Pisał Henry David Thoreau, XIX wieczny, amerykański pisarz i filozof. Zwolennik obywatelskiego nieposłuszeństwa, ale też i życia zgodnego z naturą i szacunku dla niej.

Nie ma we mnie takiej determinacji by zamknąć się w drewnianej chacie, bez wygód jak nad stawem Walden, zrobił to Thoreau.
Ale o rzut beretem, za moim domem, mam Puszczę Kampinoską z jej mieszkańcami.
Dzikami, wilkami, lisami, łosiami i mnóstwem rozmaitego ptactwa.

Idąc przez las lub odśnieżając wokół domu widzę to pismo, o którym tak pięknie pisał Thoreau w „Waldenie”.

Dziś rano Nosek, kot z sąsiedztwa napisał łapkami na śniegu, że chce bym dał mu jeść.
Ślady prowadziły do jego miseczki i do wycieraczki, na której niekiedy się wyleguje.

Dostrzegłem też ślady pazurków kosa.
Przypominały perskie pismo.
Trochę w prawo, trochę w lewo.
Esy, floresy.
Jedne głębsze, jakby czegoś szukał pod śniegiem.
Odczytałem jego pismo jako apel do mnie bym skrzyneczkę z ziarnem postawił w osłoniętym miejscu, by mógł je znaleźć bo stara porcja były zupełnie przysypana śniegiem.

Wzdłuż drogi przy moim domu napisały coś wiewiórki.
Napis zaczynał się przy moim płocie, a kończył przy siatce sąsiada.
Zaraz za nią rośnie włoski orzech.
Może to była instrukcja dla innych wiewiórek jak trafić do orzechowych skarbów zakopanych jesienią pod drzewem.

I tak bez końca, chodząc po białym śniegu, można się bawić w grafologa szukając autorów zapisanych na nim słów.