Doskwierający nam wszystkim już od roku koronaświrus uczynił w naszym żywocie różnorakie zmiany. Rygory sanitarne i związane z tym zakazy przemieszczania się, które dodatkowo po Świętach Bożego Narodzenia mają ulec zaostrzeniu zaburzają nasze dotychczasowe postrzeganie świata. Wprawdzie nie eremickie, ale jednak znaczące odizolowania od kręgu przyjaciół, znajomych czy współpracowników (praca zdalna) dokonują przewartościowań psychologicznych, kulturowych, czy też związanych z rekreacją względnie uprawianiem sportów. W konsekwencji będąc poniekąd „aresztowani” w domowych pieleszach zdecydowanie więcej czasu niż onegdaj poświęcamy spozieraniu w telewizyjny lub komputerowy ekran. Czynimy niejednokrotnie tenże „wysiłek” dla tzw. zabicia czasu, albo też – co chwalebne – celem percepcji potrzebnych informacji nie tylko wynikających z uprawiania ogródka dziennikarskiego.

Skutkiem takowej temporalnej zmiany w naszym życiu jest również ubogacanie naszej wiedzy o intrygującej kreacji np. nowych ludycznych powiedzonek.

Niezwykłą ostatnio karierę w stosunkach towarzyskich robi biorąc pod uwagę zaistniałe kanalizacyjne i fekalne zjawiska powiedzonko:

kręci się jak Czaskowski w przeręblu.

Chyba nie istnieje żadna okoliczność, która uzasadniałaby szersze wyjaśnienia w tym zakresie, albowiem znaczący dyskomfort związany z tym modernym zjawiskiem osobiście doznała nie byle jaka osobowość, bowiem chodzi o personę Krysi Jandy stwierdzającej, że od dłuższego czasu gówno leje się jej na głowę.

Trafność tego powiedzonka powoduje, że jest ono „paciorkowato” i w bardzo szybkim tempie przekazywane (bliskie kontakty słowne – zabronione) odbiorcom utechnicznionym traktem, czyli komórkami i temu podobne.

Jakaż zatem skrywa się w powyższym powiedzonku tzw. mądrość ludowa, że aż stało się ono zwrotem częstokroć powielanym nawet na cwelebryckich saloonach?

Sprawa jest, jak to z ludyzmem bywa, niezwykle prosta. I to jak budowa cepa, który to swoisty przyrząd do wkładania niektórym mądrości do czerepów winien być wszystkim znany.

Koniunkcyjnie możemy w tym miejscu przywołać także inne nomem omen proste narzędzie w postaci deski (prosta lub płaska). Jej zwolennikiem stosowania, ba nawet apologetą jest pewien dziwoląg pt. BREDZISŁAW, który zapewne bywał i jest częstokroć metodą walenia w łeb przywracany do pionu przez swoją wiotką w talii połowicę. ;)

Metoda stosowana przez tę grację – co oczywiste skorelowana jest familiarnie z profesją jej rodziców realizowaną dla PRL-u w chwalebnej służbie SB.

Teściowie BREDZISŁAWA, zgodnie z aktami IPN Hana Rojer, która podczas okupacji zmieniła nazwisko na Józefa Deptuła oraz Jan Dziadzia – to funkcjonariusze Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a później MSW.

W trakcie czystek antysemickich w wykonaniu obergnoma tow. WIESŁAWA zwolnieni zostali z komunistycznego ministerstwa odpowiedzialnego za masowe krwawe represje na Polakach, ale… pozostali działaczami PZPR.

Wielce wymowna i zastanawiająca proweniencja – nieprawdaż ????

Słynny medyk z Budy Ruskiej zaleca takoż inną znakomitą terapię, a mianowicie częste stosowanie lewatywy, ale bez obecności w pobliżu rolki papieru toaletowego.

To taka przywara lemingowego elektoratu potwierdzona również wymownie ostatnio, gdy szambolan Czaskowski jako pretendent do wysokiego stolca nie zaprzeczył, że jego babula i matula takoż jako TW miewały daleko idącą inklinację do zbrodniczej organizacji jaką przecież była SB. Nie przeszkadza jak widać temu elektoratowi istnienie „czarnych plam” (raczej czerwonych) w życiorysach hołubionych przez nich idoli z wyjątkiem być jedynie osoby KACZORA DONALDA, który z kretesem przegrał z Lechem Kaczyńskim wyścig do prezydenckiego fotela, gdyż wyszło na jaw, że jego dziadek służył w Werhmachcie.

Zdumiewające są zatem szeroko rozpostarte „służbistowskie” oddziaływania na lemingów, którzy wolą nie spozierać w zwierciadło, aby w nim nie dostrzec osobnika o qrewskim obliczu, który wybiera podobneż istoty.

Niezaprzeczalnym primus inter pares wśród osobników (osobniczek także, tego pilnuje tow. S. Spurek) do których należy szczególne zainteresowanie się zawartością ludycznego przerębla jest przekomiczny cymbał i klaun z brukselki.

Jako zapomniany, ówdziej piastujący premierowski w RP stolec zgorzkniały gnom częstokroć cedzi swoje rzekomo tweeterskie „złote myśli” odnoszące się do zawirowań politycznych.

Swoje tweety podlewa szerokim strumieniem lejących się jadem i trucizną przeinaczeń, inwektyw, bredni i paszkwili. Widać – inaczej tenże kootas nie potrafi. Internauci z wielkim sukcesem przypominają mu identyczne zjawiska do których ten parszywiec odnosił się dawniej, a jak obecnie. Co oczywiste doznawszy jak widać głębokiej demencji przeciwstawnie komentuje np. strzelanie do górników, interwencje policji, czy możność stosowania prawa weta wobec UE. Po prostu dewiant – i to słowo najłagodniejsze w tym klinicznym przypadku.

W dalszej kolejności w tej interesującej konkurencji należy przyznać BORYSŁAWOWI. Na dziennikarskie dociekliwe pytania o jego hipokryzyjne odniesienie się do pobierania przez jego ślubną Kaśkę wynagrodzenia z paskudnej pisowskiej, reżimowej TVP Katowice dokonuje personalnej z Czaskowskim zamiany w przerębli. Podobnież chętnie się w takowej sytuacji pozycjonuje w kwestii posiadania opinii eksperckiej o super bezpiecznych wyborach w okresie jesiennym, a nie w czasie jakim miały miejsce.

BORYSŁAW ustawicznie lokalizując swoje funkcjonowanie w okolicach przerębli komentuje z pozycji ubermenscha wszelakie zdarzenia przypisując sobie w komiczny wręcz sposób np. prerogatywy Trybunału Konstytucyjnego, czy też omnipotencyjnej osoby posiadającej prawo jako lemingowy fuhrer (z germańska – przewodnik) do obsady ministerialnej, czy też prominentnych stanowisk w spółkach Skarbu Państwa. Ten uzurpator częstokroć ultymatywnie kieruje pod adresem Prezydenta czy Premiera żądania, strojąc przy tym butne, a zarazem komedianckie miny. Żądać to ty sobie możesz od swojej Kaśki BORYSŁAWIE podania nocnika, w którym unurzasz często swoją górną kończynę.

Do zaznania swoistej przyjemności wodnej lodowatej kąpieli w towarzystwie w/w osobników pretendują usilnie takie również osobniki z grona lemingów jak np. Qrwiński, Tomczyk, Neumann, Sikorka, czy słynny kopertowiec T. Grodzki.

Z czeredy neokomuchów trudno nawet kogokolwiek wyeliminować, bowiem ich podłe życiorysy z charakterystyczną sowiecką onucą ugarderobione wyłącznie zasługują na alokację w przeręblu. Rzecz jasna na czele z tow. krzaczastym, który walcząc o wolność i praworządność już w 1983r wstąpił uroczyście i zamaszyście w szeregi bandyckiej szajki pt. PZPR.

Po tychże najzasłużniejszych w/w osobnikach; w kolejce niestety; do przerębla ustawić się muszą tow. Komiśniak (ksywa Tygrys), Kasztelan (ksywa HETMAN), czy biedronka z uśmieszkiem, a nawet wespół zespół z nimi Romek Polański.

Unikając jak Bezelbub święconej wody zarzutu mizogonizmu należy także umożliwić korzystanie z lodowatej, fekalnej kąpieli w przeręblu babolom z cyklu lamparcica, środula, rosa schlezwig holstein, szynszyl, czy p******a pizdziewicz…….. etc…… etc….

Ileż to ciekawych myśli, kreacji personalnych koligacji, koterii, klik czy kast związanych jest aktualnie immanentnie z wszechogarniającym świrusem, który już odcisnął wyraźne piętno na życiu społecznym całego globu.

Może być to signum temporis zbliżającego się końca świata, jednak postarajmy się, aby co najmniej przez jeszcze jedno millenium tenże znak stał się wyłącznie fantasmagorią.

Pozytywne nastawienie pacjenta w trakcie nawet ciężkiej i długotrwałej rekonwalescencji; to wręcz połowa sukcesu i znakomity prognostyk na ostateczną sanację.

Pesymizm w zwalczaniu naszej światowej dolegliwości w postaci świrusa to po prostu woda (nieświęcona !!) na młyn Belzebuba. Po odniesionej victorii na tym odcinku wzmocnieni wynikiem tej batalii z łatwością pokonamy wszelkie inne sorosowe dewiacje, aktualnie natarczywie współtowarzyszące jako nowotworowa narośl.

Tertium non datur. Albo victoria, albo finis coronat opus, czyli bye, bye nasz padole łez.

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

20.12 2020

fot. pixabay