W Pużnikach z udziałem przedstawicieli średniego szczebla państwowego Polski i Ukrainy, odbył się realny pogrzeb 42 ofiar zbrodni ludobójstwa popełnionego przez ukraińskich nacjonalistów. Puźniki to dawna wieś w dzisiejszym obwodzie tarnopolskim, gdzie w nocy z 12 na 13 lutego 1945 r. ukraińscy nacjonaliści z UPA zamordowali około 200 Polaków. Głównym sprawcą tej zbrodni był Petro Chamczuk, który stał na czele sotni UPA Siry Wowky Chamczuk ani jego podkomendni nigdy nie ponieśli kary. Uroczystość pochowania odkrytych i zidentyfikowanych szczątków przeważnie kobiet i małych dzieci, była w przemówieniach okazją do stosowania niedopuszczalnej parareli ,iż krew pomordowanych niewinnych, bezbronnych ludzi wsiąkła w tę ziemię, jak współcześnie — wsiąka w nią krew żołnierzy walczących z Rosją. Aż mną zatrzęsło! Dlatego apeluję — zabierzmy stamtąd naszych zmarłych ! Przywieźmy ich do Polski. Nie ma sensu grzebać nieludzko pomordowanych — w grobach, w miejscach, czy pobliżu ich ekshumacji, kiedy w każdym nawet najmniejszym pasiołku , wzniesiony jest kurhan upamiętniający i sławiący ich morderców. W większych miejscowościach to są pomniki Bandery, Szuszkiewicza i innych, przy których co rusz zbierają się ludzie, krzycząc Sława Ukrainie, a czerwonoczarna flaga, wpisana jest już do regali państwowych. Odżałujmy w Polsce te kilkadziesiąt hektarów i na nich wyznaczmy miejsce ostatniego, a co najważniejsze — godnego spoczynku pomordowanych ofiar ukraińskiego nacjonalizmu. Oczyma wyobraźni widzę tę kresową nekropolię, jako sanktuarium narodowej pamięci.