Minister spraw wewnętrznych „koalicji 13 grudnia” na sali sejmowej do posłów opozycji: „Dzisiaj widzimy sceny, że banda prowokatorów rzuca kostkami brukowymi w polskich policjantów, a wy atakujecie polską policję.”

W internecie krąży filmik pokazujący jak taki samotny „prowokator” z flagą narodową spokojnie idzie ulicą. Nagle rzuca się na niego trójka umundurowanych policjantów, ciągnie go, rzuca na ziemię, obezwładnia. W zapale podjętej akcji policjanci depczą też flagę trzymaną przez powalonego „prowokatora”.

 

Przypomina się scena z 11 listopada 2011 roku podczas Marszu Niepodległości. Policjant najpierw użył gazu, a następnie kopał po głowie demonstranta, który nie wykazywał żadnych agresywnych zachowań ani nie stawiał oporu. Funkcjonariusza, który w momencie zdarzenia nie miał na sobie munduru policjanta nagrali świadkowie zajścia i upublicznili w internecie.
W 2013 roku wyrokiem warszawskiego sądu rejonowego awanturnik funkcjonariusz otrzymał karę półtora roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Ponadto zakaz wykonywania zawodu policjanta przez 8 lat.

Różnica taka, że w 2011 roku był jeden funkcjonariusz i do tego po cywilnemu, teraz trzech i w mundurach. Minister musi mieć jakąś wiedzę wojskową, wie, że według zasad sztuki wojennej skuteczny atak wymaga użycia przewagi jak 3 do 1. Minister spraw wewnętrznych w 2011 r. najwyraźniej takiej wiedzy nie miał nic więc dziwnego, że teraz dano go na resort kultury.

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.