I tak nie zmienię pieca na inny. W tym roku po miesiącu starań udało mi się kupić węgiel w sklepie internetowym PGG poniżej 1 tys. za tonę.

Szczęściarz, jak powiedziała o mnie pani zajmująca się transportem węgla ze Śląska od wielu lat. Tyle szczęścia nie mają inne osoby, które cały czas starają się zdobyć węgiel na nadchodzący sezon grzewczy.

Mam całkiem mocną i sprawnie działającą instalację fotowoltaiczną, ale i tak nie zmienię pieca na inny.

Nie wiem czy sytuacja z dostępnością węgla w najbliższych latach ulegnie poprawie, ale wiem, że w razie większego kryzysu, a może i wojny tylko on będzie mógł zapewnić ciepło mojej rodzinie. Jak będzie źle, to można wrzucić do niego ten wyśmiewany chrust.

Mam w domu jeszcze dwa sprawne kuchenne piece kaflowe, którymi można ogrzać kilka pomieszczeń i upiec własny chleb. Dodatkowo koza w pomieszczeniu gdzie można pracować i spać oraz nowoczesny piecyk rakietowy na którym można przy bardzo niewielkiej ilości drewna przygotować posiłek stanowią dodatkowe zabezpieczenie gospodarstwa domowego.

Pomimo zapewnień rządu nie ma pewności czy dostawy prądu czy gazu będą nieprzerwane i w wystarczającej ilości. I mówimy tu o sytuacji w której nie toczy się wojna na naszym terytorium.

Co jeżeli to się zmieni?

Uszkodzenie instalacji czy magazynów z gazem wydaje się banalne. Tak samo elektrowni węglowych. Atak rakietowy, sabotaż. Gaz obecnie transportowany jest do nas z daleka i przerwanie tych dostaw nie wydaje się czymś niemożliwym i trudnym. Węgiel musi nieustannie być wydobywany i transportowany do elektrowni.

Ten „stary” piec jeszcze z instalacją grawitacyjną pomimo wszystko zostanie ze mną na lata. Jak każą mi go usunąć urzędnicy, to zarejestruję w domu muzeum.
Mówi się już o panice związanej z zapewnieniem ogrzewania na zbliżającą się jesień i zimę.

Nie oszukujmy się, że zaczęli panikować najbardziej świadomi i zaradni, osoby prowadzące jakiś biznes, który zużywa dużo energii. Pozostali wypierają problem lub żyją w przekonaniu, że ich to nie dotyczy. Spółdzielnia mieszkaniowa, firma grzewcza, urzędnicy z pewnością zadbają o to aby w ich domach było „jak zawsze”?

Nie wiem czy to przekonanie jest słuszne, ale z pewnością jeżeli się mylą, to oni tej zimy będą cierpieć najbardziej. Trudno będzie poradzić sobie w bloku, kamienicy gdzie nie ma żadnej alternatywy aby się ogrzać. Można próbować to robić grzejnikiem elektrycznym, ale pod warunkiem, że nie będzie przerw w dostawie prądu i jego cena będzie racjonalna, akceptowalna dla danej rodziny.

Stary piec zostaje w domu. Instalacja grzewcza grawitacyjna nie potrzebuje prądu. Może to nie jest trendy, ale nadal „najpewniejsze”, że tyłek nam nie zamarznie.

Autor: Diario