Z tego względu, iż rzeczony był — może nie tyle mentorem, ile jednak mentorem — mojego przyjaciela (nie zdradzę Wam którego; później pozostał), nie czepiałem się jego, choć od dawna miałem na to ochotę. Bo jak Wałęsa wyssał z mojego kręgosłupa cały entuzjazm, z jakim przez długie lata przełomu i później ów przełom, a i później, wspominałem. Byłem w tamtych latach gorliwym i aktywnym uczestnikiem, lecz teraz myślę, że też potrosze i frajerem, bo bezkrytycznie ufałem jednemu i drugiemu.
Ale ad rem — trzeba być wybitnie do tego nastawionym, horyzontalnie zorientowanym, wręcz wizjonersko; a przy takiej wizji aż ciarki po plecach przechodzą, a w uszach wyje wewnętrzna syrena, żeby tak się wstrzelić, tak celnie wycelować w odczucia narodu, żeby — jak Adam Michnik — tak się rozjechać z nawoływaniem, iż każdy Polak powinien czuć się Ukraińcem. Ten historyczny głos wydał tenże Michnik przy okazji imprezy uwielbienia z okazji rocznicy jego urodzin.
A tu masz… Ukraińcy we Lwowie obnażyli swoje czarne podniebienie, a całą Polskę — jak to grafomani piszą, od Bałtyku aż do Tatr — zalała fala oburzenia! Co ja ani łysy, ani kompletnie siwy staruszek, mogę w tej sytuacji zrobić? A no mogę uchwycić się prawicowej nadziei — dobrze wiecie, kogo mam na myśli.
Zostaw komentarz