Pewnie Solenizantka będzie mi robić wyrzuty, że w dzień Jej urodzin — wypominam Jej, ile to ma lat, bo, przecież ona tego nie dostrzega… i nie oglądając się na wystawioną jeszcze we Lwowie metrykę — działa, jakby była pięćdziesięcioletnim nastolatkiem. Zresztą robi to od bardzo dawna, można powiedzieć, że od zawsze — terroryzując swoje otoczenie aktywnością od zamierzchłych czasów, w których rodziły się przechodzący współcześnie na emerytury obywatelki i obywatele rodzinnego miasta Polskiego Papieża. Jako pierwsza witała na oddziale dla noworodków ich przyjście na ten najlepszy ze światów. Po wyborze Karola Wojtyły na stolicę piotrową rozbudziło się w niej posłannictwo uczczenia tego historycznego wydarzenia — żywym pomnikiem wdzięczności, zbudowanym z identyfikacji Wadowiczan ze szpitalem Jego imienia, tworząc Międzynarodowe Konto Solidarności, które przez prawie 10 lat funkcjonowania, zasiliło tę placówkę licznym sprzętem i aparaturą medyczną.
Potem zrodziła się — ukierunkowana na pomoc dla najbardziej potrzebujących tej pomocy i opieki bliźnich idea – zorganizowania placówki ogniskującej różne jej formy.
I tak przed dwudziestu laty, utworzony został Dom Pielęgnacyjny Stowarzyszenia im. Doktora Edmunda Wojtyły w Wadowicach. WWW.dompielegnacyjny.pl W zasadzie, nie mieszczący się w kategoriach rozsądku fenomen prężnej placówki, funkcjonujący w oparciu o ludzką hojność, wrażliwość, i inne cnoty, które Moja Siostra potrafi z otaczającej ją społeczności — wycisnąć, jak nie przymierzając pomarańczowy słodki sok — powszechnej empatii dla chorych, niepełnosprawnych, niesamodzielnych, ludzi w podeszłym wieku, albo dotkniętych złym losem.
Wspierano ją w różny sposób — darami, datkami, dotacjami, wolontariatem, bywało nawet, że i tacą, zbieraną w obu parafiach, a także głosując na Stanisławę Wodyńską, powierzając jej sprawowanie funkcji przedstawicielskich. Przez 4 kadencje była wiceprzewodniczącą rady miejskiej. Z czasem „Powiatowa siostra miłosierdzia ” stała się po prawej stronie lokalnej polityki — prawdziwą ikoną, przełamującą monopol Owsiaka na robienie dobrych uczynków. Obserwując od dziesięcioleci Jej działalność, dzisiaj jednak jestem trochę skonsternowany… po prostu nie wiem, co Jej w dniu urodzin życzyć? Czy dalszej, na przekór prawom biologii — aktywności? Czy tego, żeby już, zwłaszcza w tak trudnych czasach galopującej inflacji, która nie jest bez wpływu na darczyńców — odpoczęła? Jednocześnie zdaję sobie z tego sprawę, że bez jej zaangażowania ów — żywy pomnik wdzięczności za Pontyfikat św. Jana Pawła II w rodzinnym Jego mieście … może się zawalić?

Sto lat Stasiu, winszować dla tak owocnego życia jak Twoje, to stanowczo za mało, za mało !