Wiesław Rewerski wrzucił na FB wpis, że Polski Ład przypomina Polish Jokes. No, trochę przypomina. I nie mam pojęcia jak to się stało, że niegdysiejszy minister finansów (bardzo kompetentny), a dzisiejszy premier nie połapał się, że komplikowanie systemu podatkowego nigdy nie kończy się dobrze. Ani dla rządu, ani dla obywateli. I że przez taką komplikację może i tworzy się coś nowego, ale na pewno nie jest to ład, a raczej chaos. Powszechny.
Nie wiem dlaczego PiSowscy posłowie i senatorowie w ogóle nie zainteresowali się Nowym Ładem, kiedy jeszcze go opracowywano. Tylko jak już był, to zagłosowali „za”, bo co PiSowskie to bardzo dobre, albo nawet lepsze niż dobre.
Ale jeśli już trzeba było pogmerać w podatkach z zamiarem, aby dać coś biednym, a zabrać coś bogatym, to – na Boga! – nie w czasie światowej i krajowej inflacji. Bardzo miło jest dostać 30 złotych podwyżki emerytury, ale kiedy idzie się do sklepu i tylko przy jednych i nie wymyślnych, ale podstawowych zakupach te 30 złotych robi inflacyjne fruuu, to emeryta krew zalewa. Nawet jeśli w duszy PIS mu gra (grał).
A wystarczyło spytać przed wprowadzeniem Nowego Ładu byle księgowego. Każdy by powiedział, że z tym ładem cos jest nie halo.
Rząd przeprosił. Próbuje odkręcać pomyłki. Co wprowadza jeszcze więcej zamieszania. Czy powinny polecieć głowy? No pewnie, że powinny. Pytanie – czyje? Premiera? Ministra Finansów? Doradców – ekonomistów i finansistów? Durnych parlamentarzystów, którzy nacisnęli przycisk „jestem za”?
Jest mi bardzo przykro to powiedzieć, ale PIS zaczyna tracić kontakt z rzeczywistością. Nie wiem sama, ale może powrót pani Beaty Szydło byłby w tej chwili sensowny? Była trzeźwą kobietą, trzymającą się ziemi, a nie ulatująca w przestworza. Chyba dobrą – jak to kobiety – na czas choroby i finansowej mizerii.
A gdyby Mateusz Morawiecki powrócil do zajęcia, na którym się zna – czyli bycia ministrem finansów, może przegoniłby na cztery wiatry tych wszystkich urzędasów, którzy po jego odejściu psują własciwie wszystko, co zepsuć można i na dodatek przywrócił dobre stosunki, jakie w Ministerstwie Finansów za jego czasów panowały. A po jego odejściu zamieniły się w przedsionek piekła.
To takie uwagi emerytki, ale wciąż nie emerytowanej gospodyni domowej, zarządzającej domowym portfelem. Może i akurat w moim przypadku – jak napisał w swoim poscie Tomasz Badora – ani specjalnie dotkniętej Nowym Ładem, ale też nic a nic z niego nie mającej.
Fot. KPRM/premier.gov.pl
Autor: Jolanta Makowska
Absolwentka socjologii UW, doktorantka Instytutu Pedagogiki, dziennikarka i publicystka m.in. Twojego Dziecka, „Przegladu Katolickiego”, „Przegladu Tygodniowego”, „Listu do pani”, redaktorka „Wiadomości o Senacie”, autorka książek dla dzieci, ksiażek wspomnieniowych, varsawianów oraz wielu powieści obyczajowych.
Zostaw komentarz