Czyli wypieprzaj dziadu do Mar- a Lago.

To, że polska prawica, z Nawrockim na czele, wpatrzona w Trumpa przypomina psa gapiącego się w kość, jest faktem.
To nie tylko brak wyobraźni czy głupota, ale kompletny zanik instynktu samozachowawczego.
Zresztą nie tylko ona, miękiszonowaci przywódcy państw zrzeszonych w UE, także.
Jakby wszyscy szaleju się opili bełkocząc o strategicznym partnerstwie z USA i więzach sojuszniczych w NATO.

A zatem, niech przyjmą wreszcie do wiadomości, że Trump ich poszanowanie zasad i prawa międzynarodowego, ma w dupie.

Albowiem, można z dużą dozą prawdopodobieństwa powiedzieć, że chce on po swojemu podzielić świat na nowo.
I może nawet w tej sprawie dogada się z Putinem.
Powie mu, dam ci Ukrainę, ale ty nie wpieprzaj mi się w Grenlandii, Wenezueli, Iranie itd.

Ktoś powie, niemożliwe?
To zburzyłoby powojenny porządek świata.
Ano zburzyłoby i to nie po raz pierwszy.
Z konsekwencjami tego pierwszego, po I wojnie światowej, zmierza się dziś cały Bliski Wschód.

Jak Clemenceau z Lloydem George’m podzielili Bliski Wschód pomiędzy Wielką Brytanię i Francję?

Pierwszego grudnia tysiąc dziewięćset osiemnastego roku do siedziby premiera Wielkiej Brytanii w Londynie, Lloyda Georga przybył francuski premier Clemenceau by omówić, po wypędzeniu Osmanów, nowy podział Bliskiego Wschodu pomiędzy dwa imperia.

Rozmowa miała następujący przebieg.
Clemenceau zapytał na wstępie o czym mają dyskutować.
Georg odpowiedział:
– Mezopotamia i Palestyna
Powiedz mi czego chcesz – odrzekł na to Clemenceau.
– Chcę dostać Mosul
– Więc go dostaniesz- odparł Clemenceau. – Coś Jeszcze?
– Tak, chcę też Jerozolimę.
– Więc ją dostaniesz – ponownie odparł Clemenceau.

Oczywiście, sytuacja była wtedy diametralnie odmienna jak dziś, bo na Bliskim Wschodzie nie było jeszcze państw narodowych, ale bardziej tu się liczy logika rozumowania obu premierów w kwestii ustalania stref wpływów.

Nowy podział świata

Trump realizuje politykę ówczesnych imperiów kolonialnych, wydzielając ze światowego tortu, jak największy kawałek dla USA.
I myślę, że w tej sprawie byłby gotów pójść na jakiś kompromis z Putinem.
Kosztem suwerennych acz słabych państw.
To już nie groźba z jego strony, ale wielce prawdopodobny scenariusz.

Dlatego europejscy przywódcy muszą bardzo poważnie wziąć go pod uwagę.
Bo jeśli zostanie zrealizowany to całe to NATO będzie wart funta kłaków i zmieni się na gorsze polityka odstraszania Rosji przed jej apetytami na państwa Europy Wschodniej.
Zanim wszyscy obudzimy się z ręką w nocniku, trzeba Trumpowi powiedzieć twarde „NIE”.

Wypieprzaj dziadu do Mar -a – Lago.