Tym razem na zawsze. Na serio. Nie jak wcześniej, że świadomie doświadczał przerw w swoim istnieniu. Zabił się sam, żeby inni go nie zabili. Zastrzelił się z procy, w zaciszu swojego gabinetu. Kamień łupkowy utkwił mu w środku czoła. O 3:30 w nocy.
Odszedł założyciel cmentarza uniwersyteckiego. Osierocił czarnego kundla. A także syna swojego nieślubnego. Pozostawił po sobie mnóstwo wspomnień. Zwłaszcza tych złych. Pracownicy uniwersytetu mieli dopiero dowiedzieć się, że na jego miejsce przyjdzie Kierownik Działu II. Jego nieślubny brat. Psychopata i morderca. Wielokrotnie uniewinniony, po znajomości.
Dzień rozpoczynał od wzięcia leków. Kilkunastu. Zapijał je szklanką wody, po czym mówił sam do siebie – a co ja pies jestem, żeby wodę pić i sięgał po wódkę. – Cholera, 7 rano – miał chwilę zawahania, ale po kwadransie „małpka” była już zrobiona. I z nerwów na samego siebie dwa papierosy bez filtra wypalone.
– Czego? – krzyknął Kierownik Działu II w stronę drzwi, do których ktoś zapukał. – Czego? – powtórzył i powiedział: – dajcie mi spokojnie nic nie robić!
Wskutek tego apelu, ci którzy pukali do drzwi płochliwie się rozproszyli. Tak mniej więcej na trzy godziny. Potem powrócili i pukali nadal.
– Kto tam? – warknął Kierownik Działu II.
– Zwykli pracownicy – dobiegł głos z korytarza.
– Przyjdźcie później – krzyknął Kierownik Działu II.
– A kiedy później – zapytali?
– Nigdy, albo dobra jutro po 10:00 – okazał swą litościwość Kierownik Działu II. – Prędzej czy później muszę się z nimi spotkać.
Do gabinetu weszła sprzątaczka i zapytała czy są śmieci.
– Są tam w rogu, tam je rzucam zazwyczaj. – powiedział Kierownik.
– Ale puszki po piwie się zgniata – powiedziała na odchodne sprzątaczka.
Kierownik Działu II po zrobieniu drugiej „małpki” wziął do ręki wykaz telefonów wewnętrznych i zadzwonił. Najpierw do kotłowni. Kazał przyjść palaczowi na drugie piętro. A ten nie miał jako takiego odzienia bo od dzieciństwa palił w piecu. Pożyczył zatem mundur straży ochrony.
Usiadł naprzeciwko Kierownika Działu II.
– Palicie? – zapytał Kierownik.
– Owszem, jak zwykle – odpowiedział Palacz.
– To palcie nadal – powiedział Kierownik i zakończył spotkanie.
Podobne pytania zadał bibliotekarzom, sprzątaczkom, ochroniarzom, szatniarzom i tak dalej. Wszystkich ich lakonicznie zmotywował do dalszej pracy.
Zostaw komentarz