#SubiektywnyCiemnogród
Porozmawiajmy o SAFE bez emocji. Zacznijmy od początku, czyli od pieniędzy bo bez nich nie da się zbudować silnej armii.
Polska planuje przeznaczyć na obronność łącznie ok. 1,9 biliona złotych (1 900 mld zł) w latach 2025–2035, kwota nie obejmują tzw. SAFE.
Modernizacja techniczna: Według szacunków PKO BP, same zakupy sprzętu wojskowego do 2035 roku pochłoną ponad 640 mld zł. Starsze plany (PMT 2021–2035) zakładały kwotę 524 mld zł, jednak zostały one zrewidowane w górę.
Koszty utrzymania: Poza samym zakupem uzbrojenia, dodatkowe 1,23 biliona złotych ma zostać przeznaczone na serwis, infrastrukturę oraz utrzymanie nowego sprzętu.
Dynamika roczna: W najbliższych latach wydatki mają oscylować wokół 4,7–4,8% PKB. Przykładowo, na rok 2026 zaplanowano rekordowe 201 mld zł.
Warto zaznaczyć, że kwota 1,9 bln zł to suma wszystkich nakładów obronnych (budżet MON + Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych), która ma stanowić ogromny impuls dla gospodarki, ale i wyzwanie dla stabilności finansów publicznych.
Co zatem z SAFE?
Rząd oraz zwolennicy programu argumentują, że:
Tańszy pieniądz: Pożyczki z SAFE są niskooprocentowane (ok. 3,3%), co jest znacznie korzystniejsze niż zaciąganie długu na rynkach komercyjnych.
Skala finansowania: Polska może zyskać blisko 44 mld euro (ok. 200 mld zł) na modernizację armii.
Wsparcie polskiego przemysłu: Ponad 80% środków ma trafić do polskich zakładów zbrojeniowych, co napędzi krajową gospodarkę.
Bezpieczeństwo granic: Środki mają sfinansować sprzęt realnie chroniący wschodnią flankę NATO i granice UE.
Jakie są argumenty przeciw?
Krytycy (m.in. politycy opozycji i niektórzy eksperci) wskazują na ryzyka:
Utrata suwerenności: Pojawiają się głosy, że wspólne unijne finansowanie może wiązać się z politycznym naciskiem z Brukseli na polską politykę obronną.
Dalsze zadłużanie: Część polityków, m.in. Krzysztof Bosak, ostrzega, że SAFE to „KPO na sterydach” – pożyczka zaciągana w pośpiechu, która może utrudnić realizację długofalowych celów strategicznych.
Kontrowersje wokół „oszustwa”: Niektórzy byli wiceministrowie obrony nazywają fundusz „jednym wielkim oszustwem”, podważając realne korzyści finansowe w stosunku do kosztów politycznych.
Podsumowując: SAFE jest postrzegany jako niezbędne narzędzie do sfinansowania gigantycznej modernizacji armii, bez którego budżet państwa mógłby nie udźwignąć tempa zakupów. Jednocześnie budzi on obawy o koszty obsługi długu i stopień uzależnienia polskiej obronności od decyzji na szczeblu unijnym.
Takie są cyfry, takie są fakty. A moim zdaniem. Wszyscy eksperci mówią o uzyskaniu realnych potrzebach bezpieczeństwa do 5-10 lat, SAFE to perspektywa 45 lat. Druga sprawa, trzeba powiedzieć, że przesłodzona herbata nie smakuje a przeinwestowanie kończy się bankructwem. Czas powiedzieć STOP, musi być jakiś dopuszczalny pułap zadłużania, bo inaczej nasze dzieci i wnuki będą nas za 45 lat przeklinać. Chyba, że nasz rząd chce zrobić podmiankę i środki z SAFE wkomponować w aktualne wydatki na obronność a kwoty wcześniej zaplanowane (około 200 miliardów) wycofać i wpuścić do budżetu państwa, aby ratować budżet przed deficytem, pamiętajmy wybory do Sejmu i Senatu są w 2027 roku!!!
Jakby nie liczyć, za 45 lat (jeżeli będę żył :)) stuknie mi 101 lat, jest szansa że będe głuchy i nic nie pamiętał o SAFE.

Pożyczka, która może być dawana lub zabierana, bo tak uzna urzędnik Komisji Europejskiej. Oczywiście spłacać będzie trzeba i tak. Kto chce taką pożyczkę w Banku, bez zasad dla kredytobiorcy !!!! Po KPO (które popierałem), wiarygodność UE spadła z racji finansowych nacisków/szantażu na państwa członkowskie.

.
Autor: Andrzej Maciejewski
Polski polityk, politolog, samorządowiec i dziennikarz, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz