PiS grało o władzę i przegrało. Nie o Polskę jej chodziło, nie o dobro wspólne, ale o władzę jako cel sam w sobie.

Przegrana, z którą trudno się pogodzić Kaczyńskiemu, jego pretorianom i elektoratowi zrodziła potrzebę ucieczki w krainę schorowanej wyobraźni po to by – jak pisze ks. prof. Józef Tischner – w książce pod tym samym tytułem – „zadośćuczynić swym najtajniejszym bólom” i ponownie po nią sięgnąć odwołując się do utajnionych lęków oraz wywołując nowe, czego jesteśmy teraz świadkami.

Lęk przed innością

Dla Kaczyńskiego i jego partii, Inny to Obcy, którego należy się zarówno bać jak i zwalczać. Dlatego buduje negatywny stereotyp Innego.
To imigranci z Bliskiego Wschodu. Przenoszący choroby, gwałcący kobiety, których Jan Pietrzak, bard PiS chce umieścić w barakach byłych obozów koncentracyjnych. Odrażający, brudni, źli. Tak ich w skrócie przedstawiają politycy tego ugrupowania podczas rozpoczętego niedawno, objazdu po kraju.

To przedstawiciele LGTB będący nie ludźmi, ale jak wyraził się prezydent Duda – „ideologią” narzucaną Polsce przez zgniły Zachód. Skłonni – zdaniem PiS – do pedofilii oraz do deprawowania dzieci i młodzieży.

To także Niemcy, uosobieni przez Donalda Tuska, którzy tylko czyhają by zrobić z Polski kolejny land, a z Polaków, niewolników.

To nic, że owe stereotypy są oderwane od rzeczywistości. Ba, są wierutnym kłamstwem i produktem chorej wyobraźni Zjednoczonej Prawicy. W niektórych grupach społecznych padają jednak na podatny grunt mniej lub bardziej uświadomionego lęku przed Innym.

Instrumentalizacja wiary i Kościoła

W swoje dążenie do władzy i jej utrzymanie PiS od samego początku wciągało Kościół Katolicki. Bo dla jej „schorowanej wyobraźni” – jest instytucją legitymizującą tych „dobrych katolików” czyli PiS i jej elektorat oraz delegitymizującą „złych katolików” czyli całą resztę. PiS wspierało Kościół finansowo, zwłaszcza organizacje ojca Rydzyka. Chwaliło, kadziło i pomagało jak tylko mogło. Politycy PiS bywali wszędzie tam, gdzie biskupi i Rydzyk mogli spojrzeć na nich łaskawym okiem. A jak trzeba było to i zaśpiewali i zatańczyli. I gdyby tak spróbować zdefiniować ten Kościół to okazało by się, że on wcale nie jest powszechny lecz partyjny. Kościół ideologii religijnej skłonnej do moralnych potępień, a nie łaski. Kościół inny niż Kościół „otwarty”, „liberałów” , „żydomasonów” . „Inny” znaczy nie tylko „odrębny” , ale i „lepszy”. Ten kto jest poza nim, nie dostąpi zbawienia i będzie potępiony. Nie na Sądzie Ostatecznym, ale już tu na ziemi. Przez Kaczyńskiego oraz jego wiernych hunwejbinów.

Gdyby mnie ktoś zapytał czy Kaczyński jest fanatykiem to bym się zawahał z potwierdzeniem. Bo fanatyk, choć groźny, w coś wierzy. Coś gotów poświęcić na ołtarzy sprawy. Życie, karierę, zdrowie.

Kaczyński jest groźniejszy od fanatyka bo jest wyłącznie wyrachowanym politykiem, opętanym żądzą władzy. By ją odzyskać jest gotów ponownie instrumentalnie wykorzystać: patriotyzm, wiarę i Kościół.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl