W czasach kiedy jeszcze aktywnie uczestniczyłem w polityce ta zasada była nadrzędną dla wszystkich partii reprezentowanych w parlamencie. Wspólne stanowiska w ważnych kwestiach jej dotyczących były dyskutowane i ustalane w ramach partyjnych konsultacji. Przede wszystkim w Pałacu Prezydenckim za kadencji Aleksandra Kwaśniewskiego.
Po każdym expose ministra spraw zagranicznych bez względu na to czy był on z obozu bliskiego prezydentowi czy też z opozycji powtarzał niezmiennie – „w sprawach polityki zagranicznej Polska mówi jednym głosem”. Bo to jest jedyny możliwy wybór zwłaszcza w takich sytuacjach jak kryzys migracyjny i wojna hybrydowa na granicy polsko-białoruskiej. Ci którzy myślą i robią inaczej tylko szkodzą Polsce w imię partykularnych, plemiennych interesików.
Nie głosowałem na formacje tworzące dziś polski rząd, mam do jego działań wiele zastrzeżeń, ale polska racja stanu podpowiada mi, że w tej konkretnej sprawie, obrony mojego kraju przed wojną rozpętaną przez Łukaszenka i Putin, w której jako broni używają bezbronnych migrantów, muszę stać po jego stronie. Niektórzy opozycyjni politycy jednak tego nie rozumieją próbując zbijać kapitał polityczny na tej sytuacji.
Cytując już klasyka – „nie idźcie panie i panowie tą drogą” bo zaprowadzi was ona w ślepą uliczkę. Racja Stanu!
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Zostaw komentarz