To jest głównie dla mieszkańców gminy Wadowice, ale innym też się może przydać.

Ostatnio widziałem PSZOK-a w Tychach. Specjalnie tam podjechałem, by zobaczyć jak wygląda. Czyściutko, idealnie. Są na nim kontenery na odpady. I to w zasadzie byłoby wszystko na ten temat, gdyby nie takie aspekty, które akurat w przypadku Tychów, podobnie, jak i w kilku innych miejscach, w których te PSZOK-i widziałem, odróżniają zamiary władz samorząowych Wadowic i Frydrychowic od tego co opowiadają mieszkańcom i zamierzają im zrobić w związku z lokalizacją PSZOK-ów.

Oczywiście najlepiej to widać na zdjęciach.

W Tychach PSZOK jest umieszczony z dala od domów i terenów zielonych przeznaczonych do rekreacji – nikomu by nie przyszło do głowy, by go zlokalizować na terenach rolniczych, i tych wyżej wspomnianych.

Kontenery są olbrzymie – może to specyfika dużego miasta, albo też sposobu gromadzenia odpadów, by nazbyt często nie wywozić odpadów do utylizacji, bo to zwiększa koszty. Jednak trzeba to wziąć pod uwagę – te duże kontenery i dojazd dużych samochodów wywożących je. Gdyby przyjęto takie rozwiązanie w Wadowicach, to moim zdaniem zajmie to cały obszar przeznaczony na PSZOK-a. I jednocześnie jest to obszar ogrodzony, ale ogromny, a zbierają na nim wszystko.

Akurat byliśmy świadkami tego, jak ktoś przywiózł skoszoną trawę. Podjechał na wagę. Pani, która pracuje na PSZOk-u, zważyła ile tego było, bo za odbiór tego gość musiał zapłacić. Facet wrzucił to do odpowiedniego kontenera – trawa oczywiście była w szczelnie zawiązanych workach. Coś tam, jednak spadło, Pani pracująca na PSZOK-u od razu wzięła miotłe i to pozamiatała. Może to też specyfika tego PSZOK-a, bo porządek był idealny.

By było jasne – nadal uważam, że burmistrz Kaliński już podjął decyzję o umieszczeniu PSZOK-a w pobliżu Łazówki i jej nie zmieni. I to jest wyjątkowo głupia decyzja. Nawet dla tych, którzy będą tam potencjalnie odpady zawozili.

I nadal uważam, że PSZOK ani nie poprawi czystości w Wadowicach. Wystarczy przejść się po mieście – brud, syf, jakiego nawet za chłopca w czerwonych butach i miłośnika maryśki (o czym sam mówił) nigdy nie było. Nie zmieni też PSZOK kosztów odbioru śmieci od mieszkańców – on może nawet je zwiększyć, bo za obsługę trzeba zapłacić i mało jest prawdopodobne, by koszty tych nadzwyczajnych odpadów, które nikt nie zdążył prawidłowo oddać lub też nie ukrył (np. leki, jakieś odpady szkodliwe) w tradycyjnych miejscach odbioru odpadów.

Koszt tego – to moim zdaniem – będzie ok. kiludziesięciu tysięcy złotych. Chyba, że oczywiście cena za oddanie tych odpadów, dla tych którzy je przywiozą będzie odpowiednio wysoka. No, ale wtedy ich nie przywiozą i koło się zamyka.

Inna sprawa to koszty takiej inwestycji. Jak zobaczycie na zdjęciach – to przeżyjecie szok. Plac utwardzony asfalt, budka dla osoby pracującej, waga do zważenia przywiezionych odpadów, ogrodzenie, no i oczywiście kontenery.

Miejsce planowanych PSZOK-ów w Wadowicach i Frydrychowicach nie wymaga dostosowania drogi dojazdowej. Skąd więc takie koszty tej inwestycji?? Kto ma na tym zarobić?? Znajomi „królika”??

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.