Funkcjonując w zgiełku dnia codziennego absolutnie nie zauważamy, a tym bardziej nie zastanawiamy się w jakie zostaliśmy wyposażeni instrumentarium konieczne do stawiania czoła wszelakim przeciwnościom człeczego losu. Bliższa jednak refleksja; w sytuacjach pozbawionych stresu, a wręcz releksacyjnych pozwala na wysnucie konstatacji, że natura ludzka właściwie odnosząca się do każdego osobnika (i osobniczki… to pożądany lefacki feminizm…) paradoksalnie składa się z dwóch przeciwstawnych psychologicznie osobowości.
Dr Jekyll and Mr Hyde to napisane przez szkockiego publicystę R. Stevensona, a opublikowane w dniu 5 stycznia 1886 r. dogłębne studium psychologiczne. Powyższe studium znane jest jako znakomity portret psychopatologii i wymownej podwójnej człeczej osobowości. To adekwatne wręcz odniesienie się do teraźniejszych, słynnych reklamowych sloganów czy haseł zachęcających potencjalną klientelę do dokonywania zakupów tzw. 2 w 1.
Wg fantasmagorycznej koncepcji R. Stevensona wykreował on swojego bohatera tj. Henry Jekyll`a jako osobę, która wytworzyła tajemniczą miksturę pozwalającą dokonać podziału na dwie funkcjonujące w człowieku natury: DOBRĄ i ZŁĄ. Dzięki zażyciu tej mikstury, istniejący w jednej powłoce cielesnej jednocześnie niegodziwiec oraz człowiek prawy nie musieli pozostawać ze sobą w stanie ustawicznego konfliktu. Negatywny człeczy element nie był hamowany w swoich działaniach wyrzutami sumienia, mógł znakomicie czuć się infinitywnie wolnym, że niczego złego w istocie nie czyni i czynić nie będzie. Pozytywny człeczy pierwiastek natomiast nie mógł być skutecznie wodzony na pokuszenie.
Celem przybliżenia tego swoistego fenomenu psychologicznemu posłużmy się adekwatnie w tymże miejscu takową diaboliczną osobowością jak Grzesiu TOBISZON Tobiszowski absolwent wydziału górnictwa KUL-u bowiem jak wiadomo jako wypitny ekszpert pełnił funkcję wicka tego resortu.
To bywszy wszechmocny partyjny baron PiS-u na Górnym Śląsku, aktualnie eurooseł. Rozgłosu (zdecydowanie przez niego niechcianego) nadał mu proces z córką o alimenty i rozwód z żoną, a obecnie ponownie stał się niezwykle słynny w związku z aresztowaniem jego dużo młodszej kochanicy Tatiany Aleksandrowicz – Sikorskiej oskarżanej o płatną protekcję. Antenatem tejże kochanicy Grzesia, który… szedł przez wieś (WSI), a konkretnie jej tatulkiem jest słynny onegdaj agent SB operujący w Lublinie Janusz Aleksandrowicz ściśle powiązany w 1991 r. z tzw. aferą Bogatina i Pierwszego Banku Komercyjnego.
Prawdopodobieństwo premedytacyjnego podłożenia dwa lata temu głupkowatemu, egotycznemu huncwotowi Grzesiowi takowej bezpieczniackiej agentki jest wysoce prawdopodobne, a tenże huncwot i głupek ze zdumiewającą ochotnością połknął przynętę wraz z haczykiem.
BRAFFO ON!
Sprawa jest rozwojowa…
Czy najbliższe otoczenie Prezesa Jarka wyciąga jakieś stosowne wnioski z takowych kompromitujących sytuacji jak nie przymierzając z przypadku zastosowania sankcji partyjnych w postaci zawieszenia członkowstwa wnusia kosmonauty???
Nota bene dziadek kosmonauty nieco przebił dokonania wnuczka, albowiem poszedł także w ślady Szczura…. po pijaku prowadząc samochód!!!
Przypomnieć zatem w tym miejscu należy wspomniany w tytule felietonu egotyzm, będący w mniejszym czy większym, a nawet bardzo często wielkim ustygmatyzowaniem wielu osób, a w szczególności tzw. cwelebrytów.
Przywołajmy na powyższe redakcyjny wtręt rezultat toczącego się w 2013 r. roku procesu przed Sądem Okręgowym w Gliwicach, a następczo przed Sądem Apelacyjnym w Katowicach i totalnej klęsce TOBISZONA związanej z jego powództwem przeciwko szeregowemu członkowi PiS… o rzekomo dokonaną obrazę majestatu huncwowatego baroneta tejże partii na Górnym Śląsku.
Przegrał kompromitująco w II instancjach proces tenże buc, bęcwał i egotyk w skali wręcz kosmicznej z kretesem!!!
Rezultat finalny na łonie PiS-u??? BINGO! TOBISZON został wiceministrem górnictwa, a miażdżący go w każdym aspekcie sprawy przeciwnik… pozbawiony członkostwa PiS!!! Fajniaste, nieprawdaż?
Ktoś się podejmuje logicznego wytłumaczenia tego faktu korelującego z doktryną Neumana jak widać obowiązującą nie tylko w szeregach PEŁO???
Pycha i arogancja kroczą przed upadkiem…
To w istocie rzeczy trywialny banał, jednakże jakże często profetycznie weryfikowalny jako samospełniająca się przepowiednia do określonych zachowań ludzkiego rodzaju. Niestety doświadczenie życiowe uczy, że w bardzo wielu przypadkach pewne osobniki tegoż rodzaju jak np. TOBISZON niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pokazują prawdziwe oblicze swojego charakteru.
Odnosi się to bardzo często do sytuacji związanych z tzw. pozytywnym przewartościowaniem aktualnego statusu takowoż osobnika na status zdecydowanie wyższy np. nagłego awansu pracownika magazynowego na kierownika działu personalnego, czy inspektora d/s zaopatrzenia na dyrektora d/s marketingu. Osoby o niezwichniętym moralnie kręgosłupie ciesząc się z takiego awansu nadal będą konsekwentnie kontynuować swoje dotychczasowe standardy zachowań wobec kręgu dawnych jak i nowych przyjaciół, kolegów czy znajomych. To wysoce chlubna i oczekiwana społeczna postawa świadcząca wielce pozytywnie o takiej personie przestrzegającej oczywistego kanonu norm etycznych.
Niestety natura ludzka jest elementem niezwykle skomplikowanym, a literacko spersonifikowanym przez osobowości typu w/w Mr Hyde i Mr Jekyll. Dla pewnej osobniczej grupy homo sapiens dotkliwie przeżywającej swoją ewidentną przeciętność sensu largo, lecz przede wszystkim odnoszącą się do posiadanego przez nich potencjału intelektualnego nagłe przeniesienie ich ze sfery dotychczasowej egzystencji do sfery ziszczających się marzeń np. uzyskania nominacji na ministra czy zdobycie fotela senatorskiego stanowi wręcz kolokwialnie rzecz ujmując swoiste ekstatyczne „wniebowstąpienie”. Z tym momentem całkowitej atrofii ulegają dotychczasowe więzi towarzyskie, albowiem taki egzemplarz homo sapiens doznaje swoistej deifikacji przepoczwarzając się przy pomocy „boskiego tchnięcia” (mówiąc językiem przebrzmiałego na szczęście klasyka) z szkaradnej poczwarki w tęczowo modernistycznego motyla.
Strosząc przy tym atawistycznie swoje wątpliwej jakości piórka atrybutami przysługującej władzy wspomagając się dodatkowo uzyskanymi przywilejami jak np. immunitetem poselskim. Alienuje się zatem w trybie wręcz zatrważającym pewna kasta ubermenschów uznająca swój awans społeczny jako za całkowicie naturalny i zasłużony (niczym psu miska zupy) i w konsekwencji rzekomo uprawniający do wykazywania wobec tzw. motłochu (a wcześniej kokietowanego……. rozumnego elektoratu o którego głosy się zabiegało) jawnej pogardy, lekceważenia, arogancji, sztucznego dystansu i strojenia się w piórka rzekomo nadludzkiej istoty. Ta symptomatyczna przywara nie ma na całe szczęście uniwersalnej konotacji, albowiem nie może się odnosić do znaczącej grupy wybranych przedstawicieli władzy (dokonanej przez pokładającym w niej ufność elektorat), lecz niestety w wielu wypadkach stanowi w odniesieniu do person „wniebowstąpionych” przedmiot rozważań, analiz i nośny medialny temat odnoszący się do takich częstych negatywnych zachowań.
Niezbędnym zatem wydaje się w tym miejscu przypomnienie wszelkiej maści tzw. (cytując klasyka) politomatołkom, że z chwilą, gdy zostają przez swój elektorat legitymowani do sprawowania władzy DLA DOBRA OGÓŁU SPOŁECZEŃSTWA!!! (od najmniejszego do najwyższego szczebla) – to z powyższą chwilą ich wyboru nie są i nigdy nie będą w jakiś szczególny sposób sakralizowani i tym samym w konsekwencji uznani apriorycznie jako osoby omnipotencyjne, wszystkowiedzące, nieomylne i co jest przez nich ustawicznie i dobitnie wyartykułowane jako podmioty nie podlegające rzekomo żadnej krytyce, a tym bardziej kontroli, czy sądowym procesom!!!
Powyższa filozofia sprawowania władzy dla dobra „mieszkańców miastów i wsiów”, a właściwie jej diametralne zaprzeczenie tj. właśnie okazywanie najgorszego gatunku warcholstwa, sobiepaństwa, angażu w mafijno-koteryjne struktury, nie okazywania szacunku dla elektoratu i traktującego go jak bezrozumny motłoch, zaprzaństwa wyznawanym wartościom etycznym, patriotycznym, rodzinnym czy religijnym jest w naszej szarej politycznej codzienności niestety nie wyjątkiem, ale regułą.
Odnosi się ta uniwersalna konstatacja niestety do różnych nurtów politycznych od lewa do prawa. Stanowi mało chlubne continuum plejady zdrajców mieniących się rzekomo Polakami z czasów potopu szwedzkiego, sarmackiego wahadła od Sasa do Lasa, powstania kościuszkowskiego i wieszanych notabli na Rynku Starego Miasta w Warszawie, targowicy, sowieckich zbrodniarzy w polskich mundurach jak np. Świerczewski czy Jaruzelski, czy nie wymieniając (a jest ich rzesza bez liku) z imienia i nazwiska aktualnie funkcjonujących politruków, propagandystów (bo przecież miano żurnalisty im nie przysługuje), ludzi kultury czy nauki.
Wywalczona przez 10-milionową SOLIDARNOŚĆ po wielu latach zaborów i podwójnej okupacji niezawisłość i owoce tegoż zwycięstwa zostały w błyskawicznym tempie zawłaszczone przez swoisty towarzyski krąg dawnych opozycjonistów różnej proweniencji powiązanych z różowymi sukcesorami dawnych władców PRL-u pod medialną egidą „wybitnych ponoć synów narodu….. polskiego” tj. Urbacha i Szechtera. Wpisywać się winno w tym miejscu swoiste komusze rody wraz z ich liczną sforą oddanych lokai i sługusów. To alians potężnych sił ekonomicznych stanowiących oligarchiczny trzon różowych hien sfery medialnej, przemysłu, handlu, finansjery i tzw. wybrańców ludu (vide : księgarski hit „RESORTOWE DZIECI”).
Całe wręcz upływające ćwierćwiecze od pamiętnej wyborczej daty czerwcowej 1989r nacechowane jest swoistą schizofreniczną dychotomią na scenie której przewijają się całe plejady osób o nieposzlakowanej opinii i charakterze – w pełni oddanych w sposób wręcz serwilistyczny interesom ojczystego kraju. Niestety to także symptomatyczny przegląd osobników o z dawien dawna zszarganej opinii, konformistów, zaprzańców wiary bądź dotychczas wyznawanych ideologii, czasami wręcz oczywistych zdrajców narodowych interesów. Nie miejsce tu i czas na szerokie przedstawianie z imienia i nazwiska wielości ewidentnych przykładów i to zarówno wypełniających krąg podmiotów o zabarwieniu pozytywnym jak i tych o zdecydowanie negatywnym kolorycie. Warto się jednak przynajmniej skrótowo odnieść do bieżączki wydarzeń.
Na medialnej tapecie ostatnio umieszczane są w konfrontacji ze sobą pijaniutki w dym, a wielki przewrotnie moralizator JURAS Sztuhr z wnuczkiem kosmonauty Mirka Hermaszewskiego, a synalkiem euroosła Rysia Czarneckiego. Różnica jest jednak znacząca, albowiem poseł RP Przemuś Czarnecki leżał co nieco ociężale po spożyciu… na przystanku, natomiast pijany aktorzyna usiadł za kółkiem LEXUSA i potrącił motocyklistę!!!
Jakieś adekwatne wnioski???
Różnej maści i proweniencji cwelebryci otoczeni są szerokim wianuszkiem pochlebców, pieczeniarzy, propagandystów udających dziennikarzy, a w rzeczywistości dziennikarzynów, kauzyperdów, czyli marnych adwokacin, których in gremio wyłącznym wręcz zadaniem jest wszechstronna gloryfikacja, umieszczanie bęcwałów, głupków, huncwotów czy patologicznych łgarzy na politycznym Parnasie, względnie inszym Olimpie. Otaczają bez jakiegokolwiek antraktu, czy też wymaganej refleksji takowe indywidua w postaci złotych cielców nabożną czcią, estymą, nimbem oraz emfazą deifikując wręcz ich w rzeczywistości spodloną do imentu osobowość i charakter pozbawiony jakiejkolwiek empatii. No cóż, można i tak…
Zapewne w tymże miejscu felietonu zasadnym będzie przywołanie różnorodnych skal niebezpieczeństw związanych z funkcjonowaniem społecznym:
skala Celsjusza wskazuje temperaturę,
skala Richtera – trzęsienie ziemi,
skala Beauforta – siłę wiatru…
a jaka jest wyznaczona skala łgarstw, debilizmu i głupoty???
BRAFO, BRAFFO – bingo: to w sposób oczywisty obowiązująca skala TUSSKA!!!
Czy ktuś, cuś, a przede wszystkim ze strony polactwa posiada może odmienne zdanie???
Prosimy o kontakt i rzeczową argumentację!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
1.11 2022
fot. pixabay
Zostaw komentarz