Sondaż IBRIS dla Rzeczpospolitej, choć nieco inaczej skonstruowany niż głośny ostatnio obywatelski sondaż Kantara potwierdza trzy, cytując klasyka, „oczywiste oczywistości”:

1) Sojusz PL2050 i KP daje im, wprawdzie niewielką bo ledwie jednoprocentową, premię za jedność, na czym traci głównie KO. Cóż, zawsze powtarzam: lepiej późno, niż wcale.

2) Nawet przy trzech listach opozycji na lewo od PiS może ona zdobyć łącznie więcej mandatów niż PiS i Konfederacja razem wzięte. I szansa ta będzie jej najpewniej towarzyszyć aż do dnia wyborów, które rozstrzygną niezdecydowani. W tym sondażu jest ich rekordowo mało, bo ledwie 7 proc. W innych badaniach ta liczba oscyluje najczęściej w przedziale 10-14 proc., pozostając głównym celem działań, a zarazem zmorą wszystkich sztabów wyborczych.

Dlaczego zmorą?

Bo dotyczy głównie ludzi nie zainteresowanych polityką, do których nie tylko słabo dociera klasyczna partyjna propaganda, ale – z uwagi na swą stale rosnącą agresywność i prymitywizm – może wręcz wywołać u nich efekt odwrotny od zamierzonego.

3) Trzeba pamiętać, że wszelkie przeliczenia procentów poparcia na mandaty – w tym przypadku dokonane przez wyjątkowo dla mnie rzetelnego prof. Jarosława Flisa – są opatrzone kilkuprocentowym marginesem błędu, co przy tak niewielkich różnicach między blokiem „prawicy” (PiS+K) i „lewicy” (KO+PL2050/KO+NL) czyni szanse obu stron wyjątkowo wyrównanymi.

Podsumowując: piłka będzie w grze co najmniej do końcowego gwizdka w w dniu wyborów. Co najmniej, bo niestety wciąż wisi nad nami czarny scenariusz, który zdarza się po niektórych meczach, gdy niezadowolona z rezultatu część kibiców wkracza na boisko i próbuje go siłą zmienić.

Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.