Dzień zaduszny, wspomnienie zmarłych. Pozwólcie, że przypomnę wybitnego naukowca, który jest zbyt mało znany w stosunku do swoich zasług dla Polski i świata.
Profesor Hilary Koprowski.
Polak pochodzenia żydowskiego, lekarz i jednocześnie muzyk. W 1939 roku znajomi muzycy załatwili mu wyjazd do Włoch. Stamtąd wyjechał do USA. Do końca życia zmagał się z poczuciem winy, że opuścił ojczyznę zamiast walczyć o jej wolności. Ale Opatrzność miała w tym swój plan. Nie wiadomo, czy udałoby mu się przeżyć wojnę w Polsce. Tymczasem dał nam po wojnie niewyobrażalnie dużo dobra.
Koprowski był twórcą pierwszej szczepionki przeciwko polio (choroba Heinego-Medina). Straszna choroba, kosiła na całym świecie dzieci tysiącami. Pewnie słyszeliście, jakie ma skutki? Zgony, trwałe kalectwa (paraliże), niektóre dzieci musiały całe życie spędzić nieruchomo w żelaznych płucach (maszynach wspomagających oddychanie). U części chorych po 20-30 latach występuje poważny zespół poporażenny. Słowem – koszmarna choroba.
W 1959 roku epidemia polio szalała w Polsce. Koprowski wyprosił w firmie farmaceutycznej, która produkowała szczepionki przez niego opracowane, aby ta podarowała Polsce 9 milionów (!) dawek. Dzięki temu jeszcze tego samego roku epidemia wyhamowała, a dwa lata później całkowicie wygasła.
Komuniści nie bardzo chcieli uhonorować Koprowskiego, no bo jak to? Pracuje dla wrogich imperialistów amerykańskich, dar z USA, nie dałoby się tego “sprzedać” propagandowo.
Odznaczenia dostał dopiero od Prezydentów RP Lecha Kaczyńskiego i – niestety pośmiertnie, Order Orła Białego – od Andrzeja Dudy.
I kilka lat temu władze Warszawy pod wpływem nacisków społecznych (sama podpisywałam petycję) nazwała imieniem Hilarego Koprowskiego małą błotnistą uliczkę przy Areszcie Śledczym na Służewcu. Tymczasem Koprowski powinien mieć w każdym większym mieście swój pomnik lub ulicę.
Niech odpoczywa w pokoju.
Zostaw komentarz