Uważam, że w obecnej sytuacji zasada, według której jesteśmy pod umownym parasolem NATO i możemy przekazywać Ukrainie pewne zasoby dlatego, że Ukraina osłabia Rosję i przez to Polska ma czas na dozbrojenie się i rozbudowę własnych zdolności… ta koncepcja obecnie już nie działa. Wojna USA z Iranem powoduje drastyczne obniżenie zdolności odstraszania USA w Europie, a przez to i odstraszania NATO jako takiego.
Polska niestety nie może już przekazywać tak kluczowych zasobów jak pociski PAC-3 Ukrainie. Sądzę, że na Kremlu teraz zapada decyzja o kształcie eskalacji, która prawdopodobnie nastąpi w najbliższych miesiącach. Eskalacja przeciwko państwom wschodniej flanki NATO będzie jedną z opcji. A kwestia zdolności odparcia ataków rakietowych (zdolności i tak bardzo szczupłych) jest jednym z kluczowych czynników, który wpłynie na decyzje Moskwy. Więc w obecnej sytuacji przekazanie PAC-3 Ukrainie jest równoznaczne z zapraszaniem Rosjan.
Natomiast należy nalegać, by pociski przekazywały te państwa, które nie znajdują się w zasięgu rosyjskich pocisków balistycznych i nie będą bezpośrednim celem ewentualnego rosyjskiego ataku.
Obiektywnie sytuacja Rosji w tej wojnie się pogarsza. Rosjanie mają małe szanse osiągnąć zdecydowane zwycięstwo na froncie i koszty wojny bardzo szybko rosną. Więc istnieją tylko dwie logiczne opcje w tej sytuacji – albo zakończenie wojny, albo… eskalacja. Chyba że… no właśnie, jest jeszcze jedna mała szansa, że Kreml nie jest w stanie obiektywnie ocenić swojego położenia i uważa, iż sprawy idą dla niego całkiem dobrze. Jeżeli Putin faktycznie wierzy, że armia rosyjska kontroluje Kupiańsk i ledwie wczoraj wyzwoliła Swiatohirsk… to być może i nie będzie potrzeby eskalować konfliktu czy mobilizować dodatkowych ludzi.
Jak jest, dowiemy się w najbliższym czasie.
___________________________________________________________
Zachęcam również do wspierania mojej niezależnej publicystyki, linki w pierwszym komentarzu. —->
Zostaw komentarz