Opisując dla wnuków dzieje rodziny postanowiłem osobny rozdział poświęcić osobom konsekrowanym. Dotąd udało się mi ustalić pokrewieństwo z licznymi katolickimi kapłanami, działającymi w Galicji. Rozpoczynam od osoby duchownej, mnie i mojemu potomstwu najbliższej to jest, od brata mojego dziadka – ks. Bolesława Wodyńskiego proboszcza w parafiach Nozdrzec i Zaleszany, syna moich pradziadków Grzegorza i Anny z Ryznerskich, który urodził się 25 maja 1846 r. w Dębowcu. Oprócz mojego dziadka Stanisława ksiądz Bolesław miał 4 braci : Kajetana, dwóch Janów, Karola i siostrę Józefę. Do szkoły średniej uczęszczał na początku w Tarnowie a później w Rzeszowie. Po studiach w Seminarium Duchownym w Przemyślu w 1870 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk arcybiskupa Wierzchleskiego we Lwowie. Jako wikary pracował w Sokołowie i Leżajsku, a następnie w Nozdrzcu , gdzie po śmierci tamtejszego proboszcza, swojego wuja ks. Ryznerskiego od 1878 r. kierował tą parafią przez kolejnych 10 lat . 23 maja 1888 r. objął urząd proboszcza w parafii zaleszańskiej. Z jego posługą kapłańską w Nozdrzcu związany jest dokument, z księgi zapowiedzi przedślubnej, w której wymienia swojego brata i jego narzeczoną – moich dziadków. W dokumentach zaś, kiedy już był proboszczem w Zaleszanach zapisano, iż udzielił chrztu mojemu, urodzonemu w Grębowie w 1897 r. ojcu – Stanisławowi Leonowi.
Po nim wymieniam jego wuja, brata mojej prababki Anny z domu Ryznerskiej, syna prapradziadków Józefa i Kunegundy z Watulewiczów Ryznerskich – urodzonego w Dębowcu w 1819 r. a zmarłego w 1877 r. ks. Walentego Ryznerskiego, proboszcza wspomnianej już parafii Nozdrzec, fundatora stypendiów, które jeszcze długo po jego śmierci , wspierały edukację docelowo potomstwa mojej prababki, jej brata Ignacego, a jakby ich zabrakło – uczniów pochodzących z Dębowca. Kolejnym księdzem ojczysto – macierzystej kądzieli był syn już wcześniej wymienionego brata prababki Hipolit Ryznerski , wikary w latach 1864- 1871 w Krościenku Wyżnym, a następnie proboszcz w parafii Kobylanka, gdzie zmarł w 1902 . Następnie, w szeregu wielebnych umieszczam najstarszego kapłana pochodzącego z naszej rodziny, urodzonego 16 czerwca 1782 r. ks. Piotra Wodyńskiego. Był on bratem prapradziadka Tomasza.
Praprapradziadek zaś po kądzieli Jakub Watulewicz był nie tylko moim przodkiem, ale także dziadkiem i pradziadkiem wybitnymych kapłanów. .
Najstarszym z nich był,,. ks. Antoni Watulewicz, syn Jakuba jr. który urodził się 4 V 1839 w Dębowcu. Szkołę podstawową ukończył w parafii rodzinnej, gimnazjum w Tarnowie. Tutaj też studiował teologię i 20 VII 1864 przyjął święcenia kapłańskie z rąk bpa J.A. Pukalskiego.
Od 22 VII 1864 pracował jako wikary w Łękach Górnych, od 8 V 1865 w Andrychowie, od 22 II 1868 w Łososinie Dolnej, od 14 V 1868 w Tuchowie, od 28 VI I I 1871 w Oświęcimiu. W 1874 został proboszczem w Ciężkowicach. Przeprowadził gruntowny remont plebani, budynków gospodarczych i kościoła. Niebawem jednak zawaliła się wieża, niszcząc bardzo budynek kościelny. Starożytnego kościoła nie udało się odremontować mimo podejmowanych przez proboszcza starań i zabiegów. Uniemożliwiła to również choroba i kalectwo (amputacja obydwóch nóg).
Od 2 VI 1887 pełnił obowiązki notariusza dekanatu bobowskiego, od 1 V 1893 był dziekanem tego dekanatu. Zmarł nagle 3 VI 1895. Pochowany w Ciężkowicach.
Kolejnymi mężami świątobliwymi, wywodzącymi się, z tej rodziny byli , poseł na sejm z Felsztyna – ksiądz Józef Watulewicz 1868 – 1953 i jego starszy brat, pochowany w Samborze ks. Aleksy Watulewicz 1849-1924 .
Księdzem też był ich siostrzeniec, syn ich siostry Apolonii ur. W 1875 r. ks. Feliks Pawłowski, proboszcz w Czyszkach, Nowosielcach, Kańczudze i Brzyskach k. Jasła, osiadł w 1937 r. na emeryturze w swoim domu w Krościenku na tzw. Jarku. W czasie II wojny był więźniem oflagów na terenie Niemiec oraz obozów w Auschwitz i Buchenwaldzie. Jako jedyny z aresztowanych członków rodziny Pawłowskich przeżył wojnę. Zmarł w 1953 r. , został pochowany na cmentarzu w Krościenku.
W rodzinie innego brata pradziadka Grzegorza – Sebastiana Wodyńskiego,
odezwało się również bardzo silne powołanie do służby Bogu. Księdzem bowiem został jego wnuk, syn córki Zofii – ks. Ignacy Łonicki. Zaś córka, pobożnej bratanicy pradziadka Zofii Łonickiej – Maria wyszła za mąż za Szubargę, owocem tego związku był ks. Jan Szubarga, którego bratem, a zarazem kolejnym synem Marii de domo Łonickiej był Ignacy Antoni, ojciec księdza, którego nawet poznałem we wczesnym dzieciństwie – Władysława Szubargi , wieloletniego proboszcza w Pysznicy. Zagadką jeszcze do udokumentowania pozostają księża Gierasińscy, szczególnie ks. Walenty Gierasiński proboszcz z Pniowa, który był najprawdopodobniej bratem prapradziadka Kajetana Gerasińskiego.To był, gęsto usiany koloratkami – genealogiczny miecz. W kądzieli zaś było więcej profesorów, redaktorów, leśników, a nawet wybitna literatka. Ksiądz był jeden, ale jaki? Taki, który chrzcił, wiązał węzłami ślubnymi moich dziadków i innych nowożeńców z rodziny, wypisywał krewnym świadectwa zgonu – ks. Rafał Strzetelski, syn praprapradziadków Ignacego i Marii z Kaszubów Strzetelskich, właścicieli – nieodległego od kanonicznej jurysdykcji ks. Rafała w Uściu Zielonym – Zadarowa. Był bratem prapradziadka Ignacego jr, stryjem mojej prababki Wincentyny Antoniny ze Strzetelskich Czajkowskiej, babci mojej Mamy.
Przy tej okazji upomnę się również o pamięć ciotecznego dziadka żony kuzyna ojca — nauczyciela z Jasła Michała Wodyńskiego, zamordowanego przez bolszewików w 1920 roku księdza Józefa Zawiszy. http://www.swzygmunt.knc.pl/MARTYROLOGIUM/POLISHRELIGIOUS/vPOLISH/HTMs/POLISHRELIGIOUSmartyr4041.htm
Zostaw komentarz