Polska 2050, a w kolejnych latach założył partię Polska 2050 Szymona Hołowni, której stery objął w 2022 r. W wyborach parlamentarnych w 2023 r. jego formacja wystartowała wraz z Polskim Stronnictwem Ludowym jako koalicja Trzecia Droga Polska 2050 Szymona Hołowni – PSL. W głosowaniu, które odbyło się 15 października, Szymon Hołownia zdobył mandat poselski z okręgu białostockiego, uzyskując poparcie prawie 80 tys. wyborców.

13 listopada 2023 r. został wybrany na Marszałka Sejmu X kadencji. Za cele postawił sobie uczynienie Izby miejscem spotkań i rozmowy oraz poprawienie jakości debaty i stanowionego prawa. Jego misją jest również dążenie do tego, by Sejm był bliżej zwykłych, codziennych spraw Polaków.

Żonaty z Urszulą Brzezińską-Hołownią, pilotką myśliwca MiG-29 i oficerem Sił Powietrznych RP. Tata Marii i Elżbiety.