Jak „wszyscy wiedzą” survival i tematy pokrewne są moją pasją od bardzo dawna i nie bez powodu tworzę zachowani.pl, ale kiedy słyszę o plecaku ucieczkowym/ewakuacyjnym oraz przygotowaniu na 72h, to śmiech mnie ogarnia.

Nie dlatego, że to jest złe czy głupie, ale dlatego, że przyda się to zaledwie niewielkiemu procentowi ludzi w kraju.

Te „wszystkie” filmiki o plecakach ewakuacyjnych wydają się, że są robione przez samotnych mężczyzn, facetów po rozwodzie, a nie poważnych ojców rodzin, którzy biorą odpowiedzialność za los nie tylko swój, ale dzieci, żony, rodziców swoich, rodziców żony, siostry, brata, wśród których może być osoba niepełnpsrawna itp.
Nawet za zwierzęta, które dana osoba chce chronić (domowe czy hodowlane).

Dla mnie wrogiem jest każdy kto zechce „wyciągnąć mnie z domu” czy do niego „wtargnąć”. Może to być ruski wojak czy polski katolik, bez znaczenia.

Gdzie ma się ewakuować taka Warszawa, Kraków, Rzeszów, Łódź, …

Mogą opuszczać miasta ci, którzy mają gdzie się udać i są wystarczająco sprawni.
Gdzie jest powiedziane, że nie będzie silnych mrozów?

Jeżeli zwykli ludzie w bezpiecznych miejscach nie przyjmą uciekinierów pod swój dach, nie ogrzeją i nie nakarmią, to lepiej trzymać się swojego domu (póki w nim jest ciepło, nie lecą na niego bomby i nie gwałcą obok ruskie sąsiadów).

Radzę zwrócić jednak uwagę na to, że ludzie są skłonni pomagać innym/obcym tylko w sytuacji, kiedy sami nie czują się na tyle zagrożeni, aby pozamykać drzwi i lodówkę w obawie, że im zabraknie.

Autor: Diario