Głównym powodem, dla którego amerykański establiszment drży na myśl o powrocie Donalda Trumpa do władzy jest to, iż tym razem jest on przygotowany do walki z „głębokim państwem”, z lewactwem osadzonym we wszystkich instytucjach (czytaj więcej).

Kiedy Donald Trump wygrał wybory za pierwszym razem, nie zdawał sobie sprawy z głębokości instytucjonalnego oporu jaki jego prezydentura napotka na wszystkich szczeblach, we wszystkich instytucjach władzy.

Teraz jest już tego świadomy i jest odpowiednio przygotowany. Ludzie Trumpa przchodzą tym razem odpowiednio przygotowani, wiedzą czego się spodziewać i mają plan w jaki sposób przejmować instytucje, w jakiej kolejności i na mocy jakich przepisów.

To właśnie Agenda 47 zakłada w pierwszej kolejności „odzyskanie” amerykańskich instytyucji edukacyjnych, które są istną wylęgarnią lewactwa. Przewiduje też kompletne porzucenie lewackicj programów „równościowych” (DEI) we wszystkich amerykańskich instytucjach, odejście od mechanizmów lewicowej cenzury w mediach oraz przywrócenie skuteczności działań policji i służb w zakresie przestępczości, co uderzy przede wszystkim w mocno bezkarną dziś subkulturę czarnych.

Donald Trump przewiduje też zmiany w zakresie uprawniń prezydenckich, co ma mu zapewnić możliwość zapobieżenie takiej sytuacji, podczas jego pierwszej kadencji, kiedy wielkie amerykańskie miasta stały się areną kompletnej anarchii, lewackiej demolki i niebywałej wcześniej przestępczości tylko dlatego, że lewicowi burmistrzowie ogłaszali je „sankturiami”, wyjętymi spod władzy federalnej.

Oczywiście – lewica liberalna straszy jak zawsze faszyzmem, totalitaryzmem i autorytatyzmem, niemniej – połowa Ameryki czeka na takie zmiany z utęsknieniem.

Życzę Donaldowi Trumpowi jak najlepiej!!!