Specjaliści biją na alarm. Niemal co trzecie dziecko przed ukończeniem 3. roku życia regularnie korzysta ze smartfona rodziców, a prawie co dziesiąte ma już własny telefon. Jednocześnie ponad 60 proc. rodziców przyznaje, że zdarza im się ignorować dziecko, bo sami są pochłonięci ekranem. Najnowszy raport Fast Solutions i KidsAlert pokazuje cyfrowe dzieciństwo bez lukru: coraz wcześniejszy kontakt z technologią, słabnące relacje rodzinne, problemy z kontrolą treści i rosnącą bezradność dorosłych wobec świata, który zmienia się szybciej niż ich kompetencje.
Badanie „Bezradni w sieci? Raport o tym, jak polscy rodzice (nie)radzą sobie z cyfrowym wychowaniem”, przeprowadzone na ogólnopolskiej próbie 1131 rodziców, kreśli niepokojący obraz codzienności polskich rodzin. Smartfon coraz wcześniej pojawia się w życiu dziecka – nie tylko jako źródło rozrywki, ale także jako sposób na uspokojenie, zajęcie uwagi czy zastąpienie kontaktu z dorosłym.
Dane pokazują skalę zjawiska. Ze smartfona rodziców regularnie korzysta 27,9 proc. dzieci do 3. roku życia i 47,1 proc. dzieci w wieku 4–6 lat. Własny telefon ma już 8,5 proc. najmłodszych dzieci oraz 19,4 proc. przedszkolaków. W klasach I–III urządzenie posiada ponad połowa uczniów, a wśród młodzieży w wieku 14–18 lat – aż 92,6 proc.
– Smartfon przestał być wyłącznie narzędziem komunikacji. Coraz częściej staje się czynnikiem rozpraszającym uwagę, osłabiającym relacje rodzinne i wystawiającym młodych ludzi na presję cyfrowego świata – mówi prof. Mariusz Jędrzejko z Wydziału Psychologii Wyższej Szkoły Kształcenia Zawodowego.
Ekspert zwraca uwagę, że dzieci nie funkcjonują już w internecie wyłącznie jako bierni konsumenci treści.
– Dzieci i młodzież nie są już tylko odbiorcami cyfrowej rzeczywistości. Stały się jej aktywnymi uczestnikami, twórcami i komentatorami, a niekiedy także sprawcami przemocy. Dlatego samo ograniczanie czasu przed ekranem nie wystarczy. Potrzebna jest edukacja, która przygotuje młodych ludzi do odpowiedzialnego funkcjonowania w sieci – podkreśla ekspert.
Cyfrowa ekspansja nie kończy się jednak na dzieciach. Raport pokazuje również problem po stronie dorosłych. W niemal każdej grupie wiekowej ponad 60 proc. rodziców przyznaje, że zdarza im się ignorować dziecko z powodu własnego zaangażowania w smartfon. To zjawisko, określane jako parent phubbing, staje się jednym z najbardziej wymownych symboli kryzysu rodzinnej uwagi.
Jednocześnie im starsze dziecko, tym słabszy staje się dialog dotyczący tego, co robi ono w internecie. Regularnie o treściach online rozmawia 51,1 proc. rodziców dzieci w wieku 10–13 lat, ale już tylko 33,8 proc. rodziców nastolatków. W miejsce rozmowy często pojawia się kara – „szlaban na internet” jest jednym z najczęściej stosowanych narzędzi wychowawczych.
Raport ujawnia także kolejne pola ryzyka: kontakt dzieci z pornografią, obawy przed wykorzystaniem sztucznej inteligencji do manipulacji wizerunkiem oraz rodzicielską niekonsekwencję dotyczącą prywatności. Wielu dorosłych deklaruje brak zaufania do firm technologicznych, a jednocześnie regularnie publikuje zdjęcia i nagrania własnych dzieci w sieci.
Najbardziej znaczący może być jednak inny wynik. Ponad 40 proc. rodziców starszych dzieci przyznaje, że tempo rozwoju technologii ich przerasta. Jednocześnie zdecydowana większość badanych oczekuje zdecydowanejj reakcji państwa. W zależności od wieku dzieci od 63,6 do 74,8 proc. rodziców popiera całkowity zakaz używania smartfonów w szkołach, a od 63,2 do 71 proc. chce prawnego zakazu korzystania z mediów społecznościowych przez dzieci poniżej 15. roku życia.
– Sztuczna inteligencja może być jednym z najważniejszych narzędzi rozwoju, ale może również służyć manipulacji i destrukcji. Powszechne udostępnianie wizerunku, informacji i danych wrażliwych pokazuje natomiast, że rozwój technologii nie zawsze idzie w parze ze wzrostem cyfrowej dojrzałości – zwraca uwagę prof. Jędrzejko.
Raport pokazuje więc nie tylko dzieci coraz głębiej zanurzone w cyfrowym świecie, ale także dorosłych, którzy coraz częściej tracą nad nim kontrolę. Pytanie nie brzmi już, czy technologia zmienia dzieciństwo. Brzmi: czy rodzice, szkoła i państwo nadążą za tą zmianą, zanim ekran stanie się najważniejszym wychowawcą młodego pokolenia.
Zostaw komentarz