Patrzę na polską scenę polityczną, słucham kolejnych deklaracji, propozycji i politycznych recept na rozwiązanie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. I muszę powiedzieć, że tym razem nie mogę się zgodzić z Mateuszem Morawieckim i środowiskiem Rozwoju Plus, jak również z Konfederacją.
Nie rozumiem, dlaczego odpowiedzią na wydarzenia w Trybunale ma być tak zwany reset konstytucyjny.

Jaki reset? Z kim? Na jakich zasadach? Z przestępcami?

Mamy sytuację, w której doszło do siłowego, bezprawnego przejęcia kontroli nad jedną z najważniejszych instytucji konstytucyjnych państwa. Podważono pozycję prezesa Trybunału Bogdana Święczkowskiego, a kierowanie instytucją powierzono osobie, bez podstawy prawnej.To zamach stanu.

I teraz mamy usiąść do stołu, ogłosić reset, rozdzielić odpowiedzialność po równo i rozpocząć wszystko od nowa?
Nie! Państwo prawa nie może funkcjonować na zasadzie: najpierw siłowo przejmujemy instytucję, potem negocjujemy warunki z bandziorami, a na końcu wszyscy udają, że nic się nie stało.

Rozumiem potrzebę naprawy Trybunału Konstytucyjnego. Rozumiem, że wieloletni konflikt doprowadził do kryzysu zaufania do tej instytucji. Można dyskutować o nowych zasadach wyboru sędziów, większości wymaganej do ich powoływania, kadencjach i zabezpieczeniach przed upartyjnieniem Trybunału.

Ale nie wolno stawiać znaku równości między reformą instytucji a rozliczeniem działań, którey naruszyły Konstytucję.To są dwie różne sprawy.Jeżeli ktoś przekracza prawo, nie może później otrzymać politycznej amnestii w zamian za udział w nowym układzie. Najpierw trzeba ustalić winnych, kto podejmował decyzje, kto złamał prawo. Odpowiedzialność musi zostać wyjaśniona, a nie rozmyta przy politycznym stole.

Tego oczekiwałbym od środowiska, które ch odbudowywać państwo prawa. Nie wystarczy zaproponować nowy model Trybunału. Trzeba jeszcze jasno powiedzieć, że Konstytucja nie jest przedmiotem politycznego targu, a bezprawie nie może być początkiem negocjacji.
Naprawa Trybunału? Tak.
Nowe, uczciwe zasady? Tak.
Rozliczenie odpowiedzialności za działania naruszające prawo? Bezwzględnie tak.Zero pobłażania dla przestępców i bandziorów od Tuska.

Prawo przewiduje konkretne mechanizmy odpowiedzialności. Artykuł 198 Konstytucji RP ustanawia odpowiedzialność konstytucyjną przed Trybunałem Stanu między innymi premiera i członków Rady Ministrów za naruszenie Konstytucji lub ustaw w związku z pełnioną funkcją. Artykuł 156 przewiduje odpowiedzialność członków rządu także za przestępstwa popełnione w związku z zajmowanym stanowiskiem.

Jest również artykuł 127 Kodeksu karnego, dotyczący zamachu stanu. Przewiduje on za czyn określony w tym przepisie karę od 10 lat pozbawienia wolności do dożywocia.Z przestępcami się nie negocjonuje.