Rano, nieoczekiwanie i podstępnie podczas śniadania moja żona powiedziała, pewnie nie wiesz jakie spustoszenie w organizmie czyni picie alkoholu?

Smakowity kęs z szynką z Biedronki stanął mi w gardle.
O… wychrypiałem przejęty.

Tak, tak, moja połowica ciągnęła myśl z wyraźną satysfakcją, po to pewnie aby mi zatruć cały dzień … najwyżej 50 gr. wódki dziennie.

Hm, zamyśliłem się głęboko, jak z tym piciem starszych osób jest?

Rozliczne bowiem badania przeprowadzone na ogólnej populacji (co by to nie miało znaczyć) wykazują, że umiarkowane spożycie alkoholu może chronić przed chorobami serca. Wykazały również niezbicie podpierając się statystyką, iż osoby pijące umiarkowanie i okazjonalnie miały niższy wskaźnik zgonów niż osoby, które nie przyjmowały alkoholu. Zadeklarowani abstynenci mieli najwyższe wskaźniki śmiertelności.

Najnowsze badania kliniczne przeprowadzone w renomowanych szpitalach uniwersyteckich wykazują iż, spożywanie piwa i wina chroni przed chorobą zakrzepowo-zatorową, ale tylko mężczyzn, i to tylko tych, którzy alkoholu nie nadużywają.

Uważa się, że umiarkowane spożycie alkoholu przynosi 30–40% redukcję ryzyka wystąpienia choroby niedokrwiennej serca.

Picie alkoholu (niezależnie od wieku) budzi wiele kontrowersji.

Z lektury literatury na ten temat można wnioskować, że największymi przeciwnikami picia w starszym wieku są psycholodzy. To oni, zatrudnieni w różnorodnych instytucjach, powołanych do walki z uzależnieniami – formułują najbardziej na ten temat radykalne opinie. Sami z resztą nie przestrzegając ich w życiu prywatnym.

Szczególnymi purytanami w tym zakresie są też osoby, brylujące w mediach o poglądach lewicowych. Głoszą „0” tolerancji dla staruszek i staruszków, popijających wieczorem, dla nie tyle kurażu, co dla smaku paru kropli czegoś mocniejszego przed snem…

Znałem proszę państwa takiego, absolutnego abstynenta, przyjaźniłem się z nim nawet, pływałem razem z nim kajakiem. Stronił od kobiet i alkoholu, był wybitnym psychologiem klinicznym specjalizującym się w leczeniu alkoholików.

Jak przy ognisku na wodniackim szlaku raczyliśmy się winem, czy gorzałką, odwracał zgorszony głowę w grymasie potępienia. Nie pił, o ile podejrzewam też nie chędożył – zmarł nieprzyzwoicie młodo – zaraz po sześćdziesiątce.

Osoby o poglądach bardziej prawicowych, a przede wszystkim lekarze, którzy na co dzień spotykają się z przypadkami dziarskich staruszków i filuternych staruszek, którzy, które nie mają jeszcze dosyć życia i w szklance whisky, czy kieliszku wina smakują kwintesencję minionych lat – mają o senioralnym piciu bardziej wyrozumiałe zadanie. Bo przecież udowodniono naukowo, iż regularnie spożywające alkohol nicienie Caenorhabditis elegant są zdrowsze, większe i żyją nawet dwukrotnie dłużej niż ich trzeźwi koledzy.