W zasadzie na tym etapie stanu politycznego w Polsce oraz sytuacji w samym PiS odpowiedź jest prosta. PiS rozpada się i chyli ku upadkowi.
Niektórzy winią za to prezesa Kaczyńskiego, także ze środowiska tej partii. I w jakimś stopniu mają rację. To odnosi się do tego, że prezes otoczył się stałym wianuszkiem pochlebców, którzy nie dopuszczali do niego jakiejkolwiek złej wiadomości.
Nie był fatalny pomysł reformy struktur PiS, ale fatalnym pomysłem było ustanowienie pełnomocników popieranych przez partyjnych bonzów, którzy przez nich chcieli mieć wpływ na partyjne doły, a nie polityczne działanie na terenach im podległych. W efekcie mianowańcy tylko skorzystali, bo wszelkie próby reformy działania i oddziaływania PiS-u na społeczeństwo blokowali.
Ciekawe czy prezes Kaczyński przeprowadził taką analizę ilu z tych pełnomocników zostało posłami. Najgorsze w tym jest to, że PiS przez ich bierność stracił poparcie społeczne. Oni się uratowali.
Pomysł Kaczyńskiego, by wrócić do stanu sprzed zmiany struktur partyjnych i zarządzania nimi w oparciu o te 100 okręgów w niczym nie jest lepszy niż ich wprowadzenie. Bo powodem są ludzie. Jeśli na czele struktury wojewódzkiej staje – wierny, bierny, ale mierny poseł – były minister, do tego nie tyle przez jego wiek, ale przywiązanie do bycia tłustym kotem nie gwarantujący jakiejkolwiek zmiany na poziomie lokalnym, a podobnie w powiecie pełnomocnikiem od tzw. układania własnych list, bo przecież nie działania (poseł bojący się kontaktu z przeciwnikami), to można już obecnie powstającej koalicji rządzącej Sejmem gratulować zwycięstwa w kolejnych wyborach.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz