Ostatnie miesiące rządów Zjednoczonej Prawicy pokazały, że stosowanie wobec Ukrainy taryfy ulgowej dotyczącej nawet najbardziej istotnych dla Polski zagadnień jedynie rozzuchwaliło Zełeńskiego.
Po Tusku można by się spodziewać jakiejś pogłębionej analizy ostatnich dwóch lat. Niestety.
Oto jak podaje tygodnik „Do Rzeczy”:
Donald Tusk rozpoczął w poniedziałek rano wizytę w Kijowie – poinformowała Kancelaria Premiera. Szef polskiego rządu spotka się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim oraz ukraińskim premierem Denysem Szmyhalem.
Wizyta Donalda Tuska na Ukrainie 22 stycznia nie jest przypadkowa. Tego dnia Ukraina obchodzi święto państwowe – Dzień Jedności. „Kiedy wszyscy Ukraińcy połączą ręce, nie podniosą ich, by się poddać. Wszyscy będziemy walczyć. I dziś dotyczy to nie tylko dwóch brzegów Dniepru. Dziś jedność Ukraińców obejmuje obie półkule Ziemi. W każdym jej zakątku 24 lutego ludzie deklarowali: »Jestem Ukraińcem«” – napisał na platformie X prezydent Wołodymyr Zełenski.
(…)
Szef polskiego rządu podkreślił, że podczas wizyty w Kijowie będą omawiane sporne kwestie między Polską a Ukrainą. – Są pewne konflikty interesów i będziemy o tym rozmawiali w duchu nie tylko przyjaźni, ale i z nastawieniem, aby jak najszybciej rozwiązać te problemy. Ważne jest dla mnie zbudowanie poczucia, że Polska jest najbardziej wiarygodnym partnerem Ukrainy w tym starciu ze złem – mówił.
– Tak naprawdę w Kijowie jestem także po polskie bezpieczeństwo. To nie jest sprawa wyłącznie Ukrainy, a całego wolnego świata, Polski w szczególności ze względu na geografię. Jest o czym rozmawiać, ale ważne jest, żebyśmy wszyscy mieli przekonanie, że rozmawiają dwaj przyjaciele, którzy potrafią rozwiązywać kwestie sporne – stwierdził premier Donald Tusk.
https://dorzeczy.pl/opinie/540654/tusk-nie-ma-wazniejszych-rzeczy-niz-wsparcie-ukrainy.html
Po przyjaciołach Andrzeju Dudzie i Mateuszu Morawieckim Zełenski ma kolejnego. Tym razem jest to Donald Tusk.
Co prawda jest to deklaracja cokolwiek jednostronna, niemniej zawisła w przestrzeni publicznej ponad wszelką wątpliwość.
Ale to jak widać zwykła retoryka polityczna. Zełenski dowiódł w ciągu ostatniego półrocza, że tak naprawdę słowa nie mają znaczenia w odróżnieniu od… interesów ukraińskich oligarchów.
Tak przynajmniej wynika bezspornie z „ukraińskiej afery zbożowej”.
Dzisiejsza kijowska wizyta oraz deklaracja Rudego niesie w sobie jeszcze wyjątkowo niebezpieczny ładunek dla Polski.
Tak się bowiem składa, że 22 stycznia Polacy obchodzą 161 rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego. Gdyby polska dyplomacja, nawet pod robiącym laskę Sikorskim choć trochę zadbała o INTERES POLSKI wówczas nie Tusk w Kijowie, ale Zełenski byłby w Warszawie. A razem z nim prezydent Litwy, dysydenci z Białorusi itp.
Bo wtedy wszyscy razem wystąpiliśmy przeciw Rosji. Jest zatem powód, by deklarować JEDNOŚĆ.
Niestety. Tusk wybrał inne święto – ukraiński Dzień Jedności.
Dzień ten ma upamiętniać zjednoczenie Ukraińskiej Republiki Ludowej i Zachodnioukraińskiej Republiki Ludowej w 1919 roku.
Jak pamiętamy, a Tusk szczególnie powinien, Zachodnioukraińska Republika Ludowa od chwili powstania znalazła się w stanie wojny z… Polakami.
To właśnie na Cmentarzu Orląt Lwowskich leżą polegli w tej walce polscy żołnierze, w tym licealiści.
Tusk zatem wziął udział w uczczeniu ich oprawców.
To niewątpliwie spory sukces ukraińskiej dyplomacji.
Czy kolejnym krokiem będzie likwidacja „symbolu polskiej okupacji Lwowa”, czyli samego Cmentarza?
Na razie Tusk wszedł na drogę podkręcania nacjonalizmu ukraińskiego i to w najbardziej paskudnym dla nas banderowskim wydaniu.
Cichosza na temat tablic i pomników upamiętniających zbrodniarza Szuchewycza, ni słowa o prowadzeniu poszukiwań polskich ofiar mordów ukraińskich z lat 1939-44.
Za to usłyszeliśmy deklarację o udzieleniu pożyczki Ukrainie na zakup broni (nie wiadomo jednak, czy polskiej) oraz uruchomienia wspólnej produkcji uzbrojenia, w tym na terenie Polski.
I to z ust premiera rządu, który właśnie zamierza rekordowy od 1989 r. deficyt budżetowy.
A na dodatek Tusk w imieniu Polski ogłosił gwarancje dla Ukrainy. I nie pytajcie mnie, co to znaczy, bo tego pewnie i sam Rudy nie pojmuje.
Wydaje się, że lada moment należy oczekiwać rehabilitacji Lola Pindola, który wszak znacząco przyczynił się do wzmocnienia sił obronnych Kijowa. Wszak gdyby nie on, Rosjanie dokonali by znaczniejszych postępów w 2022 roku. A tak zaopatrzenie utknęło na dziurawych drogach…
Kto wie, może nawet dostanie z tej okazji jaki ichni order… ;)
A swoją drogą ciekawe, czy gdyby nie aktualna wojna, Tusk składałby wizytę w Moskwie z okazji 4 listopada… *
22.01 2024
________________________________________
* Dzień Jedności Narodowej, ustanowiony przez Putina w rocznicę wypędzenia Polaków z Kremla.
Zostaw komentarz