W ostatnim dniu polskiej prezydencji w Radzie UE Komisja Europejska ogłosiła zakończenie negocjacji dotyczących nowej umowy handlowej z Ukrainą. I zrobiła to… bez uprzedzenia, bez konsultacji, bez szacunku dla państw członkowskich. Co dalej z zakazami na import produktów rolnych, które samodzielnie, w różnej konfiguracji, wprowadziły Polska, Węgry i Słowacja? Będą zniesione? Bruksela mówi: nie wiadomo, proszę się domyślić.
Co na to polski rząd?
Minister rolnictwa rozkłada ręce, mówi, że „jest zaskoczony”, że „nic nie wiedział”. To nie żart. To oficjalna reakcja człowieka odpowiedzialnego za interes polskich rolników. Ta sytuacja to symboliczne podsumowanie tej prezydencji. Zaczęła się biernie, skończyła jak parodia – w całkowitym letargu. Rząd Tuska nie tylko podporządkował się brukselskim elitom, ale stracił jakikolwiek wpływ na bieg wydarzeń.
Nie pytano nas o zdanie. Nie broniono polskiego interesu. Nie podjęto realnej walki o rolników. A przecież chodzi o sprawy podstawowe: bezpieczeństwo żywnościowe, uczciwą konkurencję, ochronę naszego rynku przed niekontrolowanym napływem produktów ze Wschodu. Dla rolników to kolejny policzek. Dla Polski – kolejny powód do wstydu.
I jakby tego było mało – wszystko to dzieje się równolegle z niekontrolowanym napływem nielegalnych migrantów przekraczających naszą zachodnią granicę. Rząd nie panuje nad sytuacją na granicy. Rząd nie kontroluje negocjacji. Rząd nie kontroluje niczego. Skrajna niekompetencja, lekceważenie obywateli i kompletna utrata podmiotowości. Tak kończy się „poddańcza prezydencja” w wydaniu Donalda Tuska.
Polacy to widzą. I Polacy tego nie zapomną!
Grafika: Facebook / Mateusz Morawiecki
Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.
Zostaw komentarz