1.
Przeczytajcie zresztą sami.
To ma być koniec tego państwa, naszej cywilizacji. I nic nie ma wrócić, to nie plan jakiegoś ustroju przejściowego.
Nasze państwo, nasza cywilizacja i demokracja dalekie są od ideału. Rządzący czasem coś partolą. Ale ta cywilizacja jest naszą cywilizacją – jak ją zrobiliśmy. Oni chcą obalić, zniszczyć to państwo ze wszystkimi jego strukturami, wymienić urzędników prawie do czysta. Zwolnią wszystkich pracowników radia i telewizji – kilkuset – jak to już raz zrobili. Wymienią skład prokuratur i sądów, zmienią ich ustrój, żeby wszystko kontrolować. Już raz to robili, tyle że nie zdążyli do końca.
Przejmą władzę nad policją i wojskiem.
Żeby miał kto pacyfikować zamieszki!
Parę lat temu ostrzegałem. Ale dziś to nie ostrzegawcze iluzje. Sami to zapowiedzieli.
http://wyborcza.pl/1,75968,18948537,z-boku-zloty-rog.html#ixzz3nfIYa1ON
2.
Zgroza, prawda? Taki Tomasz Lis przestanie być opłacany z wyduszanego z nas abonamentu.
Najciekawsze jest jednak co innego.
Zdaniem Stefana B. demokratycznie wybrany rząd nie powinien kontrolować tak wojska, jak i policji.
Czyżby w ten sposób dał do zrozumienia, że III RP tylko pozornie jest państwem prawnym, demokratycznym, a tak naprawdę wszystkim rządzą służby?
Policja pozbawiona kontroli społecznej to cecha państw totalitarnych.
3.
A już ucieszna jest wizja zamieszek.
Niby wybuchną w obronie skorumpowanych instytucji?
Ośmiorniczek u Sowy?
A może w obronie prawa pozwalającego co kwartał na wydawanie nowej metryki, w zależności od kaprysu osobnika?
Czy też jako przejaw solidarności z córeczką pana Stefana, która zapowiadała dokonanie aborcji w Wigilię?
4.
Przez 25 lat tacy ludzie jak Bratkowski i wyżej od niego stojący kumple zrobili wszystko, by gros społeczeństwa nie utożsamiał się z tym Państwem.
To jest właśnie przyczyna niskiej frekwencji w wyborach.
Ale tego Bratkowski nie widzi. Jedynie kwili, że rządzący od 8 lat układ lada moment może stracić władzę.
Tak naprawdę Stefan B. jest więc wrogiem demokracji.
Bo nagle jest ona postrzegana przez niego jako zagrożenie – koniec cywilizacji!
Tymczasem czytelnicy widzą, że jest to PO prostu odlot rozumu, spowodowany strachem przed utratą koryta.
I to odlot większy niż u Niesiołowskiego, bo ten jest tylko zwykłym chamem.
5.10 2015

Dlaczego nigdy nie zagłosuję na PiS? To proste! To nie PO, nie PSL, nie SLD, nie kosmici a jedynie PiS spowodował ten dramatyczny podział który zżera Polskę. Wtedy, że kiedy 10 lat temu wybory wygrał PiS, to było mi szkoda Polski, ale nie przyszło mi do głowy, by nazywać ich „antypolakami”, „zaprzańcami”, „zdrajcami”, ani nijak. Po prostu robiłem swoje i poszedłem na przeczekanie. Kiedy się „Czwarta” skończyła, poczułem ulgę. Nie czułem się w niej dobrze (bynajmniej nie dlatego, że miałem coś na sumieniu). Nie lubiłem ich, ale nie nazywałem ich wrogami. Nie przyszłoby mi do głowy, by winić ich za jakiekolwiek katastrofy, które przecież zdarzają się WSZĘDZIE. Z KAŻDĄ opcją polityczną można się spierać, można konkurować. Z PiS-em nie można, bo ich lider nawet nie „splamił się” spotkaniem z Prezydentem, z Premierem. Ja pamiętam jak szczęśliwie były Premier Kaczyński wyrzucał z rządu Leppera nazywając Go warchołem w TV publicznej. Po paru dniach zorientował się że wykopując Leppera wykopał sam siebie. „NIGDY WIĘCEJ Z WARCHOLSTWEM” okazało się pustosłowiem. Jak wyrzucał Kurskiego z partii na kilka dni za nikczemność i chamstwo. O ważnych sprawach informował z TV Trwam a nam kazał płacić abonament na publiczną z której notorycznie nas obrażał i na którą zrobił skok natychmiast po objęciu władzy. Święta państwowe wykorzystywał do tego by dzielić społeczeństwo. To właśnie Kaczyński rozpętał politykę opluwania swoich przeciwników w 2007 roku po przegranych wyborach ustawiając wyborców PO po stronie ZOMO i na równi z mordercami Popiełuszki. To Kaczyński jako pierwszy w dziejach odniósł się z drwiną i nienawiścią do przeciwnego elektoratu. Każda partia która chce przejąć władzę musi mieć przyzwoitych przywódców. W PO filar stoi nieugięty. A w PiS przyzwoitość, stoi w trzecim szeregu i nie widać tam żadnych ruchów dających nadzieję na zmianę. Dziś widać to szczególnie jasno na przykładzie Dudy, który na kłamstwie i mamieniu społeczeństwa zbudował swój sukces wyborczy. Nie wolno narodu uszczęśliwiać na siłę, nawołując do „powstańczych zrywów”. Ja się na to nie godzę, ja się będę czuł moralnie zobowiązany do tego, żeby też wyjść wówczas na ulicę i bronić tego, co wybrałem i co wygrałem. Dlatego z bólem patrzę na Polskę podzieloną na dwie Polski: Polskę Kaczyńską i Polskę Normalną. Tak jest i dopóki PiS nie zniknie ze sceny politycznej nic tego nie zmieni.
Humpty Dumpty ileż to liczysz sobie wiosen? Bo ja jestem prawie rówieśnicą Stefana Bratkowskiego. I znam obu braci Bratkowskich ze studenckich lat osobiście, chociaż kontaktu nie mam. Nasz kontakt zerwał się w chwili „powrotu starego” po zrywie w 1956 roku, gdy PZPR rozwiązał w 57 roku Rewolucyjny Związek Młodzieży powstały oddolne zamiast ZMP.
Obaj bracia to patrioci którzy wszelkimi siłami starali sie służyć Polsce „wszelkimi sposobami” partyjnie lub bezpartyjnie. Nie zawsze z powodzeniem. To tacy błędni rycerze. W latach PRL chcieli spolonizować socjalizm. Ale wszystko co robili to nie dla kariery lecz dla Ojczyzny. Że nie zawsze im wychodziło, no cóż chcieli dobrze.
A to co teraz napisał Stefan wskazuje na jego rozgoryczenie, bo tyle lat walki z wiatrakami na nic. To nie wojujący Niesiołowski. To człowiek rozgoryczony.
Zal mi ciebie! A co ty na to ? http://markd.pl/afery-po-0-748-i-kadencja-rzadow/