Z Profesorem ZENDEROWSKIM spotkanie w Klubie Serbskim, na ul. Aleja Róż w Warszawie, nieplanowane, dwa dni temu. Nigdy z nim wcześniej nie rozmawiałem, ale jesteśmy znajomymi na Fb.

Gdy przechodził obok mojego stolika z grupą studentów, zacząłem się zastanawiać skąd go znam, czy to nie jakieś déjà vu. Pytam znajomych z klubu: czy to może być profesor Radosław Zenderowski. Nikt nic nie wiedział. Zaryzykowałem więc, podszedłem do niego, przeprosiłem, że przeszkadzam i gdy upewniłem się, że nie pomyliłem się, poprosiłem o wspólne zdjęcie „na ściance”. Profesor okazał się równym gościem, trochę nawet „popriczaliśmy” i wymieniliśmy wizytówki.

Lubię jego wpisy na Fb, jest według mnie tak samo „zakręcony” na punkcie Bałkanów, jak ja, za przeproszeniem. Zwiedza je m.in. z pozycji obiektów kolejowych. Nie sypia tam w luksusowych hotelach czy apartamentach tylko na dworcach kolejowych, w śpiworze. Czasami ma nawet pretensje do kolejarzy, że je zamykają na noc lub go z nich przepędzają.

To dobry pomysł na badania naukowe z dziedziny tożsamości narodowej, polityki etnicznej, kultury czy pogranicza. Potem jego prace naukowe są interdyscyplinarne. A ma ich na swoim koncie sporo.

Specjalizuje się w problemach Europy Środkowo-Południowej. Aktualnie jest dyrektorem Instytutu Nauk o Polityce i Administracji na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie i kierownikiem Katedry Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich. Jest doktorem habilitowanym, profesorem nadzwyczajnym. Pochodzi z Cieszyna.

Ale prof. Zenderowski ma jeszcze jedną ide’e fixe. Założył w Cieszynie w swoim ogródku „La Republicę Populorum della Capibara Grande”, eksterytorialną, mniemam, że niezależną od Rzeczpospolitej Polskiej i ogłosił się jej przewodniczącym. Ma swoją flagę. Już nawet nawiązał stosunki dyplomatyczne z kilkoma państwami.

Umówiliśmy się więc na oficjalne spotkanie na ten temat. Chciałbym się dowiedzieć, w jaki sposób ta Ludowa Republika Wielkiej Kapibary została utworzona: Czy w drodze cesji z rządem Morawieckiego i za zgodą prezydenta Dudy? Czy drogą ekspansji, jak to drzewiej bywało w Księstwie Cieszyńskim? Czy drogą kupna? A może otrzymał to terytorium od USA, jak Albańczycy Kosowo i Metochię?

Taki socjologiczno-administracyjny eksperyment w ramach mniemanologii bardzo mnie interesuje. Tym bardziej, że republika jest oddalona od moich niskopiennych o rzut beretem. Jakie ona może mieć zamiary na przyszłość i czy mogę się czuć u siebie bezpieczny?

Autor: Jerzy Wiśniewski
Magister nauk politycznych o specjalności dziennikarskiej. Absolwent Studiów Doktoranckich WNS Uniwersytetu Śląskiego. Ukończył również studia podyplomowe: dla dziennikarzy specjalizujących się w problematyce międzynarodowej oraz informatyczne specjalistyczne z zakresu animacja 3D i cyfrowej edycji wideo w grafice reklamowej. Jego zainteresowania badawcze dotyczą obszaru Bałkanów. Jest autorem hasła Albania w Encyklopedii „Świat w Przekroju” (Wiedza Powszechna 1991) oraz współautorem pierwszego i jedynego dotychczas w kraju „Słownika albańsko-polskiego i polsko-albańskiego” (Wiedza Powszechna 1992 i 2010). Wybrane publikacje naukowe: „Problem albański” w Kosowie i Metochii w latach 1918-1941 (Częstochowie 2007); Spór o prawo do terytorium Republiki Kosowa (Katowice 2011); Kapitał społeczny Kosowarów zagrożeniem dla wieloetnicznego Kosowa (Katowice 2012); Polityczne i kulturowe uwarunkowania w gospodarce Republiki Kosowa (Opole 2013). [17.11.2014]