List od jednego listonosza, który zarazem pyta: jak wygląda sytuacja z mobbingiem na waszych urzędach i czy ta patologia na Poczcie Polskiej jest w jakikolwiek sposób zwalczana?
PROCEDURY ANTYMOBBINGOWE
„Witam. Poczta chwali się swoimi procedurami antymobbingowymi chroniącymi pracowników. Mając jeszcze dostęp do forum dla pracowników PP, założyłem temat czy te procedury to HIT czy KIT? Co prawda nikt nie opowiedział na samym forum o swoich doświadczeniach, ale miałem wiadomość prywatną od jednego z listonoszy, że jego sprawa była przeciągana i zamieciona pod dywan. Kilku starych listonoszy też mi mówiło – nie walcz, bo i tak nic nie zdziałasz.
Sam swego czasu dałem się nabrać na przeniesienie na UP obsługujący miejscowości przy obwodnicy Bydgoszczy. Nie zdawałem sobie sprawy jaki jest tam burdel. Gdy miarka się przebrała zgłosiłem to zarówno dyrekcji jak i Solidarności oraz WZZPP, wszyscy mieli wyjebane. Przy okazji chciałem by mnie przeniesiono na jakiś normalny UP w Bydgoszczy. Z uwagi na brak reakcji zgłosiłem więc mobbing. Zarówno wymuszanie w dużej mierze nierozliczanych nadgodzin, jak również rzucanie mnie na rejony, których nie znałem, co nawet w sytuacji kowidowej były niemożliwe do obrobienia w 8 godzin ze względu na ogólne pojebanie adresowe tej okolicy i niemożność szybkiego znalezienia poszczególnych adresów.
Dodam, że w pierwszym przypadku musiałem pisać około 10 oświadczeń, dlaczego odmawiam wzięcia jeszcze większej ilości listów w rejon niż sobie przygotowałem, z czego 3 udało mi się zdobyć i przedstawić we wniosku mobbingowym. Natomiast w tym 2 przypadku od razu zaznaczyłem, że robię 8 godzin i reszta listów wraca, natomiast naczelniczka na zebraniach wysuwała głupie uwagi w stosunku do mnie, że wszyscy wynoszą całość rozbiórek (które znają) a ja nie. W odpowiedzi odrzucającej moje zgłoszenie napisano, że działania nie miały charakteru zamierzonego, celowego działania przeciwko mnie.
Dodam, że na UP było 12 rejonów, ale ze względu na przynoszone masowo zwolnienia przez część listonoszy średnio były 2 rozbiórki non stop, ale i 4 nie były niczym nadzwyczajnym. Naczelniczka natomiast wprowadzała burdel organizacyjny np co chwila zmieniając rozbiórki, co przy wspomnianym pojebaniu adresowym wydłużało czas pracy listonosza, czy też przy kumulacji listów wypisywano nieraz wszystkie, np. gdy miałem 350 poleconych a miałem tylko 1 zbiorowego klienta, reszta – indywidualne i przygotowałem sobie 270 + zwykłe by ogarnąć wszystko w ok 10-12 godzin, to wypisano mi wszystko w rejon, na tablet, co tylko rozwaliło mi dzień i nie byłem w stanie wynieść tego co sobie przygotowałem bo najpierw musiałem usunąć te chamsko dopisane co mi zajęło dość sporo czasu.
Jak to wygląda w waszym przypadku?
PS. Odpowiem z góry trollom które mogą pisać, że pewnie się za długo bujałem na rejonie. W jeden dzień, gdy musiałem pisać wspomniane debilne oświadczenie, miałem ponad 180 poleconych + zwykłe, z czego ponad 40 to zbiorówka, reszta indywidualne. Tego dnia był problem z systemem, wyszedłem dość późno w rejon. W każdym razie od czasu wyjścia do pełnego rozliczenia tej ilości listów zeszło mi 5 godzin.”
Autor: Listonosz Poczty Polskiej
Źródło: Listonosze PolskaListonosze Polska
Zostaw komentarz