Wyobraźmy sobie taką sytuację. Pojawia się jakaś delegacja z jakiegoś kraju, która pragnie nawiązać dobre relacje z krajami europejskimi i stać się członkiem UE. Kraje europejskie, mówią OK, tylko musicie spełnić pewne warunki jeśli chcecie z nami współpracować. Np nie możecie zjadać ludzi.
Wtedy przedstawiciele tego kraju, oburzają się i mówią, ale przecież my NIE ZJADAMY WAS, tylko swoich ludzi, a wasze propozycje do „niedopuszczalna ingerencja w naszą niezależność i nieuzasadniona próba narzucenia nam swojej woli.” oraz mówią, że u nich taka tradycja od wielu lat i to część ich dziedzictwa”, a poza tym oni jedzą też KURCZAKI a przecież w Europie też jedzą kurczaki, więc mamy wielką bliskość kulturową i cywilizacyjną. A to co uważamy za smaczne, to „nasza wewnętrzna sprawa” i wszystkim od tego WARA, a ten kto krytykuje nasze zwyczaje kulinarne jest naszym wrogiem.
Zaczynają mówić o „bezprecedensowej agresji wobec ich krajów, o tym że poniża się ich, krytykujac ich dietę, mimo że każdy kraj ma prawo do swojej tradycji kulinarnej.
Wszelkie podobieństwa do aktualnej sytuacji są zamierzone.
Zostaw komentarz