Mimo, że od dzieciństwa chciałam na własne oczy zobaczyć sławny Wilczy Szaniec, w którym to kierowano operacją Barbarossa (atak na ZSRR) i podejmowane były kluczowe decyzje związane z wojną, oraz próba zamachu na Hitlera. Tak się złożyło, że dopiero 29 czerwca 2022 roku udało mi się go zobaczyć, biorąc udział w wycieczce zorganizowanej przez Związek Emerytów, Rencistów i Inwalidów oddział Malbork, którego prezesem jest pan Ryszard Łukowski.

Pogoda nam sprzyjała, ponieważ upał zelżał,dzień był pochmurny ale ciepły. Środek transportu dostarczyła nam jak zwykle firma Urbański, którego kierowcą był Michał. Było nam miło, że naszą przewodniczką jest pani Ewa Górna, która z nami była na wycieczce po Kaszubach w lipcu ub. r.

Plan podróży składał się z 4 części:

1) Kętrzyn i Gierłoż – Wilczy Szaniec.

2) Kętrzyn – zamek i kościół św Jerzego.

3) Święta Lipka-Sanktuarium Maryjne ,koncert organowy.

4) Reszel – kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła.

Pani Ewa ma dar opowiadania. Podczas jazdy przekazywała nam bardzo ciekawe informacje o mijanych miejscowościach, m.in. o starszej od Malborka 33 tysięcznej Ostródzie, słynącej z unikatowego w świecie Kanału Ostródzko-elbląskiego, po którym „statki płyną po trawie”. Jest ona letnią stolicą Warmii i Mazur, bowiem w samej Ostródzie znajduje się 5 jezior, a tuż przy jego granicach kolejnych dziesięć w większości otoczone różnorodnymi lasami, które zapewniają spokój i ciszę, a dla chętnych są wyznaczone atrakcyjne trasy do biegania, jeżdżenia rowerem lub spacerów.

Wspomniała o Iławie położonej nad najdłuższym jeziorem w Polsce – Jeziorakiem o powierzchni 32,19 km² (27,45x 2,4 km)  i głębokości 99 m.

Mówiła o XVI w. barokowym pałacu Dohnów w Morągu, który z zespołem parkowym był rezydencją pruskiego rodu szlacheckiego Dohna.

Miasta na tym terenie (Mazury południowe) są czyściutkie i zadbane. Mijamy piękne zalesione tereny i prześwitujące przez liście drzew liczne większe i mniejsze jeziora.

W oddali widzimy wieżę Sanktuarium Maryjnego w Gietrzwałdzie – istnieje tam od XVI w. kult związany z Matką Boską i obrazem Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej. Jest tam mała kapliczka wybudowana w miejscu, w którym ukazała się Matka Boża. Cud oficjalnie uznany przez kościół. Byliśmy  tam z mężem przed laty.

Pani Ewa opowiadała o najstarszej diecezji – archidiecezji warmińskiej. W czasach gdy szalała reformacja jedynie Warmia została katolicka. Pomezania oficjalnie wiarę zmieniła, ale wróciła na katolicyzm po II w. ś. Przyczynił się do tego bp. Stanisław Hozjusz, którego imię nosi Wyższe Seminarium Duchowne Metropolii Warmińskiej „Hosianum” w Olsztynie.

Wspominała o Barczewie i Fromborku – sercu Warmii i Mikołaju Koperniku, który jako świetny strateg nie wpuścił Krzyżaków do Olsztyna. Nie zapomniała też o otoczonym jeziorami Mrągowie, w którego amfiteatrze odbywają się pikniki. Dowiedzieliśmy się też, gdzie w mijanych miejscach można smacznie i tanio zjeść m.in. w restauracji „Sielanka” w Gietrzwałdzie.

Podczas rozmowy czas szybko minął i dojechaliśmy do Kętrzyna. Nie zatrzymaliśmy się w nim, lecz pojechaliśmy wprost do Gierłoży, ponieważ byliśmy umówieni z przewodniczką która miała nas oprowadzać po sławnym Wilczym Szańcu. Do Kętrzyna jeszcze wrócimy.

Gdy wysiedliśmy z autokaru czekała na nas pani Kazimiera Ojdym, historyk z wykształcenia, a z zawodu pedagog. Ponieważ od lat interesuje się historią III Rzeszy, a głównie funkcjonowaniem byłej, wojennej kwatery głównej „Wilczy Szaniec”, jej informacje na temat poszczególnych obiektów znajdujących się na jego terenie były niezwykle ciekawe.Po wyjściu z autokaru wszyscy zebraliśmy się pod olbrzymim banerem z mapą obiektu. Nasza przewodniczka pani Kazimiera pokazała nam rozmieszczenie najważniejszych obiektów i pokrótce je omówiła.

W ciągu ok 2 godzin oprowadzała nas po najciekawszych obiektach kwatery, opowiadając  o nich mówiła bardzo ciekawie, malowniczo i obrazowo.

Przy każdym z nich są napisy w 4 językach polskim, niemieckim, angielskim i rosyjskim.

Planując atak na Związek Radziecki, Adolf Hitler i Naczelne Dowództwo Wojsk Niemieckich szukało miejsca które zapewniały Führerowi i jego najbliższym współpracownikom bezpieczeństwo, ale też zapewniało sprawne kierowanie działaniami na froncie wschodnim. Takim miejscem spełniającym wszystkie warunki, była niewielka miejscowość Gierłoż, położona w pobliżu Kętrzyna.

Zadecydowało to, że miejsce było w dużym oddaleniu od arterii komunikacyjnych otoczone starymi mieszanymi lasami, bagnami i jeziorami, stanowiącymi całoroczną naturalną osłonę obiektów. Rozciągające się na wschód od kętrzyńskiego lasu Wielkie Jeziora Mazurskie stanowiły naturalną przeszkodę przed wojskami lądowymi.

Zaletą wybranego rejonu było to, że dostępu do niego broniły twierdze (Giżycko, Toruń, Kłajpeda, Pilawa) i umocnienia fortyfikacyjne z okopami przeciwpancernymi i zasiekami z drutu kolczastego oraz bliska lokalizacja lotniska w Wilamowie i linia kolejowa łącząca Kętrzyn z Węgorzewem.

Obiekt wybudowano na obszarze ok. 4 km2, natomiast ścisły obszar kwatery obejmował powierzchnię 2,5 km2.


Prace rozpoczęto w listopadzie 1940 roku pod pretekstem budowy zakładów chemicznych „Askania”. Na terenie Wilczego Szańca powstało około 200 budynków, w tym 80 obiektów ceglano-betonowych, poza tym drewniane baraki, 2 lotniska, elektrownia, dworzec kolejowy, wodociągi, dwie centrale dalekopisowe.

Początkowo zbudowano pięć lekkich schronów, których żelbetonowe ściany miały około półtora metra szerokości, a sufit grubości ok. dwóch metrów. W 1944 roku wzmocniono je stropem o dochodzącym do 8 metrów. W tym samym czasie wzniesiono też dwa nowe bunkry. Konstrukcja żelbetonowa wzmacniana była grysem bazaltowym z Sudetów (dobrze widoczne czarne plamki na masywnych płytach), a żelazne pręty wytwarzano w Zagłębiu Ruhry. Cement pochodził z Włoch lub z Opolszczyzny.

Pracownicy budowlani zatrudnieni do budowy podlegali stałej rotacji i byli przerzucani pomiędzy kwaterami. Pracowali tylko przy jednym budynku (albo przy jednej jego części), dzięki czemu nie znali rzeczywistych rozmiarów ani założeń projektu. Do pracy w Wilczym Szańcu dopuszczeni były jedynie osoby pochodzenia niemieckiego, głównie z Kętrzyna. Nigdy nie wykorzystywano jeńców ani pracowników przymusowych.

Cała kwatera była starannie i pomysłowo maskowana. Podczas prac starano się zachować istniejące drzewa, a ubytki w drzewostanie uzupełniano atrapami z rur pokrytych igelitową siatką imitującą liście. Wszystkie drogi i ścieżki były z góry przykryte drucianymi siatkami maskującymi do których przywiązane były odporne na ogień kawałki plastiku imitującego liście i igliwie. Umieszczano je na drutach przeciągniętych od drzew do bunkrów oraz między drzewami. Często je wymieniano. Dachy budynków posiadały niecki (wgłębienia), wypełnione warstwą ziemi na której sadzono młode drzewa, trawę i miejscami obkładano mchem – dzięki czemu oglądane z góry przypominały zwyczajne polany.

Do ich pielęgnacji zatrudniono niemal setkę ogrodników, którzy wchodzili po drabinach i dbali o to, żeby wszystko wyglądało naturalnie i świeżo.

Ściany obiektów pokryte były tynkiem składającym się z zaprawy z domieszką trawy morskiej, wiórów i zielonej farby. Po wyschnięciu powstawała chropowata powierzchnia przypominająca korę dębową do której w zimie łatwo przyklejał się śnieg. W późniejszym okresie ściany tylko malowano w szaro-zielono-brązowe plamy. Wszystkie drogi przykryte siatkami maskującymi były wykonane z asfaltu, betonu i bruku, a przejścia piesze – z utwardzonego piasku. Skuteczność kamuflażu sprawdzana była okresowo za pomocą zdjęć lotniczych.

Zadbano także o detale takie jak nienaturalny hałas. Ciekawym patentem było umieszczanie w środku rynien łańcuchów, które wyciszały odgłosy spadającej wody. Nie korzystano też z normalnego oświetlenia, a światła niebiesko-fioletowego, które podlega rozproszeniu.

NazwęWilczy Szaniec” („Wolfschanze”), pochodzi od słowa „Wolf” – wilk nadał temu miejscu Hitler osobiście, po przybyciu w dniu 24 czerwca 1941r., w dwa dni po rozpoczęciu działań wojennych ze Związkiem Sowieckim. Nawiązuje ona do jego pseudonimu.

Obiekt był samowystarczalnym leśnym miasteczkiem wyposażonym w nowoczesne urządzenia techniczne m. in. posiadał instalację wodociągową, kanalizację, oczyszczalnię ścieków, doskonałą jak na owe czasy łączność, asfaltowe i betonowe drogi oświetlone latarniami. Był fryzjer, sauna, kino, herbaciarnie. Energia elektryczna dostarczana była liniami energetycznymi z lokalnej elektrowni. Na wypadek zagrożenia obiekt wyposażono w agregaty prądotwórcze (diesle) oraz baterie akumulatorów. Ogrzewanie było centralne. Posiadał bezpośrednie połączenie telefoniczne i radiowe nie tylko z Berlinem i pozostałymi punktami kierowania w Prusach, ale i z dowództwami frontów.

Największym problemem kwatery była wilgoć i związany z nią rozwój grzybów i pleśni. Latem w okolicznych jeziorach i bagnach mnożyły się miliony komarów i meszek, które mocno utrudniały życie wszystkim przebywającym w kwaterze.

Najcięższe schrony typu „A” powstały dla Adolfa Hitlera, Martina Bormanna i Hermanna Goeringa. Stanowiły tylko zabezpieczenie na wypadek ataku lotniczego. Życie codzienne i praca odbywały się w bunkrach lekkich i barakach drewnianych

Wokół kwatery znajdowały się trzy koncentryczne strefy obrony. W pierwszej — budynki gospodarcze, schrony, stanowiska ogniowe i obserwacyjne. W drugiej – mieszkania oficerów i budynki służb pomocniczych. W trzeciej, sztabowej, przebywało ścisłe otoczenie Hitlera. W promieniu 10 km od strefy centralnej teren został całkowicie wyludniony.

Między strefami znajdowały się pola minowe z obu stron ogrodzone splotami drutu kolczastego. Zapora minowa miała całkowitą długość 10 km oraz szerokość 130 – 150 m. Umieszczono w niej ok. 300 tys. min. Gęstość minowania była bardzo duża, praktycznie niemożliwe było pokonanie przez piechura pasa 100–130 m, aby nie nastąpić na minę. Do II wojny światowej nie było pola minowego o takiej gęstości.

Oczyszczenie z nich trwało do 1955 roku. Pierwsi turyści pojawili się w 1956 roku.

Cały obszar podzielono na trzy strefy bezpieczeństwa. Nad osobistym bezpieczeństwem Führera czuwała Służba Ochrony Państwa-RSD, Batalion Ochrony Wodza-FBB oraz inne jednostki SS i Policji. Spokoju mieszkańców i gości „Wilczego Szańca” strzegły umieszczone na schronach ciężkich stanowiska obrony przeciwlotniczej, pola minowe, zasieki z drutu kolczastego oraz posterunki stałe i ruchome. W „miasteczku” oprócz Hitlera mieszkało ok. 2 tys. ludzi.

Wszyscy pracownicy podlegali inwigilacji, np. listy oraz torby każdej z sekretarek były dokładnie sprawdzane, a karą za uchybienia była śmierć.

Hitler wraz ze swoim sztabem spędził w nim w sumie ok. 850 dni, a wśród odwiedzających byli m.in. włoski dyktator Benito Mussolini oraz ambasador Japonii hrabia Hiroshi Oshima.

Hitler opuścił Wilczy Szaniec 20 listopada 1944, gdy trwały już walki o Gołdap. Po jego wyjeździe wywieziono z obiektu całą dokumentację i ważniejsze urządzenia.

Mimo, że opustoszała kwatera, nie miała znaczenia militarnego, tuż przed wkroczeniem Armii Czerwonej, na rozkaz feldmarszałka Wilhelma Keitla, w nocy z 24 na 25 stycznia 1945 r. zabudowania „Wilczego Szańca” wysadzono w powietrze. Użyto do tego celu ok. 10 ton trotylu. Według świadków fala uderzeniowa wybuchów spowodowała pękanie szyb w oknach domów odległego o 7 kilometrów Kętrzyna. Pisemny rozkaz feldmarszałka zachował się do dziś.

Zniszczenie Wilczego Szańca było zgodnie z taktyką spalonej ziemi”, którą powszechnie wykorzystywano podczas drugiej wojny, oraz z założenia, że zabudowa w rękach wroga może się zamienić w twierdzę, którą Niemcy w przyszłości musieliby zdobywać.

Najbardziej zniszczony został schron Hitlera. Pozostałe z mniejszymi lub większymi uszkodzeniami stoją do dzisiaj. Całkowitemu zniszczeniu uległy lżejsze strategiczne konstrukcje oraz baraki.

Dwa dni później, 27 stycznia oddziały Armii Czerwonej wkroczyły do  Kwatery Głównej bez jednego wystrzału.

Zwiedzający mogą zobaczyć pozostałości betonowych budowli, których część zachowała się w dobrym stanie.

Już wjeżdżając na teren Wilczego Szańca pierwszym obiektem jaki widzieliśmy jest popękana stacja pomp z widoczną strukturą tynku maskującego. Widząc jego pęknięcia zastanawiałam się jak ten obiekt jeszcze tworzy zwięzłą bryłę.

Następnie udaliśmy się do pierwszego którym był barak narad sztabowych. To w nim 20 lipca 1944 pułkownik Claus von Stauffenberg oraz jego adiutant Werner von Haeften. przeprowadzili nieudany zamach na życie Adolfa Hitlera. Poza fundamentami i kawałkami niewiele z niego zostało. Tylko na fundamencie jest metalowa tabliczka z dwujęzycznym napisem po polsku i niemiecku: W tym miejscu stał barak, w którym 20 lipca 1944 r. Claus Schenk hrabia von Stauffenberg dokonał zamachu na Adolfa Hitlera. Zarówno on jak i wielu innych, którzy stawiali opór dyktaturze hitlerowskiej zapłaciło za to życiem.

 W 1992 roku odsłonięto tablicę upamiętniającą zamach na Hitlera.

Na terenie Wilczego Szańca znajduje się mini muzeum w którym jest rekonstrukcja miejsca zamach. Możemy zobaczyć gdzie stał Hitler i poszczególne osoby, oraz miejsce gdzie Stauffenberg przestawił teczkę z bombą.

Wyświetlane są filmy dokumentalne dotyczące zamachów na Hitlera, których było 4.

Przywódcy spisku: Claus von Stauffenberg, Friedrich Olbricht, Albrecht Ritter Mertz von Quirnheim i adiutant Stauffenberga Werner Karl von Haeften zostali aresztowani i rozstrzelani w nocy z 20 na 21 lipca. Hitler rozpoczął czystki, które zakończyły się egzekucją niemal pięciu tysięcy przeciwników nazizmu.

Stauffenberg nie był bohaterem jak twierdzą Niemcy, też uważał, że narody słowiańskie nie zasługują na lepsze traktowanie. Chciał tylko dogadując się z aliantami szybciej zakończyć wojnę.

Po minięciu baraku narad sztabowych kolejnym obiektem jest monumentalny schron przeciwlotniczy dla gości. Jego rozmiary są imponujące 45×27 m i stropie grubości 6 m. Fundamenty miały 5-7 m, a ściany wysokość ponad 12 m. To w nim mieszkali m.in. Benito Mussolini i jego zięć Galeazzo Ciano. Niemcy zużyli do wysadzenia jednego schronu kilku ton trotylu.  O sile eksplozji świadczy już z daleka widoczne olbrzymie pęknięcie biegnące od góry do dołu schronu. Wnętrze uległo ogromnemu zniszczeniu.

Ponieważ na terenie Szańca były służby stenograficzne, one również miały barak o wymiarach 50 x14 m. Stenografiści byli ściągani z niemieckiego parlamentu z zadaniem sporządzania zapisów z ważniejszych spotkań międzynarodowych, państwowych oraz z dowódcami wojskowymi wyższych szczebli z Hitlerem.

Idąc dalej dotarliśmy do schronu ogólnego użytku (schron Bormana). Pełnił rolę ciężkiego schronu przeciwlotniczego, używanego jedynie w przypadku zagrożenia. Był wyposażony w ławki do siedzenia, węzeł sanitarny i urządzenia filtrowentylacyjne.

 Mimo, że mchy i porosty opanowały ściany to widać gigantyczne pęknięcia na ścianach.

Jedna z nich na skutek wysadzenia oderwała się od całości i pod kątem ok. 40 stopni stoi przechylona. Jej gabaryty robią wrażenie. Można wejść do środka korytarza, ale niewiele jest do zobaczenia.

Po schronie feldmarszałka Wilhelma Keitla niewiele zostało. Budowla składała się z wykonanego w żelbecie schronu przeciwlotniczego o grubości ścian do 2 m oraz przylegającego do niego baraku w którym odbywała się codzienna praca sztabowa. Część wnętrza schronu podzielona została na mniejsze pomieszczenia na sypialnie, które w 1942 r ze względu na złe warunki panujące w sypialniach zlikwidowano.

Schron Goeringa był schronem o rozmiarach 27×20 i powierzchni użytkowej 100 m2 Na stropie były stanowiska przeciwlotnicze i gniazdo dla karabinów maszynowych. W swoim schronie nigdy nie zamieszkał. Nie lubił klimatu „Wilczego Szańca”. Można do niego wejść ponieważ zachował się on w stosunkowo dobrym stanie. Korytarze prowadzą do jednego z pomieszczeń, niestety jest w znacznym stopniu zasypane.

Oprócz schronu Goering miał dom 35×11 m2 . Nigdy jednak nie zatrzymał się w Wilczym Szańcu na noc.

Idąc do schronu Hitlera można spotkać lokale ochrony, służby bezpieczeństwa i policji kryminalnej, schron przeznaczony dla osób przybywających do kwatery służbowo, a niebędących stałymi jej użytkownikami, barak dla protokolantów – stenografów, sztab służb bezpieczeństwa i ochrony oraz poczta.

Najważniejszym ze schronów jest schron Hitlera. Jest największym ze wszystkich na terenie Wilczego Szańca. Ma wymiary 36 x 36 x i 10 m, grubość stropu wynosiła 8 m. Ważył ponad 50 000 ton. Wnętrze miało ponad 800 m2 . Stalowe drzwi są otwarte jednak nie można do niego wejść bowiem korytarz prowadzący do wnętrza jest zamurowany.

W zasięgu ośmiu metrów od schronu Hitlera stał garaż na 16 samochodów. Generał H. Grossmann twierdził, iż pod schronem Hitlera znajdowały się podziemia, do których zjeżdżano windą.

Drzwi pancerne ze schronu Hitlera.

W budynku obecnej restauracji i hotelu mieszkali kiedyś członkowie Batalionu Przybocznego Hitlera.


W kolejnych budynkach przebywała Służba Bezpieczeństwa Rzeszy.

 Jest też małe muzeum dotyczące powstania warszawskiego.

Z ciekawszych obiektów które oglądaliśmy był schron węzła łączności. To jedn z najważniejszych obiektów na terenie Wilczego Szańca. Skupiały się w nim linie telekomunikacyjne kwaterę ze wszystkimi frontami, Berlinem i stolicami państw sprzymierzonych.

 Wilgoć tam była niesamowita.

Na terenie kwatery znajduje się pomnik naszych saperów związany z rozminowywaniem przez nich tego obiektu

Po zakończeniu pożegnaliśmy panią Kazimierę. Jest ona autorką książki pt. „Wilczy Szaniec Wolfsschanze i inne kwatery wojenne III Rzeszy”, którą nabyliśmy i poprosiliśmy autorkę o autograf. Jest ona miłą pamiątką z naszego pobytu i spotkania z przewodniczką.

Udaliśmy się na wspaniały obiad po którym wyruszyliśmy do Kętrzyna

Jest to miasto w województwie warmińsko-mazurskim, będące siedzibą powiatu kętrzyńskiego. Leży we wschodniej części Mazur, kilkanaście kilometrów na wschód od granic Warmii. Liczy sobie 27,487 tys.mieszkańców.

W Kętrzynie zatrzymaliśmy się najpierw przy zamku krzyżackim.

Na Warmii i Mazurach wybudowano ich 100. Ponieważ żaden krzyżacki zakonnik odbywający wędrówkę z jednego zamku do drugiego nie mógł nocować w karczmie, lesie czy u kmiecia tylko w murach zamkowych odległość między nimi była taka, aby mógł on w ciągu dnia  do niego dotrzeć.

Podobnie jak zamek w Malborku, zbudowany jest z czerwonej cegły, tyle, że dużo mniejszy. Powstał w latach 1360 do 1374 roku i był siedzibą prokuratora krzyżackiego. Po bitwie pod Grunwaldem w 1410 roku poddano go królowi Władysławowi Jagiełło.

Ze względu na brak czasu nie wchodziliśmy jednak do muzeum zamkowego tylko na dziedziniec i na wystawę sztuki regionalnej.

Z zamku udaliśmy się do Bazyliki Kolegiackiej św. Jerzego. Zbudowana jest na stromym wzniesieniu nad rzeką Guber. Budowę rozpoczęto w 1359 roku przy wieży obronnej, rozbudowywana do pierwszych lat XVI wieku. Jest to najlepiej zachowany kościół obronny na Mazurach, tzn. Jest to budowla sakralna, której podczas wznoszenia nadano cechy militarne, umożliwiające w razie potrzeby długotrwałą obronę dzięki grubym murom, wyposażeniu w górnych kondygnacjach w strzelnice, niewielkim oknom, które także można było łatwo zamienić w otwory strzelnicze. Budowle o tym charakterze występowały zarówno jako uzupełnienie fortyfikacji miast, klasztorów, jak i jako samodzielne punkty oporu. Powstawały od wczesnego średniowiecza aż po XVIII wiek.

 

W 1525 r świątynia przeszła w ręce protestantów i dopiero 31.05.1946 r nastąpiło przekazanie jej katolikom.

Gdy się do niej zbliżaliśmy, zwróciło moją uwagę to, że jest to świątynia stosunkowo dużych rozmiarów. Wnętrze jest skromne. Na tle jego surowej bieli rzuca się w oczy ołtarz i witraże. Bardzo ciekawa jest XVI w. ambona ozdobiona wizerunkami Chrystusa, Ewangelistów Św. Pawła oraz portretami Lutra i Malenchtona.

Organy z początku XVIII w.

kryształowe sklepienia w nawach i zakrystii.

Znajduje się w nim w kaplica na wzór Ostrej Bramy.

W 2011r jako wotum za beatyfikację papieża Jana Pawła II przekształcono ołtarz Matki Bożej Nieustającej Pomocy w ołtarz bł. Jana Pawła II umieszczając tam za szkłem Jego relikwie.

Z Kętrzyna udaliśmy się do sławnego Sanktuarium Maryjnego w Świętej Lipce. Kilka lat temu byłam w nim i z wielką przyjemnością chciałam je zobaczyć ponownie.

Początki kultu Matki Boskiej w Świętej Lipce sięgają XIV w. Według ustnie przekazanej informacji, skazaniec więziony w lochach kętrzyńskiego kościoła dzięki natchnieniu Matki Bożej wyrzeźbił w drewnie figurkę Madonny z Dzieciątkiem. Po wykonaniu rzeźby został uwolniony, a swą figurkę zawiesił na lipie przy drodze z Kętrzyna do Reszla. Rzeźba zasłynęła cudami. Z czasem wokół lipy wybudowano kaplicę; nie wiadomo, jak ona wyglądała.

77

Do Świętej Lipki przybywały wówczas liczne pielgrzymki. Pielgrzymował do niej boso w 1519 r. ostatni wielki mistrz krzyżacki w Prusach Zakonnych Albrecht Hohenzollern.

Kaplica w Świętej Lipce została zniszczona w czasie reformacji (1524 r). Aby odstraszyć pielgrzymów na miejscu kaplicy postawiono szubienicę. Odbudowano ją w 1619, i przekazano pod opiekę jezuitów. Zaginioną cudowną figurkę zastąpił obraz M.B. Świętolipskiej.

Już z daleka widać było jej różową sylwetkę i przepiękną kutą zieloną barokowa bramę z XVIII wieku. Gdy wysiedliśmy z autokaru zobaczyłam, że od ostatniej mojej wizyty przybył wspaniały pomnik z brązu papieża JP II i prymasa kard. Stefana Wyszyńskiego. Upamiętnia on 40. rocznicę ukoronowania w 11 sierpnia 1968 roku podobizny Matki Boskiej Świętolipskiej utrwalonej na obrazie.

Po  przekroczeniu bramy i dziedzińca weszliśmy do środka oczom naszym ukazało się wnętrze zaliczane do najwspanialszych okazów późnego baroku w Polsce. Zachwycają rzeźby, freski, obrazy na płótnie, wyroby złotnicze. Znajduje się w niej 8 ołtarzy mniejszych, zdobionych ze szlachetnych gatunków drzew oraz ołtarz główny z obrazem Matki Boskiej Świętolipskiej 1640 r. wzorowanej na ikonie Matki Bożej z rzymskiej Bazyliki Większej Matki Bożej. Srebrną sukienkę na obraz wykonał złotnik z Królewca.

Zachwycają barokowe organy z czterema tysiącami piszczałek wykonanych w 1721 roku. Są na nim zainstalowane figurki które poruszają się w trakcie grania muzyki. Są one z nią zsynchronizowane z brzmieniem utworu. Mieliśmy szczęście, ze podczas naszego pobytu dane nam było wysłuchać kilka utworów na nich wykonanych, oraz zobaczyć poruszające się figurki. Instrument ma niepowtarzalny dźwięk.

Wszyscy żałowali, iż koncert trwał tak krótko. Ostatnim punktem naszej wycieczki był kościół Świętych Apostołów Piotra i Pawła w miasteczku Reszel w powiecie kętrzyńskim. Leży ono na Pojezierzu Mrągowskim na Warmii nad rzeką Sajną, i liczy 5.000 mieszkańców.

Wysiedliśmy przy gotyckim zamku zbudowanym w latach 1350-1401, w którym rezydowali biskupi warmińscy. Przykuwa uwagę jego masywna budowa ze strzelistą neogotycką wieżyczką, okrągłą basztą i bramą prowadzącą na dziedziniec. Obecnie w zamku znajduje się hotel, działa galeria, która organizuje wystawy sztuki współczesnej.

Idąc jego ulicami w kierunku kościoła podziwialiśmy domy wyglądem przypominające XIX wiek, a może i starsze

, oraz ciche oraz spokojne uliczki

Przechodząc przez gotycki most (tzw. wysokiego) z drugiej połowy XIV w. niesamowite wrażenie zrobił na nas widok z wysokości 17 m, na przepływającą przez Reszel niewielką rzekę Sajna. Murowany z cegły na podmurówce z kamienia należy do najstarszych mostów w regionie. Mimo, że na przestrzeni dziejów ulegał kilkukrotnym przekształceniom fascynuje.

Po przejściu kilku ulic dotarliśmy do celu naszej wycieczki gotyckiego rzymskokatolickiego kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła należącego do jednego z najważniejszych zabytków miasta.

Świątynia została zbudowana w drugiej połowie XIV w. Na przestrzeni wieków dwukrotnie była niszczona przez pożary (częściowo w 1474 i 1806 r.) i każdorazowo odbudowana.

Od strony zachodniej jest umieszczona 8 kondygnacyjna kwadratowa wieża o wysokości 52 metrów. Po wejściu do środka ogarnął wszystkich panujący w niej klimat spokoju i ciepła panujący wewnątrz. Posiadają go tylko stare wiekowe świątynie.

Jest ona pięknie zdobiona. Wzrok przyciąga sufit ze sklepieniem gwiaździstym. Idąc w kierunku ołtarza głównego mija się przepiękne cztery barokowo-klasycystyczne ołtarze boczne (ustawione przy drugiej i trzeciej parze filarów). Znajdują się w nich figury świętych z końca XVIII w, a także obrazy. Ołtarz główny wykonany został na początku XIX wieku. Umieszczono w nim obrazy św. Piotra i Pawła oraz św. Katarzyny, w 1821 roku, a także cztery złocone rzeźby Apostołów.

 Kościół posiada również organy z pierwszej połowy XIX w. Wyglądają imponująco. Patrząc na nie zastanawiałam się jak one brzmią. Szkoda, że nie dane mi było ich posłuchać. Można byłoby wówczas porównać je z tymi ze Świętej Lipki.

Przed wyjściem ze świątyni na chwilę zatrzymałam się przy tablicy poświęconej pamięci Polakom zmarłym i pomordowanym na zesłaniu w Związku Radzieckim w latach 1939-1957.

Warto było wejść do tego kościoła i zobaczyć jego wnętrze. Polecam go, oraz widok z mostu wysokiego i sam most wszystkim którzy zawitają do tego miasteczka.

Dziękujemy organizatorom panu Ryszardowi Łukowskiemu. Przewodniczce Ewie Górnej za piękne opowiadanie o zwiedzanych miejscach oraz kierowcy  panu Michałowi za bezpieczną jazdę.

Wycieczka była bardzo ciekawa. Czekamy na kolejne.

 Foto: Liliana i Zdzisław Borodziuk