Cała batalia o SAFE ma wymiar polityczny i ekonomiczny. Z punktu widzenia ekonomicznego jest jasne, że lepszym i to zdecydowanie jest propozycja prezydenta Nawrockiego i prezesa Glapińskiego. Co najmniej trzy korzyści:
– brak konsekwencji w postaci oprocentowania
– faktyczne przeznaczenie środków na polskie zbrojenia
– nieuzależnianie się od wahań kursowych – pożyczka z EU-SAFE, t pożyczka w euro. A jak wiemy z doświadczeń indeksowanych kredytów frankowych, to samobójstwo dla budżetu państwa.

Ale w tej propozycji prezydencko-prezesowej (Glapiński) jest pewien polityczny haczyk. Jeśli NBP dysponuje takimi rezerwami, to aż prosi się, by je wykorzystać dla polskiej gospodarki. Można to było zrobić już za PiS-u.

Problem w tym, że Morawiecki znalazł inny sposób na pozorne obejście progu zadłużenia państwa. Wydatki zostały inaczej zaksięgowane. Tą ścieżką nie może pójść Tusk i jego kamaryla. No bo ona już jest zamknięta.

Dlatego Kosiniak-Kamysz proponuje by oba źródła bieżącego finansowania zbrojeniówki (czytaj: gospodarki) wykorzystać.
I to jest gambit tuskowej ekipy.

Co może prezydent? przygotować ustawę wykorzystania tych rezerw z NPB, ale wykorzystanie obwarować konkretnymi uwarunkowaniami.