Tusk lubi mówić o standardach. O wartościach. O „nowej jakości”. Problem w tym, że te słowa brzmią najgłośniej właśnie tam, gdzie rzeczywistość zaczyna skrzypieć i tam gdzie najwięcej pedofili, zoofili i łapówkarzy.
Dziś mamy sprawę, którą prowadzi Prokuratura Europejska kierowana przez Laura Kövesi. Jest wniosek o uchylenie immunitetu poselskiego posłowi Wojciechowi Królowi z Koalicji Obywatelskiej. Są działania służb, w tym Centralnego Biura Antykorupcyjnegi. Są już zatrzymania i zarzuty dla części osób.
To są fakty.
Tymczasem ,,platfusy” ciągle mówią o„standardach europejskich”, o wyższej kulturze politycznej, o konieczności rozliczania innych. O tym, że ich środowisko jest gwarantem przejrzystości.
I nagle pojawia się śledztwo dotyczące publicznych pieniędzy. Mechanizmy, które znamy aż za dobrze: dostęp do informacji, wpływ na przetargi, podejrzenia nieuczciwych korzyści. Czyli dokładnie to, co miało być domeną „tych złych”.
Nie chodzi o to, by dziś wydawać wyroki. Od tego są sądy, nie felietoniści. Chodzi o coś bardziej podstawowego.
O konsekwencję.
Jeśli ktoś buduje swoją pozycję na moralnej wyższości, to w momencie próby musi przyjąć dokładnie te same kryteria, które wcześniej stosował wobec innych. Bez wyjątków. Bez tłumaczeń, że „to skomplikowane”. Bez nagłego odkrycia, że procedury jednak wymagają czasu.
Bo standardy, które działają tylko wobec przeciwników, nie są żadnymi standardami. Są narzędziem politycznym.
I to jest sedno tej historii.
Nie to, czy jedna sprawa okaże się winą konkretnej osoby. Tylko to, czy cały system polityczny jest w stanie znieść sytuację, w której lustro zostaje odwrócone.
Bo wtedy kończą się slogany. Zostaje rzeczywistość, a w niej widać, że takiego politycznego bagna to w Polsce jeszcze nie było.

Zostaw komentarz