Podobno Polska ma premiera. Ale czasami można odnieść wrażenie, że bardziej przypomina gubernatora oddelegowanego do pilnowania porządku w prowincji.
Co ciekawe, gdy niemiecka prasa chwali polski rząd za to, że „tworzy ofertę dla Niemców”, nie słychać oburzenia. Nie ma konferencji prasowych z zapewnieniami, że interes Polski jest świętością. Jest cisza. Wygodna cisza.
Bo przecież wzorowy gubernator nie dyskutuje z instrukcjami. Wzorowy gubernator wykonuje zadania, uśmiecha się do zdjęć i melduje, że wszystko przebiega zgodnie z planem. Im większe zadowolenie w Berlinie, tym większy spokój w gabinetach w Warszawie.
Czy tak powinien zachowywać się szef suwerennego państwa? To pytanie każdy powinien zadać sobie sam. Rolą premiera jest zabieganie przede wszystkim o interes Polski, niezależnie od tego, czy podoba się to w Berlinie, Brukseli, Paryżu czy Waszyngtonie.
Historia uczy, że Polska najlepiej wychodziła na tym, gdy miała przywódców kierujących się własnym interesem narodowym, a nie oczekiwaniami silniejszych sąsiadów. Gdy zagraniczne gazety zaczynają z uznaniem opisywać, jak bardzo polska polityka odpowiada ich oczekiwaniom, warto zachować czujność i zadać pytanie: czyje interesy są w tym momencie realizowane?
Bo premier Rzeczypospolitej powinien być głosem Polaków. Gubernator natomiast zawsze odpowiada przed tymi, którzy go chwalą. I właśnie na tym polega różnica.
A później ktoś jeszcze będzie przekonywał, że to tylko „teorie”. Tymczasem nie są to słowa politycznych przeciwników rządu, lecz cytaty z niemieckiej prasy. „Frankfurter Allgemeine Zeitung” napisał o zmianach w polskich instytucjach kultury: „Rząd Tuska reorganizuje polskie instytucje kultury po erze narodowo-konserwatywnej partii PiS. W przeciwieństwie do nich nie rozbija wszystkiego na kawałki. Skupia się na integracji i tworzeniu ofert dla Niemców.” Artykuł zwracał również uwagę, że obecność polskich instytucji w Berlinie ma świadczyć o tym, „jak ważny jest Berlin dla polityki Warszawy”.
I właśnie dlatego wielu Polaków zadaje dziś pytanie: skoro zagraniczne media z takim uznaniem opisują kierunek działań polskiego rządu, to czy premier realizuje przede wszystkim polską rację stanu, czy raczej politykę, która zbiera pochwały za Odrą?
Odpowiedź każdy powinien wyrobić sobie sam, ale trudno przejść obojętnie obok sytuacji, w której największe komplementy dla polskiego rządu płyną z niemieckich gazet.
Zostaw komentarz