W kwestiach, które w dniu wczorajszym wzbudziły emocje opinii publicznej, co do jednej mam już dziś wyrobione zdanie w stopniu, który mogę określić jako kategoryczny. Jest to problem natury czysto prawnej, a nie faktycznej. Tak – treść przepisu art. 257 § 3 k.p.k. w brzmieniu nadanym mu ustawą z dnia 19 lipca 2019 roku, która weszła w życie 5 października 2019 roku, uważam za sprzeczną z Konstytucją RP i dałem temu już niejednokrotnie wyraz. Ostatni raz przed kilkoma dniami, gdy to odpowiadając na jedną z uwag zawartych w komentarzach pod moim wpisem dotyczącym roli prokuratora przy rozstrzyganiu w przedmiocie tzw. listu żelaznego, stwierdziłem, że rozwiązanie przewidziane w art. 257 § 3 k.p.k. jest jeszcze bardziej kontrowersyjne od przewidzianego w art. 281 § 2 k.p.k., gdyż w oczywisty sposób narusza zasadę, iż o pozbawieniu człowieka wolności może decydować jedynie niezależny organ sądowy, a stanowisko prokuratora nie może wręcz ubezwłasnowalniać sądu w decydowaniu o wolności człowieka. Dlatego też miałem nadzieję, że po dniu 15 października 2023 roku żaden prokurator nie będzie już korzystał ze sprzeciwu, o którym mowa w tym przepisie, a sam przepis zostanie jak najszybciej uchylony. W tym akurat przypadku bardzo łatwo jest, do chwili usunięcia – w drodze legislacyjnej – sprzeczności ustawy z konstytucją, uniknąć wszelkich wątpliwości. Wystarczy, aby prokurator nie odwoływał się do treści tego przepisu w sytuacjach, gdy sąd zastosuje tzw. warunkowe tymczasowe aresztowanie. Swoją rolę do spełnienia może mieć w tej mierze także sąd, który w wypadku ewentualnego złożenia w terminie poręczenia majątkowego może zadecydować o natychmiastowym zwolnieniu podejrzanego z aresztu, przechodząc nad złożonym sprzeciwem prokuratora do porządku dziennego. Byłby to znakomity przykład na zastosowanie tzw. rozproszonej kontroli konstytucyjności ustawy.
Co do samej sprawy, a także i co do zastosowanego w niej środka zapobiegawczego, nie napiszę nic stanowczego, bowiem nikt, kto nie zna całokształtu zgromadzonego w niej dotąd materiału dowodowego, nie powinien zabierać w tych kwestiach głosu. Są to kwestie natury bardziej faktycznej niż prawnej. O ile od wielu lat bardzo krytycznie zapatruję się na rozwiązanie przewidziane w art. 258 § 2 k.p.k., przewidujące, iż samoistną przesłanką tymczasowego aresztowania może być surowość grożącej podejrzanemu/oskarżonemu kary, o tyle nie wiem, czy w tym wypadku sąd odwołał się li tylko do treści tego przepisu, czy też istniały takie okoliczności natury faktycznej – przede wszystkim związane z zachowaniami podejrzanego poprzedzającymi podjęcie przez sąd decyzji – które skłoniły ten organ do zastosowania co prawda warunkowego, ale jednak tymczasowego aresztowania, jako środka o charakterze zapobiegawczym, zabezpieczającego prawidłowy tok postępowania, a nie jako środka przedwczesnej, schlebiającej opinii publicznej represji.
Najtrudniejsze jest zajęcie w dniu dzisiejszym wiążącego i bardziej szczegółowego stanowiska w kwestii być może najbardziej bulwersującej i mającej najbardziej ważkie znaczenie z punktu widzenia reguł praworządności. Bezsporne jest to, że tajemnica obrończa to instytucja ustanowiona nie w interesie adwokatów, ale w interesie obywateli i że stanowi ona jeden z filarów prawa do obrony, którym objęte są wszystkie etapy postępowania, także ten poprzedzający formalne wszczęcie postępowania przeciwko określonej osobie (wydanie postanowienia o przedstawieniu zarzutów i przesłuchanie w formie podejrzanego). Równie bezsporne jest to, że o ile tajemnica adwokacka należy co prawda do tajemnic zawodowych szczególnie chronionych, ale w wyjątkowych okolicznościach może dojść do jej uchylenia, o tyle tajemnica obrończa ma charakter bezwzględny i nie można czynić od niej żadnych wyjątków. Postępując krok dalej, już dziś można stwierdzić, że wszystko zdaje się wskazywać na to, że doszło w tej sprawie do naruszenia fundamentalnych gwarancji związanych z ochroną nie tylko tajemnicy adwokackiej, ale wręcz tajemnicy obrończej. Jednakże do chwili, w której nie będziemy mieli absolutnej pewności co do tego, czyją własnością był zabezpieczony przez organa ścigania nośnik informacji (najpierw w przestrzeni publicznej pojawiła się wiadomość o pen’drivie, potem w wypowiedziach obrońcy informacja o telefonie komórkowym, zaś w piśmie Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej użyto enigmatycznego sformułowania o nośniku), a także co do tego kto, kiedy i w jakich okolicznościach umieścił na tym nośniku informacje związane ze sprawą, u kogo i w jakich okolicznościach nośnik ten został zabezpieczony, ale przede wszystkim, co powiedziała zabezpieczającemu ten nośnik na temat jego zawartości osoba, która go wydała, nie można poczynić bardzo ważnego ustalenia – tego, na jakim etapie doszło do naruszenia tajemnicy i kto jest za to odpowiedzialny (nie można bowiem tajemnicy naruszyć bez świadomości, że na określonym nośniku ona obiektywnie figuruje, jeśli nie jest się świadomym tego faktu). Te ostatnie okoliczności są zaś równie ważne jak sam fakt naruszenia tajemnicy. Dlatego też o ile bardzo niepokojące są wiadomości co do tego, jak przebiegało posiedzenie w przedmiocie zastosowania środka zapobiegawczego, a przede wszystkim co do tego, jakie informacje chciał w trakcie tego posiedzenia prezentować prokurator, o tyle nie wiemy, jaka była w tej materii postawa sądu. Przede wszystkim zaś za absolutnie przedwczesne uważam snucie przypuszczeń, że niedopuszczalna praktyka jest akceptowana na wyższych szczeblach prokuratury. Zatem na dzień dzisiejszy można skonstatować nie tyle to, że źle się dzieje w państwie duńskim, ale jedynie to, że źle się zadziało w państwie duńskim.
Dlatego bardzo ważna jest natychmiastowa reakcja Prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej, który wystąpił do Ministra Sprawiedliwości – Prokuratora Generalnego o wyjaśnienie sprawy, a jeszcze ważniejsze jest to, aby adresat pisma wszystkie podniesione w nim okoliczności w możliwie jak najpilniejszym trybie wszechstronnie wyjaśnił. Wymaga tego powaga zarzutów. Wszyscy chcemy mieć bowiem przekonanie, że odbudowa rządów prawa, to nie hasło, a realna rzeczywistość. Chcemy mieć także przekonanie, że to tylko feralnego dnia źle się zadziało w państwie duńskim, a nie, że w ogóle źle się w nim dzieje.
Autor: Stanisław Zabłocki
Polski prawnik specjalizujący się w prawie karnym, sędzia Sądu Najwyższego w stanie spoczynku, w latach 1991–2014 członek Państwowej Komisji Wyborczej, w latach 2016–2020 prezes Sądu Najwyższego kierujący Izbą Karną.
Zostaw komentarz